Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2007

 powrót
Doktor Edward Korniłowicz (1847-1909)

Barbara  Ostaszewska 

 

DOKTOR  EDWARD  KORNIŁOWICZ

(1847-1909)

 

Historia środowisk czy szerszych warstw społecznych jest historią rodzin. Szukając  możliwie   wiernego obrazu przemian mentalności polskiej inteligencji,  przyjrzyjmy się jednej ze znanych  warszawskich rodzin inteligenckich  z przełomu XIX i XX wieku.

Korniłowiczowie to stara szlachecka rodzina, od wielu  pokoleń osiadła na Litwie. Według rodzinnej tradycji Korniłowiczowie wywodzili się ze śląskich Biesów (Bies herbu Kornicz, później Bies-Korniłowicz). Wymieniani są wśród posłów na Sejm Czteroletni. Podpisani są też pod tekstem Konstytucji 3  Maja.

Edward Korniłowicz, znany warszawski neurolog i psychiatra, urodził się 13 października 1847 r., w  Twerze, gdzie jego ojciec był lekarzem wojskowym. Nauki gimnazjalne rozpoczął w Kownie, a ukończył w Warszawie, dokąd przyjechał, po śmierci swego ojca, z matką i bratem Rafałem. W Warszawie Rafał wkrótce zmarł.

Studia medyczne rozpoczął w 1868 r. w Szkole Głównej Warszawskiej. Ukończył je w roku 1873 na Wydziale Lekarskim ówczesnego Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów zajmował się badaniami histologicznymi regeneracji kości i unaczynieniem mózgu w uniwersyteckiej pracowni histopatologicznej prof. Henryka Hoyera (1834–1907); tam też wykonał odlew całego układu naczyniowego mózgu. Uzupełnieniem studiów stał się jeszcze kilkuletni pobyt na Sorbonie w Paryżu.

Po powrocie do Warszawy podjął praktykę psychiatryczną m.in. w Klinice Uniwersyteckiej, gdzie do roku 1879 szkolił się pod kierunkiem doc. Romualda Pląskowskiego (1821-1896). Od 1878 r. pełnił służbę w Szpitalu Wojskowym na Ujazdowie, od 1880 r. objął stanowisko ordynatora oddziału psychiatrycznego oraz ordynatora oddziału psychiatrycznego Szpitala Jana Bożego. Wysokie kwalifikacje zawodowe uczyniły zeń autorytet w dziedzinie psychiatrii, zyskały mu renomę wraz z rozległą praktyką prywatną. Był Prezesem Towarzystwa  Pomocy i Opieki Lekarskiej nad Psychicznie i Nerwowo Chorymi w Warszawie. Dziełem członków tego Towarzystwa, a szczególnie dr. Karola Rychlińskiego i dr. Edwarda Korniłowicza, było utworzenie Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych  w Drewnicy koło Warszawy. Uroczyste otwarcie zakładu odbyło się w dniu 17 maja 1903 r. Doktor Korniłowicz  często odwiedzał rozwijający się  zakład w Drewnicy.

Z niecierpliwością czekał też na otwarcie sanatorium dla osób  nerwowo i psychicznie chorych w Karolinie koło Brwinowa, którego budowę wspierał własnymi funduszami. Według rodzinnej legendy odkładał na ten cel sumę, którą – jak mówił – wydałby na papierosy. Pokrywał koszty związane z  opracowaniem planów budowy i zagospodarowaniem terenu  sanatorium w Karolinie.

W maju 1901 r. wspólnie z kolegami: Stanisławem Bucelskim (1862-1909), Rafałem Radziwiłłowiczem (1860-1929), Karolem Rychlińskim (1864-1931) i Adamem Wizlem (1965-1928) opracował szczegółowy projekt utworzenia w okolicy Warszawy Towarzystwa  budowy i eksploatacji wzorowej lecznicy dla nerwowo i psychicznie chorych, pochodzących z klas zamożnych. W projekcie tym przedstawił dane statystyczne, ilustrujące liczbę chorych psychicznie, leczonych w szpitalach  Królestwa Polskiego, porównując te dane z danymi tego rodzaju chorych, leczonymi w Brandenburgii, na Śląsku Pruskim, w Prusach Wschodnich, Prowincji Nadreńskiej, Cesarstwie Niemieckim. Obliczył koszt budowy  poszczególnych pawilonów lecznicy, nakreślił kosztorys jej eksploatacji, wysokość opłat dziennych leczonych tam pacjentów, wysokość pensji dla personelu, koszt zakupu żywności. Nakreślił szkic organizacji opieki i pomocy lekarskiej dla przebywających tam chorych.

W tym czasie w Warszawie było niewiele miejsc dla tego typu chorych. W Szpitalu  Jana Bożego było  8 pomieszczeń, a w działającej od 1891 r. Warszawskiej lecznicy w Tworkach było 30 pomieszczeń dla całej guberni warszawskiej i półmilionowego miasta Warszawy. Już po 4 latach lecznica w Tworkach okazała się za mała. W 1895 r. w ówczesnej „Gazecie Lekarskiej” dr Korniłowicz opublikował apel do   Magistratu o powiększenie tej lecznicy.

W styczniu 1881 r. dr Korniłowicz wraz z grupą zapalonych do pracy naukowej lekarzy warszawskich  przejął na własność  redakcję chylącej się ku upadkowi  „Gazety Lekarskiej” (istniejącej od 1866 r.), pisma poświęconego wszystkim gałęziom umiejętności lekarskiej oraz farmacji i weterynarii. W „Gazecie” tej Korniłowicz  zamieszczał swoje artykuły o tematyce psychiatrycznej. Opisywał przypadki obserwowane przez niego w praktyce szpitalnej i prywatnej oraz streszczenia artykułów o tematyce psychiatrycznej, drukowane  w lekarskiej  prasie zagranicznej.         

W maju tego samego, 1881 roku, za namową prof. Hoyera, duszy „Gazety Lekarskiej”, Korniłowicz złożył podanie o przyjęcie go do grona członków Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, którego prezesem był wówczas właśnie prof. Henryk Hoyer, dawny jego nauczyciel. Po spełnieniu warunków przepisanych Ustawą tego Towarzystwa Korniłowicz został przyjęty do niego w dniu  27 września 1881 r. Od razu włączył się w działalność naukową i społeczną. Już w styczniu 1882 r. wybrano go do utworzonej w TLW komisji sanitarnej, której zadaniem było m.in. opracowanie wskazówek dla lekarzy i urzędów państwowych na wypadek wybuchu grożącej wówczas epidemii cholery. Później (1883 r.) komitet ten opracował wytyczne „dla przełożonych szkół, rodziców i lekarzy” dotyczące zapobiegania szerzeniu się chorób zakaźnych w szkołach i za pośrednictwem szkół. Na wniosek dr. Korniłowicza Komitet Sanitarny TLW przygotował poszerzenie kwestionariusza zgonów o rubrykę przypadków spowodowanych ospą. Jego zdaniem w rubryce tej powinno się notować  informację, czy zmarły był szczepiony  przeciwko ospie czy nie.

Ponadto Korniłowicz był przez kilka lat członkiem Komitetu TLW do spraw przyznawania premii z zakresu psychiatrii im. dr. Romualda Pląskowskiego. Premie te przyznawano lekarzowi, który wyjeżdżał na specjalistyczne studia zagraniczne w dziedzinie psychiatrii lub miał brać udział w dorocznych psychiatrycznych zjazdach zagranicznych.

Na posiedzeniach TLW Korniłowicz czytał sprawozdania z przebiegu leczenia chorych z prowadzonego przez siebie oddziału  psychiatrycznego Wojskowego Szpitala na Ujazdowie. Donosił o psychozach występujących w przebiegu tyfusu, neurozach, pląsawicy i porażeniu  opuszkowym. W 1887 r. na I Wystawie Hygenicznej w Warszawie zaprezentował tablicę przedstawiającą stosunki zachodzące  między: wrażeniami, ideami a wolą i oddziaływaniem. 

W czasie swojej praktyki lekarskiej kilkakrotnie wyjeżdżał  na studia zagraniczne. W roku 1883 prowadził badania laboratoryjne w paryskiej klinice prof. J. M. Charcota , której owocem była praca  histopatologiczna O barwieniu ciał ziarnistych mózgu i rdzenia kręgowego; w 1884 r. praca ta została zamieszczona w Księdze Pamiątkowej przygotowanej przez współwłaścicieli „Gazety Lekarskiej” dla uczczenia 25-lecia pracy zawodowej prof. Henryka Hoyera.

Około 1900 roku, a więc po dwudziestu kilku latach pracy, Korniłowicz był człowiekiem zamożnym i dobrze ustosunkowanym, a jednocześnie cieszącym się opinią społecznika, chętnie służącego sprawom publicznym lub indywidualnej ludzkiej nędzy własną pracą i pieniędzmi. Znany w Warszawie, należał do elity inteligenckiej i nawet na jej tle uznawany był za osobowość nieprzeciętną. Pozytywista z przekonań, przyrodnik i psycholog z wykształcenia, sprawiał na ludziach silne, czasem niezatarte przez dziesiątki lat wrażenie. We wspomnieniach ludzi, którzy go znali, był człowiekiem o dużym uroku osobistym i niezwykłym darze oddziaływania na pacjentów. Miał też szczególnie sugestywne i przenikliwe, zniewalające i zarazem budzące zaufanie spojrzenie. Spojrzenie to odziedziczyli po nim jego synowie.

Doktor Edward Korniłowicz należał do najwybitniejszych postaci warszawskiego pozytywizmu, do czego predysponowały go przyrodnicze wykształcenie i osobiste zainteresowania. Pozostawił kilka prac naukowych, a wśród nich interesujący schemat woli, przypominający podobny schemat św. Tomasza. Schemat ten przechowywał jego syn, ks. Władysław Korniłowicz, w swoim pokoju w Laskach. Poza tym pozostawił w dorobku naukowym szereg prac kazuistycznych z zakresu psychiatrii, zamieszczonych w „Pamiętniku TLW”, „Gazecie Lekarskiej” i „Medycynie”.  Były to m. in. takie prace:

    Kilka przypadków obłędu pijackiego („Medycyna”1880),

    Przyczynek do wpływu leczniczego ostrych stanów gorączkowych na choroby umysłowe  („Gazeta Lekarska” 1881),

    Psychozy powstałe wskutek zatrucia jadem tyfusu brzusznego („Pamiętnik TLW” 1883),

    Dwa przypadki  pląsawicy połowiczej  („Gazeta Lekarska” 1883).

Doktor Korniłowicz ordynował też  w Szpitalu Jana Bożego. Bezgranicznie poświęcał się swoim pacjentom. Sumiennie śledził postępy wiedzy lekarskiej, uczestniczył w sympozjach krajowych i zjazdach zagranicznych. Ponadto wiele uwagi poświęcał oświacie ludowej. To dzięki niemu i dr. Ignacemu Baranowskiemu, przy ich wsparciu finansowym, ukazała się „Gazeta Świąteczna” (1881), tygodnik dla ludu wiejskiego, wydawany w Warszawie w latach 1881-1939. Było to pismo oświatowe. Zamieszczał w nim informacje polityczne, gospodarcze, oświatowe, porady prawne oraz popularyzował wiadomości przyrodnicze i tradycje kultury narodowej.

W jego domu przebywali wybitni przedstawiciele ówczesnego świata naukowego i literackiego.

W rodzinnym środowisku panowała postawa życzliwa tolerancja dla różnych poglądów filozoficznych i politycznych, która miała się stać jedną z cech charakterystycznych jego syna Władysława, przyszłego księdza.

 Wybitny ekonomista Andrzej Wierzbicki w wydanych w 1957 r. Wspomnieniach i dokumentach  pisze o doktorze Korniłowiczu:

(...) Cóż za zniewalająca postać o spojrzeniu, którym, zdawało się, przenikał do głębi człowieka, aby pojąć, zrozumieć i uleczyć. Sam już jego gabinet lekarski, z wielką machiną elektrostatyczną, budził odczucie tajemnych sił przyrody, które opanowane przez wiedzę, kierowane były ku uzdrowieniu duszy i ciała, lecz potężniejszy od wyładowań elektrycznych był fluid duchowy tego lekarza z Bożej łaski, który napięciem całej swej wiedzy, inteligencji i współczucia opanowywał najsubtelniejszy aparat biologiczno-duchowy swego pacjenta i niósł mu pokrzepienie, otuchę i wiarę w wyzdrowienie. Prawość, która jaśniała z jego postaci, wywoływała jakąś katharsis. Zdawało się, że jest niepodobieństwem, aby ktoś w jego obecności mógł powiedzieć nieprawdę, pomyśleć coś, co uwłaczałoby godności człowieka. Jego wewnętrzny aparat duchowy miał widocznie taką moc promieniowania na zewnątrz, że wywoływał w otoczeniu oddźwięk najszlachetniejszych strun duszy ludzkiej, subtelnych drgań sumienia, które stawało się wtedy pełnią samowiedzy człowieka i nieomylnym drogowskazem prawego życia.

Przy tej groźnie wyglądającej maszynie elektrostatycznej dzieci urządzały sobie wspaniałą zabawę – zapewne pod przewodnictwem Rafała Korniłowicza, zapalonego matematyka i technika – ustawiając się gromadą, tak żeby iskry przeskakiwały z jednego na drugiego. Mali goście synów doktora czuli się w tym domu jak u siebie.

Rówieśnica starszych synów, Janina Kotarbińska, wspomina:  Pamiętam częste odwiedziny na Nowym Świecie pod nr 19: obszerne mieszkanie na III piętrze, duże jasne pokoje, po których biegaliśmy swobodnie, bawiąc się z Rafałem i Tadziem (...) długie zabawy w ogrodzie pod cieniem starych kasztanów. Później na terenie tego ogrodu wzniesiono kino „Colosseum” (...) W jadalni moja mama z doktorem prowadziła długie rozmowy o wychowaniu dzieci, a nas doktor zabawiał zagadkami, badając w ten sposób inteligencję swych małych gości (...) Z tym pokojem stołowym łączy mi się przymglona postać staruszki, babki, i wyraźniejsza matki – w dużym ceratowym fartuchu przy samowarze. Podawała wszystkim herbatę, a mąż i synkowie pili ją ze spodeczków, co mi się dziwnym wydawało. Tłumaczono mi, że to litewski zwyczaj.

Żona doktora Korniłowicza, Wiktoria z domu Pollów, była kobietą cichą i zapracowaną. Na życzenie męża sama zajmowała się wychowaniem dzieci, żeby ich nie powierzać opiece osób obcych. W przeciwieństwie do męża była głęboko wierząca. Emilia Herse, stykając się z rodziną Korniłowiczów od ostatnich lat XIX w., wspomina: Każdej niedzieli widywałam panią Korniłowiczową z chłopcami w kaplicy w Kuźnicach,  dokąd spieszyli Królewiacy, by słuchać patriotycznych i pięknych kazań. Po Mszy św. śpiewano: „Boże, coś Polskę”, co nas przyjezdnych z Królestwa zawsze głęboko wzruszało.

Szczególna atmosfera domu, jaki założył, przyciągała licznych gości specyficznym nastrojem moralnej czystości, podniosłości i autentycznym duchem wolnościowym. Dom otwarty był dla przyjaciół i znajomych zarówno w Warszawie, na Nowym Świecie pod numerem 19, jak i w zakopiańskiej willi na Bystrem, gdzie Korniłowicz wraz z rodziną spędzał wakacje. W 1896 r. dr Edward Korniłowicz kupił niewielką parcelę pod Nosalem. Stały na niej dwa góralskie domki, rozbudowane przez rodzinę Korniłowiczów.

Willa w Zakopanem przydaje postaci Korniłowicza sympatycznych skojarzeń z osobą starszego odeń o pokolenie Tytusa Chałubińskiego, zwłaszcza jeśli się doda, że Edward Korniłowicz także dawał się poznać jako miłośnik Tatr i nawet w trosce o zahamowanie ekspansji Zakopanego w doliny tatrzańskie wykupywał działki od chcących się na nich pobudować górali.

Organizując swój drugi dom w Galicji, uniezależniał siebie i swoje dzieci od psychicznego nacisku rusyfikacji.

Po drodze z Warszawy w Tatry był Kraków, z całym swym charakterem narodowego pomnika, jak i Zakopane, które z roku na rok coraz wyraźniej stawało się letnią stolicą swobodnej myśli polskiej. Wychowanie synów było dla doktora sprawą niezwykle istotną. Sam poświęcał im wiele czasu, a przekonany o niezbędności bezpośredniej opieki matczynej dla prawidłowego rozwoju psychicznego osobowości dziecka, skłonił żonę do rezygnacji z jakiejkolwiek pomocy wychowawczej z zewnątrz, której zaangażowania można było oczekiwać, sądząc po standardzie życiowym i licznej rodzinie – miał 4 synów.

Doktor Korniłowicz należał do grupy „odkrywców Tatr”, obok Chałubińskiego, Witkiewicza, Matlakowskiego i Dembowskiego. Ojcem chrzestnym jednego z jego synów był Władysław Matlakowski. Muzyki uczyła ich żona Stanisława Witkiewicza. Góral z Kuzińca, Józef Kloryk, który często woził doktora Korniłowicza swymi końmi, opowiadał, że doktor jechał zawsze do pacjentów na każde wezwanie, nie brał nic od chorych i jeszcze sam płacił za furmankę.

Wyrazem przyjaźni Korniłowiczów z Witkiewiczami jest zaprojektowana przez Stanisława Witkiewicza, wybudowana staraniem Edwarda kapliczka przy ogrodzeniu parceli od strony zachodniej. O miłości doktora do gór krążyły legendy. Sąsiad Korniłowiczów, a kolega ks. Władysława ks. Tadeusz Kruszyński, opowiadał o zdarzeniu, potwierdzającym tę legendę: Pan Korniłowicz dla zaokrąglenia swego ogrodu, jaki posiadał obok domu, chciał odkupić od gazdy Franciszka Gąsienicy skrawek od strony drogi ku Kuźnicom. Franciszek, bardzo pobożny, prosił, żeby pan zamiast zapłaty na tym kawałku postawił kapliczkę. Stanisław Witkiewicz dał ładny rysunek, zręczni zakopiańscy cieśle postawili piękną niewielką kapliczkę (...) Poświęciliśmy ją w 1907.

W 1904 roku Korniłowicz przeszedł na emeryturę i wystąpił z wojska.  Poświęcił się całkowicie prywatnej praktyce lekarskiej. W październiku 1909 r., pomimo nękającej go od lat ciężkiej choroby serca, wziął jeszcze udział w organizacji sekcji psychiatrycznej obradującego w Warszawie  I Zjazdu  Neurologów, Psychiatrów i Psychologów.

 Zmarł kilka tygodni później, 15 listopada 1909 r. Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim. Żegnała go pogrążona w głębokim smutku cała rodzina – żona i czterej synowie: Rafał, Tadeusz, Władysław i najmłodszy, 17-letni Kazimierz. W nekrologu zamieszczonym w „Kurierze Warszawskim” z dnia 16 listopada 1909 r. rodzina, żona i synowie prosili, aby zamiast wieńców składano ofiary na budowę sanatorium dla średnio i mało zamożnych chorych, wznoszonego  wówczas w Karolinie koło Warszawy.  

Miłość do gór skróciła w pewnym stopniu życie doktorowi Korniłowiczowi, gdyż mimo ciężkiej choroby serca nie chciał, niemal do końca, wyrzec się wakacji na Bystrem.

Również jego syn Tadeusz był znany ze swoich poczynań w obronie tatrzańskiej przyrody. U Kasprowicza wisiała karykatura Sichulskiego, przedstawiająca Tadeusza Korniłowicza z podpisem: Nie wyrywać dębów, nie dusić niedźwiedzi. Pamiętna jest też jego polemika w sprawie kolejki na Kasprowy.

Synów było czterech. Najstarszy, Rafał Korniłowicz (1876-1916), maturę zdał w IV Warszawskim Gimnazjum Męskim w roku 1896. Po konkursowym egzaminie został przyjęty do Instytutu Technologicznego Mikołaja I w Petersburgu. Ukończył go ze złotym medalem w 1902 r. Pierwsza lokata tej uczelni stanowiła doskonały start do świetnej kariery. Renoma Instytutu Technologicznego pozwalała jego prymusowi wybrać między najintratniejszymi posadami w całej uprzemysławiającej się Rosji. Rafał postanowił nie wykorzystywać tej rzadkiej szansy i zdecydował się na kontynuację studiów na wydziale przyrodniczym uniwersytetu w Zurychu. Trudno określić, w jakiej mierze chodziło tu o dalsze studia, a w jakiej o działalność organizacyjną pośród kolonii polskiej młodzieży socjalistycznej w Szwajcarii – pierworodny i najbardziej kochany syn doktora Korniłowicza powiązany był ściśle z najradykalniejszymi społecznie środowiskami studenckimi. Zaangażowanie lewicowe nie odbiegało zresztą od sympatii ideowo-politycznych ojca, zaprzyjaźnionego z Bolesławem Limanowskim,  częstym gościem w zakopiańskiej willi Korniłowicza na Bystrem.

W Zurychu Rafał spędził półtora roku. W styczniu 1905 r., po powrocie do Warszawy, jako członek Koła Wychowawców wziął aktywny udział w przygotowaniach do strajku szkolnego. Po wybuchu strajku był jednym z organizatorów wieców nauczycielskich, a gdy gwałtowne wystąpienia młodzieży przekształciły się w trwały bojkot rosyjskiej szkoły, Rafał należał do pierwszych organizatorów nauczania prywatnego. W lipcu 1905 r. ukazała się napisana przez niego wraz z A. Jełowicką broszura Uwagi ogólne i wskazówki praktyczne dla prywatnego nauczania; bezpośrednio potem młody inżynier przystąpił do organizowania Zakładów Pomocy Szkolnych ”Urania”, których został dyrektorem. Placówka ta miała na celu pomoc powstającemu polskiemu szkolnictwu prywatnemu, była przedsięwzięciem społecznym o wyraźnej funkcji politycznej i przysparzała nie tylko kłopotów organizacyjnych, ale i trudności natury politycznej. Nie wiemy, jak je pokonywał, w tym bowiem miejscu posklejany z szeregu informacji film urywa się i postać Rafała ginie nam z oczu. Następna wiadomość o nim jest już przedwczesnym nekrologiem –  Rafał Korniłowicz zmarł na raka nerek 31 sierpnia 1916 r. w Warszawie. Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim.

Drugi z kolei syn Edwarda Korniłowicza, Tadeusz, urodził się w 1880 r. Uczył się podobnie jak brat w IV gimnazjum aż do klasy siódmej, w której dyrekcja wykryła jego czynny udział w kółku samokształceniowym, pracującym nad historią i literaturą polską. Wydalony z „wilczym biletem” dzięki staraniom ojca, doktora Korniłowicza, który miał wielu pacjentów Rosjan, otrzymał pozwolenie na kontynuację nauki w gimnazjum w Petersburgu, pod kuratelą nauczyciela Rosjanina i mieszkając pod opieką rosyjskiej rodziny. Po dwuletnim pobycie w Petersburgu otrzymuje maturę. Za namową ojca Tadeusz rozpoczął najpierw w Kazaniu, a potem w Moskwie studia medyczne. Po roku przeniósł się do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. Porzucił studia i całkowicie poświęcił się pracy społecznej. Wraz z profesorem Bujakiem był jednym z założycieli uniwersytetu Ludowego im. Adama Mickiewicza w Krakowie, działał intensywnie w środowiskach studenckich. W 1912 roku zainicjował założenie Towarzystwa Ochrony Przyrody Tatr. Stał się prototypem Nienaskiego z Nawracanie Judasza, a słynne uczynki miłosierne bohatera powieści Żeromskiego były odbiciem rzeczywistych wysiłków Tadeusza Korniłowicza, który starał się przyjść z pomocą wszystkim potrzebującym. Każdy bezdomny znajdował u niego pomieszczenie, a było ich tylu, że ostatecznie sam właściciel mieszkania musiał z niego emigrować. Znaczną część czasu poświęcał oddawaniu ludziom najróżniejszych przysług, wyszukiwaniu posad, nie mówiąc już o pomocy materialnej, której hojnie udzielał.

Należał do Rady Nadzorczej Towarzystwa Pomoc Bratnia.

Obok Mariusz Zaruskiego był najgorętszym przeciwnikiem budowy kolejki na Świnicę. Jako nieprzejednanego bojownika o sprawę tatrzańskiej przyrody przedstawił go Andrzej Strug w Zakopanopticum. Działał też w innych organach Towarzystwa Tatrzańskiego.

W 1914 roku wstąpił do Legionów w 1. Pułku Ułanów M. Beliny; dwukrotnie ranny, w latach 1915-1916 odbywał rekonwalescencję w Zakopanem, a potem pełnił funkcję oficera oświatowego w Wojsku Polskim. W 1923 r. ożenił się z córką Henryka Sienkiewicza Jadwigą, znaną tłumaczką dzieł Conrada. Miał z nią córkę Marię („Medzię”). Po zakończeniu wojny pozostał w Wojsku Polskim, pełniąc obowiązki wykładowcy psychologii  w warszawskiej Szkole Podchorążych Sanitarnych i innych szkołach oficerskich. Po wojnie polsko-bolszewickiej awansował do stopnia pułkownika. W końcu lat trzydziestych, jako emerytowany wojskowy, pracował w Ministerstwie Spraw Wojskowych. W 1939 r. został ewakuowany wraz z ministerstwem na Podole nad Zbrucz. Niknie z oczu 17 września. Internowany w Kozielsku, zginął w 1940 r. w Katyniu.

Najmłodszy z synów dr. Korniłowicza, Kazimierz, urodził się w 1892 r. Uczył się w III gimnazjum rządowym w Warszawie, a po wybuchu strajku szkolnego 1905 r., kontynuował naukę na tajnych kompletach, organizowanych przez Koło Wychowawców, później w prywatnej szkole polskiej w Warszawie. Maturę zdał w Korpusie Kadetów w Moskwie. W latach 1910-1914 studiował przyrodę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas studiów w Krakowie, z ramienia Koła Akademickiego Towarzystwa Uniwersytetu Ludowego im. Adama Mickiewicza, prowadził akcję oświatową na terenie robotniczego przedmieścia Kraków-Dębinka. Tam też zetknął się z towarzyszką Rafała z Koła Wychowawców – Heleną Radlińską, z którą potem przyszło mu dzielić w życiu wiele wspólnych placówek służby społecznej.

W 1914 r. śladem Tadeusza znalazł się w Legionach. Ciężkie rany odniesione w 1915 r. uniemożliwiły mu dalszą służbę na froncie. Władze wojskowe kierują go więc do Piotrkowa, a następnie do Warszawy, gdzie zostaje członkiem Komisji Pedagogicznej Sekcji Kursów dla Dorosłych, do Centralnego Biura Szkolnego, instytucji mającej za zadanie zahamować napór germanizacji ze strony okupanta przez wzmocnienie prywatnego szkolnictwa polskiego, opracowanie nowych programów, tworzenie i kwalifikację podręczników. Staje się więc Kazimierz w swej pracy naturalnym spadkobiercą powołania najstarszego – w tym właśnie czasie umierającego brata, z tą tylko różnicą, że kiedy Rafał w 1905 r. walczył z rusyfikacją szkolną, Kazimierz po 10 latach w tejże Warszawie rozwijał front ideologiczny w drugim, antygermańskim kierunku.

W Komisji Pedagogicznej pracował do 1931 r. Spośród licznych jego inicjatyw najświetniej rozrosło się Centralne Biuro Kursów dla Dorosłych. Interesował się bardzo samodzielnymi ruchami oświatowymi i wczasowymi robotników na Zachodzie. Z ramienia tej Komisji wyjechał do Anglii i Belgii, gdzie badał zwłaszcza te, które ideowo i finansowo opierały się na założeniach spółdzielczych. Szczególnie interesowały go problemy pracy świetlicowej.

Troszczył się o to, by świetlice „patronackie” zakładane przez poszczególne organizacje zmieniały się w ruch świetlicowy, prowadzony przez samą młodzież, i miał w tej dziedzinie duże osiągnięcia. Pod jego kierunkiem powstało w 1927 r. seminarium świetlicowe dla absolwentów Studium Pracy Społecznej Oświatowej, zatrudnionych w świetlicach warszawskich i podobnych placówkach pracy oświatowej.

W 1928 r. ożenił się z doktor wszech nauk lekarskich,  znaną później jako wybitny  pediatra ftyzjatra,  Leonią Pawłowską. W 1932 r. urodził się im syn  Jan. W 1931 r. objął Kazimierz kierownictwo świeżo powstałej placówki naukowej – Instytutu Spraw Społecznych. Okres 10 lat istnienia i pracy tego Instytutu pod jego kierunkiem przysporzył polskiej literaturze ekonomiczno-społecznej wiele cennych opracowań, przydatnych przy rozstrzyganiu spraw związanych z interesami ludności pracującej, w której Kazimierz Korniłowicz widział zawsze podmiot życia gospodarczego, a nie jego narzędzie. Bliska współpraca łączyła Instytut z katedrą polityki społecznej w Szkole Głównej Handlowej i ze Studium Pracy Społeczno-Oświatowej Wolnej Wszechnicy Polskiej.

Problematyka oświatowa wciągnęła Kazimierza tak dalece, że poświęcił się jej do końca życia. Po zorganizowaniu w ramach Wolnej Wszechnicy Polskiej Studium Pracy Społeczno-Oświatowej wszedł w skład jego Rady Naukowej i pełniąc funkcję opiekuna studentów był obok założycieli Studium – Heleny Radlińskiej i Konstantego Krzeczkowskiego centralną osobą tej instytucji. Wreszcie w latach 30. stanął na czele Instytutu Spraw Społecznych, nowej placówki, pokrewnej duchem Wolnej Wszechnicy i będącej wyrazem dążeń do rzetelnej naukowej analizy sytuacji społecznej Polski, podejmowanych przez elitę radykalnej inteligencji. Na tym stanowisku zastał go wybuch II wojny światowej. W pierwszych dniach września 1939 r. zginął od bomby w Lublinie. Spośród braci Kazimierz miał najbardziej radykalne poglądy.

Władysław Korniłowicz był trzecim z kolei synem. Urodził się w Warszawie, 5 sierpnia 1884 r. Podobnie jak starsi bracia poszedł do IV Gimnazjum Filologicznego. Mieściło się ono na rogu Alej Ujazdowskich i placu Trzech Krzyży (późniejsze Gimnazjum Żeńskie im. Królowej Jadwigi). Władysław nie był zbyt pilnym uczniem. Z wcześniejszych lat zachowało się wspomnienie, jak to korepetytor zastał go z nogami przełożonymi przez okno na III piętrze i grożącego: „Jeśli pan zacznie lekcję rachunków, wyskoczę oknem”. Także cytowana już Emilia Herse pisze, że Stanisławowa Witkiewiczowa – ich wspólna nauczycielka muzyki – zdecydowała się przerwać lekcję z Władkiem, który niewiele sobie z nich robił. Kiedy się jednak dowiedział, że strata tych lekcji byłaby uszczerbkiem dla nauczycielki, zaczął się uczyć i do żadnych radykalnych posunięć nie doszło. Jak było z nauką szkolną, trudno powiedzieć, zwłaszcza że nie zachowały się świadectwa z tych lat.

Postać starego ojca-doktora, zmarłego w 1909 r., i jego trzech synów wyraźnie sytuują rodzinę Korniłowiczów wewnątrz najbardziej dynamicznej elity radykalnych społeczników inteligenckich pierwszych lat XX w. i – zwłaszcza na przykładzie Kazimierza – okresu dwudziestolecia międzywojennego. Studiując dzieje tej rodziny pozostajemy w kręgu najbardziej ideowych i nasyconych etyką służby społecznej inicjatyw inteligenckich. Obserwujemy jednocześnie klasyczny przykład procesu formowania się etycznych postaw laickich na podłożu światopoglądowym pozytywizmu, który z biegiem czasu zatraca swój jedynie naturalistyczny charakter i staje się inspiracją dla nowej, specyficznej wersji głęboko pojmowanego humanizmu.

Dla szkolnictwa był to szczególnie trudny okres. Właśnie na pierwsze lata nauki Władysława  Korniłowicza przypada największe nasilenie tendencji rusyfikacyjnych w Królestwie Kongresowym, a w Warszawie – działalność kuratora Apuchtina (tzw. Nocy apuchtinowskiej). Apuchtin obiecywał władzom, że za niewiele lat matki w Polsce będą śpiewać dzieciom kołysanki po rosyjsku, a dzieci w tymże języku będą się w domu porozumiewać z rodzicami. Robił też, co mógł, żeby się z tych obietnic wywiązać.

W szkołach pod surowymi karami nie wolno było używać języka polskiego – także na lekcjach literatury i gramatyki polskiej językiem wykładowym był rosyjski. Młodzież korzystała więc powszechnie z tajnych kompletów, na których uczono się literatury i historii Polski. Za udział w takich kompletach wcześniej już został usunięty ze szkoły Tadeusz Korniłowicz. Wkrótce w jego ślady poszedł młodszy brat.

Kolega seminaryjny ks. Władysława wspomina zdarzenie z IV klasy gimnazjalnej: (... ) po polsku nie można było rozmawiać nawet podczas rekreacji. Przypominano to wszystkim w klasach. Władysław Korniłowicz z naiwnością, a bardziej chyba celowo, wstaje i zapytuje wychowawcy-Rosjanina: po polsku rozmawiać nie wolno, ale pytam, czy i myśleć po polsku nie wolno? Za takie pytanie został usunięty z gimnazjum na zawsze – dostał za to „wilczy bilet”, tak że do żadnej szkoły nie mógł być przyjęty.

I znowu doktor Korniłowicz musiał użyć swoich stosunków u rosyjskich pacjentów. Tym razem osiągnął tylko przeniesienie syna do szkoły realnej, co było uważane za pewną degradację, a przyszłemu księdzu miało przysporzyć dodatkowych kłopotów, gdyż musiał po maturze uzupełniać łacinę i grekę do studiów teologicznych. Do szkoły realnej uczęszczała głównie młodzież ze środowisk inteligencji zawodowej. Jej długoletnim profesorem był wuj młodych Korniłowiczów, Witold Wróblewski. Prądy pozytywistyczne, powszechne wówczas w środowiskach inteligenckich, przenikały z domów rodzinnych na teren szkoły, stwarzając atmosferę indyferentyzmu lub nawet niechęci do Kościoła. Także program szkoły, oparty na naukach ścisłych i przyrodniczych, nie sprzyjał rozwojowi religijności uczniów.

Syn doktora Władysław Korniłowicz wyjechał do Szwajcarii w październiku 1903 r. W Zurichu studiował już wówczas jego najstarszy brat, Rafał, który był człowiekiem dalekim od wiary i Kościoła. Spora dawka wiedzy przyrodniczej, wpływ brata i jego środowiska miały być w zamierzeniu dr Korniłowicza próbą, a nawet skutecznym lekarstwem na powołanie syna.

W pierwszym semestrze 1903 r. studiuje Władysław jako wolny słuchacz i uzupełnia braki w maturze szkoły realnej. W drugim semestrze – 22 kwietnia – immatrykuluje się na Wydziale Przyrodniczym i zaczyna normalne studia. Chodzi na wykłady zoologii Langa i antropologii Martina. Na antropologii koleguje się z Edwardem Lothem, późniejszym profesorem anatomii porównawczej. W ciągu tego pierwszego roku mieszkają w sąsiadujących ze sobą pokojach.

Uniwersytet z Zurichu skupiał w tym czasie wielu Polaków. Wśród nich znalazło się sporo przyszłych sław naukowych; obok wspomnianego już Lotha studiowali wtedy m. in. Jan Czekanowski, Władysław Tatarkiewicz (w następnym roku), Bolesław Drobner, Jakub Segał oraz Jan Rapacki, tłumacz Hello i Foerstera. Bierze żywy udział w życiu studenckim, turystycznym, dyskutuje z przyjaciółmi, jednak coraz bardziej odczuwa powołanie do stanu kapłańskiego.

Lato 1905 roku spędza jak zwykle w Zakopanem. W październiku tegoż roku wstąpił do Seminarium Warszawskiego na II kurs. W tym czasie często odwiedzał rodziców, przekonał ojca, że nic go z obranej drogi nie odwiedzie. W seminarium uczył go ks. dr Aleksander Kakowski (1862-1938), późniejszy arcybiskup warszawski  W maju 1906 r. przy pomocy ojca przeniósł się do Fryburga, gdzie wysłuchał VI semestrów na Wydziale Filozoficznym, studiując dorywczo teologię. Licencjat z zakresu teologii uzyskał w 1912, w tym samym roku, dnia 11 kwietnia 1912 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk  biskupa Adama Sapiehy. Mszę św. prymicyjną odprawił w Kuźnicach, w kaplicy generałowej Zamoyskiej. Wakacje spędzał jak zwykle w Zakopanem, kiedyś także w Pełkiniach u księcia Witolda Czartoryskiego, zaprzyjaźniony z całą rodziną.

Jeszcze w czasie pobytu  we  Fryburgu  uczestniczył w szwajcarskim Związku św. Bonifacego, w kole abstynentów, konferencjach św. Wincentego á Paulo - organizacji charytatywnej, z ramienia której zajmował  się biednymi.

W 1913 r. zdał egzamin z teologii praktycznej, uzyskując jurysdykcję na diecezje orańską, genewską, bazylejską i krakowską; zajmował się gorliwie katechizacją. W 1914 został kapelanem Zakładu Dzieło Matki Bożej Dobrej Rady, kierowanego przez generałową Jadwigę Zamoyską. Od początku wojny zajmował się młodzieżą harcerską oraz z rozwiązanego Legionu Wschodniego.

W 1916 r. wrócił do Warszawy, zaczął od wikariatu, potem został archiwistą  Konsystorza Generalnego i kapelanem dwóch więzień, następnie notariuszem Kurii Metropolitarnej. Organizował wokół siebie kapłanów, grupę inteligencji, tzw. Kółko, osiągając wiele nawróceń. W 1918 r. powstaje Legia Akademicka i ks. Korniłowicz poprosił o przeniesienie do Kurii Wojskowej. Odwiedzał pułki, w końcu został kapelanem Szkoły Podchorążych.

Jeszcze pracując w Kurii zetknął się z Różą Czacką (1876–1961) założycielką Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w 1911 r., która powołuje nowe zgromadzenie zakonne, za zgodą władz kościelnych odbywa samotny nowicjat, w 1917 r. składa śluby zakonne i jako siostra Elżbieta przyjmuje nowe kandydatki do zgromadzenia: Sióstr Franciszkanek Służebnic  Krzyża. Za radą wizytatora apostolskiego Achillesa Ratti, późniejszego papieża Piusa  XI został kierownikiem duchowym zgromadzenia i spowiednikiem Matki Róży Czackiej, został członkiem Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi i na całe życie związał się z Dziełem – jak nazwano Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Poza tym był kapelanem stowarzyszenia założonego przez Cecylię Plater Zyberk oraz Sióstr Opieki św. Józefa na Sewerynowie. Przez półtora roku był kapelanem garnizonu włocławskiego, wykładając w seminarium. Po wystąpieniu z wojska pogłębiał prace katechetyczno–organizacyjne, został dyrektorem Konwiktu teologicznego KUL- u w Lublinie do 1930 roku.

Po powrocie do Warszawy osiedlił się w  Laskach. Był znanym w całej  Polsce rekolekcjonistą, cenionym spowiednikiem, organizował wspólne odmawianie brewiarza, oddany całym sercem młodzieży. Zakres jego apostolstwa był ogromny: Stowarzyszenie Młodych Ziemianek i związana z nimi grupa „Bratki”. Brał udział w zagranicznych zjazdach teologicznych, w wydawnictwach, takich jak „Verbum”. Nie sposób opisać całej jego działalności. W książce o chrześcijańskiej odbudowie świata wyprzedza myśl II Soboru  Watykańskiego. Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński, jego słuchacz z Włocławka i KUL-u, podkreśla jego głębokie zatopienie w modlitwie, ale też często wspólnie odmawianej w gronie bliskich duchowo osób.

W czasie okupacji niemieckiej przebywał poza Laskami, przeważnie w placówce Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Żułowie, gdzie znalazła się pewna grupka z Lasek. Rozbudował i przystosował ten ośrodek dla większej liczby ludzi; dla całej okolicy stał się duszpasterzem, jeździł odprawiać msze św. Opuszczał Żułów, by prowadzić rekolekcje dla różnych grup konspiracyjnych, jak też dla „Bratek”, odwiedzał Kozłówkę, Repki Dernałowiczów, dom Wołowskich w Lubelskiem, Dratów p. Kieniewskiej, siostry urszulanki i niepokalanki w Warszawie, odprawiał rekolekcje. Pomagał Żydom, partyzantom, bandytom, którzy napadali na Żułów (dzielił się z  nimi), żołnierzom radzieckim i innym potrzebującym.

Na początku 1944 r. stwierdzono u ks. Korniłowicza nowotwór głowy, operowany przez prof. Jerzego Choróbskiego; nie był złośliwy. Rekowalescencję spędził w Świdrze, a następnie w Żułowie. Wrócił do Lasek w lutym 1945 r. i podjął znów obowiązki kapelana, prowadził rekolekcje nie będąc w pełni sił. Po kilku miesiącach otrzymał do pomocy kilku księży. Na początku 1946 r. nastąpiło pogorszenie. Ponownie był operowany przez prof. Choróbskiego, lecz niestety, nie udało się całkowicie usunąć guza. Stan zdrowia pogorszył się, nastąpiły porażenia. Zmarł 26 września 1946 r. Został pochowany na cmentarzu w Laskach .

Za wstawiennictwem syna duchowego, ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, został otwarty przewód beatyfikacyjny.

Syn Kazimierza Korniłowicza, Jan, urodził się w 1932 r. Po stracie ojca na początku II wojny światowej, mieszkał z matką, dr med. Leonią Korniłowicz w Warszawie. Po Powstaniu Warszawskim zostali wywiezieni do obozu w Oświęcimiu. Po likwidacji obozu wywieziony do Mauthausen, po upadku III Rzeszy wrócił samotnie do Warszawy. W 1960 r. skończył Wyższą Szkołę Handlową, w 1958 r. ożenił się z Elżbietą Katkiewicz. W życiu zawodowym zajmował się problematyką mieszkalnictwa, pracując w instytucie naukowym. Uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk ekonomicznych. Jego syn, Paweł Korniłowicz, urodzony w 1959 r., ukończył Politechnikę Warszawską w 1983 r. i w tym samym roku ożenił się z córką dr n. med. Barbary Ostaszewskiej-Chrzanowskiej, Joanną.
W roku 1986 urodziła się im córka Maria, obecnie studentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Gen zainteresowania psychiką ludzką  i zacięcie społecznikowskie odezwał się silnie w piątym już pokoleniu.

 

Powyższe opracowanie zostało przedstawione w dniu 29 września 2006 r. na posiedzeniu Sekcji Historycznej Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego.

 

PIŚMIENNICTWO

1.     Tadeusz Bilikiewicz, Korniłowicz Edward (1847-1909) w: Polski Słownik Biograficzny. Wrocław 1968. Tom XIV, s. 84-85.

2.     B. Cywiński. Rodowody Niepokornych, Biblioteka „Więzi”. Warszawa 1971, s. 403-411.

3.     Witold Grzybek. Korniłowicz Tadeusz (1880-1940) w: Polski Słownik Biograficzny. Wrocław 1968. Tom XIV, s. 87-89.

4.     Stanisław Konarski. Korniłowicz Kazimierz (1892-1939) w: Polski Słownik Biograficzny. Wrocław 1968. Tom XIV, s. 85-86.

5.     Stanisław Konarski. Korniłowicz Rafał (1876-1916) w: Polski Słownik Biograficzny. Wrocław 1968. Tom XIV, s. 86-87.

6.     T. Landy, Rut Wosiek. Ksiądz Władysław Korniłowicz. Biblioteka „Więzi”. Warszawa 1978, s. 10-23.

7.     Henryk Nusbaum. Śp. Edward Korniłowicz (notatka biograficzna). „Gazeta Lekarska” Tom XXIX. 1909. 47, s. 1039 – 1042.

8.     Stanisław Orłowski. Śp. Edward Korniłowicz. „Medycyna”. „Kronika Lekarska”. R.XLIV.1909 Nr 48, s. 1168-1170.

9.     Alfred Sokołowski. Nekrolog  Śp. Korniłowicza. Protokół posiedzenia (Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego) z dnia 16.11.1909 r. w : „Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” Tom LV. 1909, s. 702-703.

10.  Stanisław Szenic. Cmentarz Powązkowski 1891-1918. Zmarli i ich rodziny – Edward Korniłowicz. Warszawa 1983, s. 266.

Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82