Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2013

 powrót
Michał Bułhakow. Zarys biografii lekarza cz.2

 

Anton ŻAWROCKI

 

Michał Bułhakow. Zarys biografii lekarza

 cz.2

Z innego opowiadania dowiadujemy się o Bułhakowie jako o lekarzu zdolnym do podjęcia samodzielnej decyzji, wbrew zdaniu wyszkolonego zespołu. W opowiadaniu Haftowany ręcznik do szpitala trafia młoda dziewczyna po ciężkim urazie kończyn dolnych spowodowanym międlarką, maszyną do międlenia lnu. W każdym opowiadaniu zwracają uwagę dokładne opisy objawów chorobowych.

„Spojrzałem – i to, co zobaczyłem, przeszło moje oczekiwania. Lewa noga praktycznie nie istniała. Poczynając od zmiażdżonego kolana, zamieniła się w jedną krwawą miazgę; widziałem zgniecione czerwone mięśnie i sterczące we wszystkie strony ostre, białe, strzaskane kości. Prawa noga była złamana w łydce; końce obydwu kości, przebijając skórę, wyszły na zewnątrz. Odwrócona bokiem stopa leżała bezwładnie, jakby całkiem osobno.

– Tak – rzekł cicho felczer i już nic więcej nie dodał.

Pozbyłem się wreszcie odrętwienia i zbadałem tętno. Zimna ręka była już martwa. Dopiero kilka sekund później ułowiłem ledwo wyczuwalną, napływającą z dużymi przerwami falę drgań. Fala przeszła... nastąpiła długa pauza, podczas której zdążyłem spojrzeć na siniejące skrzydełka nosa i białe wargi... Chciałem powiedzieć »koniec«, ale powstrzymałem się na szczęście... Znowu przebiegła fala, słabiutka jak wątła nić... Tak gaśnie zmasakrowany człowiek – pomyślałem – i nic się na to nie poradzi... –I nagle, nie poznając własnego głosu, powiedziałem surowo:

   Kamforę.

Anna Nikołajewna, pochylona nad moim uchem, szepnęła:

   Po co, doktorze? Nie warto jej męczyć. Po co zastrzyk?... Zaraz będzie po wszystkim... Nie uratujemy...".

Bułhakow dokładnie opisuje cały zabieg przeprowadzony lege artis, nie zapominając o szczegółach: „...Potem wiązaliśmy brzegi rany, następnie, trzaskając długą nicią chirurgiczną, przystąpiłem do zszywania skóry. Nakładałem rzadkie szwy, aż nagle zatrzymałem się w przypływie olśnienia i pozostawiłem mały otwór... Włożyłem tam sączek – tampon z gazy...".

Historia miała swoją kontynuację dwa miesiące później: „Potem dał się słyszeć szelest i do pokoju wślizgnęła się promiennej urody dziewczyna bez jednej nogi, o kulach, w bardzo szerokiej spódnicy obszytej u dołu czerwoną tasiemką... Wówczas dziewczyna, zawisając na kulach, rozwinęła przyniesiony ze sobą pakunek i wypadł stamtąd śnieżnobiały płócienny ręcznik wyhaftowany czerwonym kogutem... – Nie wezmę – oznajmiłem surowo i nawet głową pokręciłem. Ale taki miała wyraz twarzy, takie oczy, że jednak wziąłem...".

Z relacji Tatiany Lappy wiadomo, że ręcznik rzeczywiście istniał w ich mieszkaniu i przez dłuższy okres wędrował razem z nimi w kolejnych przeprowadzkach.

Szczególnie ciężka była walka nie tylko o zdrowie, ale i o edukację ludzi zgłaszających się po pomoc. Drastyczna scena odbierania porodu dosłownie na moście rzeki, bo „teść koni nie dał", towarzyszy historii młynarza, który po hospitalizacji z powodu malarii potrafił wypić dziesięć proszków chininy na raz.

„Pomyślałem sobie: co się będę patyczkował po jednym proszku? Połknąłem wszystkie na raz i po kłopocie...". Niekiedy Bułhakow zastanawiał się nad celowością takiej walki. „Nie! Będę walczył! Muszę... – i słodki sen ogarnął mnie po tych ciężkich przeżyciach. Sunęła powłoka egipskich ciemności... a w mroku tym ukazał się ktoś... jak gdyby ja... ni to z mieczem, ni to ze słuchawkami w dłoni. Oto idę... walczę... Na tym odludziu... Ale nie jestem sam. Kroczy za mną moje wojsko: Demian Łukicz, Anna Nikołajewna, Pelagia Iwanowna...Wszyscy w białych kitlach, ciągle naprzód, naprzód, naprzód... Nie ma to jak sen!".

Jednym z najcięższych przypadków okazało się wykonanie tracheotomii u dziewczynki Lidy z rozwiniętym błoniczym zapaleniem. Po krótkiej wymianie zdań z matką Bułhakow uzyskuje zgodę na przeprowadzenie zabiegu. Poza brakiem doświadczenia zawiódł felczer, który w najbardziej odpowiedzialnym momencie stracił świadomość. Mimo wszystko zabieg został z sukcesem przeprowadzony do końca, przysparzając doktorowi dużej sławy w okolicy: »Takie powodzenie zawdzięcza pan doktor swojej tracheotomii. Wie pan, co gadają ludzie na wsiach? Że wstawił pan Lidce stalowe gardło zamiast chorego i zaszył na amen. Specjalnie przyjeżdżają, żeby na nią popatrzeć.«

W rzeczywistości były i negatywne konsekwencje tego zabiegu dla samego doktora. W pewnym momencie odkrztuszona wydzielina trafia Bułhakowowi w twarz. Celem profilaktyki zakażenia wstrzykuje sobie anatoksynę błoniczą. Zastrzyk powoduje odczyn w postaci skórnego świądu, nasila się obrzęk twarzy. Doktor musiał pracować dalej z powodu olbrzymiej liczby zgłaszających się chorych ambulatoryjnych i szpitalnych. Daje polecenie wstrzyknięcia sobie morfiny. Niestety, efekt był nieprzewidywalny. Ze względu na duże wycieńczenie fizyczne zaczęło się uzależnienie, które gwałtownie narastało.

O całej historii uzależnienia dowiadujemy się od samego pisarza z opowiadania Morfina. Skąpa wiedza na temat morfinizmu powodowała u lekarzy na początku XX wieku złudzenie, że nałóg da się kontrolować. „...Morphinum hydrochloricum to groźna rzecz. Istotnie, bardzo łatwo się przyzwyczaić. Ale chyba takie przyzwyczajenie nie jest jeszcze nałogiem?..." Preparaty morfiny były w tym czasie szeroko stosowane w różnym celu: w leczeniu zespołów bólowych, astmy oskrzelowej, gruźlicy, w stanach depresyjnych, jako środek nasenny i uspokajający. Zgodnie ze statystyką w Europie Zachodniej do 40% lekarzy i do 10% ich żon mogło być uzależnione od morfiny. Dopiero w latach dwudziestych zostały nałożone restrykcje na jej stosowanie. Brakowało skutecznych sposobów terapii tego uzależnienia, zresztą lekarze nie do końca rozumieli stan psychiczny z tym związany, o czym wspomina sam Bułhakow opisując własne obserwacje i ostrzegając, jako doktor Polakow, swoich kolegów:

„Mam przed sobą książkę: czytam, co odczuwa morfinista w czasie kuracji odwykowej: »...silny niepokój, smutek i przygnębienie, czasami halucynacje i zaniki pamięci, w pewnym stopniu zamroczenie świadomości...« Halucynacji jeszcze nie miałem, o reszcie zaś mogę powiedzieć, że są to drętwe, puste uczone frazesy... Śmierć z pragnienia jest szczęściem w porównaniu do głodu morfiny. Myślę, że podobnie czuje się żywcem pogrzebany, gdy łowi ostatnie pęcherzyki powietrza pod wiekiem trumny i rozszarpuje paznokciami skórę na piersi. Tak się czuje heretyk na stosie, który zwija się w mękach i jęczy, gdy pierwsze języki płomienia zaczynają lizać jego stopy... Śmierć. Bezlitosna, powolna śmierć. Oto co kryje się za uczonym frazesem »smutek i przygnębienie«..."

Od pewnego czasu Bułhakow stara się wydostać z małego szpitala. Udaje mu się to dopiero we wrześniu 1917 r., kiedy rozpoczyna pracę jako ordynator oddziału wenerologicznego, zakaźnego i dziecięcego.

„... I ten szpital, dla którego brak mi słów! Oddziały chirurgii, chorób wewnętrznych, zakaźny, położniczy. Sala operacyjna, w której lśni wyjaławiacz, błyszczą srebrzyste kurki i stoły operacyjne ukazują wszystkie swoje dowcipne zawiasy i gwinty... W szpitalu jest lekarz naczelny, trzech ordynatorów (nie licząc mnie), felczerzy, położne, pielęgniarki, apteka i laboratorium. Pomyśleć – laboratorium! Z zeissowskim mikroskopem i doskonałym zestawem odczynników!".

Nałóg doktora Bułhakowa coraz bardziej narastał. W aptekach, w Nikolskim, jak i w Wiaźmie, morfina była pod ścisłym nadzorem. Niekiedy Tatiana zdobywała ją nawet w Kijowie. Bułhakow rozpoczyna starania o demobilizację. Dopiero 22 lutego 1918 r. dostaje zaświadczenie dające mu prawo wyjazdu z miejsca pracy. Stwierdza się w nim, że Michał Bułhakow zostaje zwolniony ze służby wojskowej z powodu choroby.

W zaświadczeniu wydanym przez urząd miejski w gminie Syczewka jesienią 1917 r. podkreśla się, że M. A. Bułhakow wykazywał się energią i dzielnością. W ciągu roku pracy miał 15 361 wizyt ambulatoryjnych, leczenie stacjonarne objęło 211 chorych. Działalność operacyjna wyglądała następująco: amputacja uda – 1, odjęcie palców nóg – 3, wyskrobiny macicy – 18, obcięcie napletka – 4, kleszcze położnicze – 4, obrót na nóżkę – 3, ręcznie oddzielanie łożyska – 1, usunięcie zaskórniaka i tłuszczaka – 2, tracheotomia – 1. Ponadto wykonywał zaszycie ran, otwarcie ropni, punkcję brzucha (2), nastawianie zwichnięć; wykonał też w znieczuleniu ogólnym usunięcie fragmentów żeber po postrzale.

Żona Bułhakowa Tatiana wspomina, że wyjeżdżali ostatnim pociągiem do Kijowa przez Moskwę. W Kijowie zamieszkali przy ul. Andrzejewskiej 13, w rodzinnym domu Bułhakowów. „Wielki był ten rok i straszny był rok 1918, ale 1919 był od niego straszniejszy" – tak o bieżących wydarzeniach napisał Bułhaków nieco później w swojej powieści Biała Gwardia. Był to okres pokoju podpisanego w Brześciu, który zakładał powstanie Ukraińskiej Republiki Narodowej wspieranej przez wojska niemieckie. Krótkie istnienie Republiki zamieniło się na władzę hetmana Skoropadskiego, popieranego przez armię austriacko-niemiecką. Przed władzą bolszewicką uciekała na południe rosyjska szlachta, wysokiej rangi urzędnicy, aktorzy, pisarze, dziennikarze. Wielu z nich znalazło tymczasowy przystanek w Kijowie. Władzę hetmana Skoropadskiego zastąpiła wkrótce armia Dyrektorii pod przewodnictwem Semena Petlury, wspieranego przez Legiony Piłsudskiego.

O wydarzeniach tego gorącego roku, których Bułhakow był naocznym świadkiem, napisze później bardzo dokładnie w swoich opowiadaniach (Miasto Kijów, Zabiłem i in.). Od początku rewolucji w lutym 1917 r. był przekonany, że rozpoczyna się ciąg katastrofalnych zmian w jego rodzinnym kraju. W opowiadaniu Miasto Kijów czytamy: „...I przez tysiąc dni ciągle coś grzmiało, huczało i płonęło nie tylko w samym Kijowie, ale i w podmiejskich letniskowych osiedlach, na dwadzieścia wiorst dookoła."... I dalej: „Na razie można powiedzieć jedno: jak obliczyli sami kijowianie, władza zmieniała się u nich osiemnaście razy. Niektórzy ze wspominaczy-uciekinerów naliczyli tych zmian dwanaście, ja zaś stwierdzam z całą stanowczością, że czternaście, przy czym dziesięć przeżyłem na własnej skórze"... „wszystkie rekordy pobił buchalter, a następnie urzędnik samorządu miejskiego, Semen Wasiljewicz Petlura. Czterokrotnie zjawiał się w Kijowie i czterokrotnie go wyrzucano".

Bułhakow w tym czasie jest nadal uzależniony od morfiny. Wysyła żonę do okolicznych aptek po narkotyk. Tatiana zwróciła się o pomoc do Iwana Pawłowicza Woskresenskiego, ojczyma Michała. Za jego radą zaczęto podawać Michałowi spreparowane ampułki, zawierające coraz mniejsze stężenie morfiny, a pod koniec wodę destylowaną. Później robiono dłuższe przerwy w dostarczaniu morfiny. Trudno powiedzieć, czy Bułhakow dowiedział się o istniejącym spisku. W każdym razie przyjął reguły gry.

Prawie codziennie spotykał się z Iwanem Pawłowiczem. Chodzili razem na spacery, grali w szachy. Powyższe postępowanie doprowadziło do całkowitego wyleczenia z nałogu. Znamienny jest również inny fakt. Właśnie w tym okresie Bułhakow zaczyna pisać. W taki oto sposób nałóg został zastąpiony wielką pasją, która będzie mu towarzyszyła przez całe dalsze życie.

Jeszcze wiosną 1918 r. na drzwiach domu przy ulicy Andrzejewskiej 13 pojawiła się tabliczka „Doktor M. A. Bułhakow. Choroby weneryczne". Pokój Michała zamienia się w gabinet, w którym przyjmował chorych. Asystowała mu żona, czasem pomagał student medyk N. L. Gladyrewski, w przyszłości chirurg. Zgłaszający się byli najczęściej żołnierzami najrozmaitszych armii, różnej rangi wojskowej i przynależności partyjnej. Często rozpoznawano kiłę, która podobnie jak dur plamisty szeroko rozpowszechniła się na ziemiach byłej carskiej Rosji.

Niestety, każda kolejna władza przychodziła ze swoim planem mobilizacji, która dotyczyła również lekarzy.

Jednym z tragicznych wydarzeń, kilkakrotnie przewijających się w twórczości Mistrza (opowiadanie Zabiłem, W nocy z drugiego na trzeci), była właśnie taka mobilizacja do pułku kawalerzy stów jednostki Dyrektorii. Opisane wydarzenia działy się najprawdopodobniej na początku lutego 1919 roku. W tym czasie do Kijowa zbliżały się siły bolszewików i położenie petlurowców stawało się coraz mniej pewne.

„To, co wyczyniało wojsko Petlury w Kijowie w ostatnim miesiącu swojego pobytu, doprawdy nie mieści się w głowie. Pogrom za pogromem, codziennie kogoś zabijano, a w pierwszym rzędzie, naturalnie, Żydów. Coś tam ustawicznie rekwirowano, po mieście śmigały samochody pełne ludzi w papachach z czerwonym galonem, oddalone grzmoty dział nie milkły ostatnio ani na moment" – tak opisuje miasto w opowiadaniu Zabiłem.

Dla Bułhakowa, podobnie jak i dla wielu mieszkańców miasta, nie było w perspektywie żadnej władzy, która warta by była wsparcia.

„Jestem przekonanym monarchistą, ale w chwili obecnej trzeba tu bolszewików..." – wypowiada się bohater opowiadania W nocy z drugiego na trzeci, doktor Bakalejnikow. Możemy przypuszczać, że poglądy autora podzielało wielu mieszkańców miasta. Piąta kolejna władza ponownie mobilizuje Bułhakowa.

Po otrzymaniu wezwania mobilizacyjnego próbuje uniknąć mobilizacji, lecz zostaje schwytany przez patrol i dostarczony na miejsce dyslokacji jednostki. Tam przez kilka godzin (lub dni) zaopatruje rannych. W pewnym momencie, wykorzystując nieuwagę ochrony, ucieka. W opowiadaniu Zabiłem dr Jaszwin występuje jako lekarz popełniający zabójstwo swojego pacjenta, petlurowskiego pułkownika. Najprawdopodobniej jest to fikcja. Autentyczny natomiast wydaje się fakt ucieczki.

„Wszystkie okiennice były zatrzaśnięte, wszystkie bramy zamknięte na głucho. Biegłem w stronę cerkwi z grubymi białymi kolumnami. Strzelano za mną. Ale nie trafiono. Schowałem się pod jakiś daszek i przesiedziałem tam dwie godziny. Kiedy księżyc się schował, wyszedłem. Biegłem do domu przez wymarłe ulice. Biegnąc myślałem o swoim losie. Najwyraźniej szydzi sobie ze mnie. Jestem lekarzem, piszę pracę doktorską i chowam się po nocy na cudzym podwórku jak szczur! Czasami żałuję, że nie jestem pisarzem, ale kto by mi uwierzył...".

Mimo to Bułhakow kontynuuje pracę w swoim gabinecie. 15 kwietnia zostaje ogłoszona kolejna mobilizacja, tym razem przez bolszewików, której udaje mu się uniknąć. W okolicach Kijowa działają zbrojne jednostki atamanów Grigoriewa, Zelenogo, Angela. Na początku czerwca do miasta zbliżają się od północy wojska generała Denikina, od południa Petlury. Bułhakow z rodziną ucieka na przedmieście, unikając mobilizacji. Pod koniec sierpnia miasto opanowała ochotnicza armia Denikina, 27 października zostaje ogłoszona powszechna mobilizacja lekarzy. Bułhakow dostaje skierowanie do Władikawkazu do szpitala wojskowego. Miesiąc później dołącza do niego Tatiana. Z Władikawkazu wędruje do Groznego, potem do Beslanu i z powrotem do Władikawkazu. W tym czasie uczestniczy w działaniach bojowych. Ochotnicza armia jest zmuszona walczyć na dwa fronty, z bolszewicką Armią Czerwoną i z partyzanckimi góralskimi oddziałami, wspierającymi bolszewików. Siły armii Denikina topniały z dnia na dzień.

O swoich przygodach Bułhakow napisał później w Niezwykłych przygodach doktora, które też wyróżniają się wielością wątków autobiograficznych. Tutaj autor stosuje swój ulubiony chwyt literacki w postaci m. Bułhakow notatek z dziennika.

„Czasami zdaje się, że to wszystko jest snem. Groźny Bóg wzniósł naokoło góry. W wąwozach snuje się mgła. Między szczytami pełzną czarne chmury. I hałaśliwie skacze po kamieniach strumień... Zawsze uważałem felczera Holendriuka za mądrego człowieka. Dzisiejszej nocy przepadł bez wieści. Istotnie – i wieści nie zostawił, domyślam się jednak, że jest w drodze do linii kolejowej, na której końcu znajduje się miasteczko, a w nim jego rodzina...".

Przypadki dezercji wcale nie były pojedyncze. Czasami całe oddziały wojskowe zmieniały sojuszników na polu walki, co znalazło się w opisie spotkania z Czeczenami w Przygodach.

Finalizuje cały cykl opowiadań scena wypadku kolejowego, jaki się wydarzył w pociągu, którym jechał autor w lutym 1920 roku.

„Nie pamiętam, jak zasnąłem. Ani jak wyskoczyłem. Pamiętam za to, jak ośnieżony staczałem się z nasypu, i widziałem wagony, miażdżone jak pudełka zapałek. Piętrzyły się jedne na drugich. Był blady świt. Z wagonów wysypywali się ludzie. Dobiegały jęki i wycia. Mimo sygnału semafora maszynista wpakował nas na pociąg idący z przeciwka. Opatrywałem na stacji rannych i oglądałem zabitych. Kiedy opatrzyłem ostatniego, wyszedłem na pokryty szczątkami wagonów peron. Popatrzyłem na blade niebo. Rozejrzałem się dookoła... I zamajaczył przede mną cień felczera Holendriuka. Ale diabła tam! Przecież jestem inteligentem".

Jednocześnie Bułhakow jest świadomy porażki frontowych działań armii Denikina, chociaż pozostaje z nią do samego końca. Poza pomocą rannym, z którą śpieszy przez cały czas, widywało się i wisielców – ofiary kontrwywiadu białogwardzistów, złodziejstwa dokonywane przez regularne oddziały...

„Dziś wreszcie zrozumiałem. O nieśmiertelny Holendriuku! Dosyć już tych bzdur i szaleństw. W ciągu roku zobaczyłem tyle, że jakiemuś Mayne–Reidowi starczyłoby tego na dziesięć tomów. Ale nie jestem Mayne–Reidem ani Boussenardem. Mam tego po uszy. W dodatku wszy zagryzły mnie prawie na śmierć. Być inteligentem to niekoniecznie to samo, co być idiotą... Dosyć!".

W tym okresie Bułhakow zaczyna publikować. Pierwszym opowiadaniem opublikowanym w gazecie „Grozny" była Nadchodząca perspektywa. Ze smutkiem pisze o losie swojego kraju i o kolejny rok trwającej wojnie, w której nie będzie wygranych.

W wycofującej się armii białogwardzistów szaleje epidemia duru plamistego, na który zachorował również Bułhakow. Armia Denikina odchodzi na wschód, w kierunku Władywostoku. Próba wywiezienia Michała Bułhakowa prawie siłą nie udała się. Kategorycznie sprzeciwiła się żona lekarza, świadoma, że jakakolwiek podróż będzie dla niego śmiertelna. Oddziały armii Denikina opuściły miasto.

Gorzki chleb

Na tym kończy się kariera Bułhakowa lekarza. Po dojściu do władzy bolszewików w roku 1920 zatrudnia się on w okręgowym oddziale literatury „Lito", pisze krótkie felietony i dramaty. Jesienią 1921 r. przenosi się do Moskwy, gdzie pozostał do końca życia. Szczególnie trudne były pierwsze lata powojenne. W tym okresie powstają Zapiski młodego lekarza i Niezwykłe przygody doktora. Nieco później, w 1926 roku – powieść Biała Gwardia, na podstawie której rok później Bułhakow tworzy dramat Dni Turbinych. Opowiadanie scen z życia białogwardzistów jest niezwykle popularne. Stalin pojawia się w teatrze wystawiającym ten dramat. Wiele utworów Bułhakowa zostało zakazane i opublikowane dopiero po jego śmierci. W akcie desperacji Bułhakow pisze „List do rządu", po którym – w następstwie telefonu Stalina – znajduje zatrudnienie jako reżyser w jednym z najbardziej znanych moskiewskich teatrów MHAT. Z tą posadą musiał pożegnać się w 1936 roku; dorabia w Teatrze Bolszoj. W tym okresie powstaje dzieło życia Bułhakowa – powieść Mistrz i Małgorzata, w której wykorzystał mnóstwo wątków autobiograficznych, i nie tylko.

Michał Bułhakow zmarł 10 lutego 1940 r. w Moskwie i został tam pochowany na cmentarzu Nowodiewiczym. Większość jego dorobku literackiego ujrzała światło dzienne po dziesięcioleciach. Na pytanie, dlaczego jego wybór padł na literaturę, mimo wieloletniej nauki i uprawiania zawodu lekarza, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Właściwym wytłumaczeniem mogą być słowa innego słynnego rosyjskiego lekarza pisarza, Antoniego Czechowa: „Medycyna jest dla mnie żoną, a literatura kochanką".

Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82