Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2008

 powrót
Szpital Starozakonnych w  Warszawie cz.1

      

Zofia Podgórska-Klawe

 

 

Szpital Starozakonnych w  Warszawie

 

Dzieje Szpitala Starozakonnych w Warszawie zostały już opisane przez wielu autorów i nie łatwo będzie dodać do nich nowe szczegóły. Jednak, ponieważ przed drugą wojną światową był to jeden z największych szpitali warszawskich, nie może jego historii zabraknąć w naszym cyklu.

Początki założonego w Warszawie przez ludność żydowską szpitala nie są bezpośrednio udokumentowane. Wiadomo, że istniał w XVIII wieku na terenie ówczesnej jurydyki Praga, od 1791 r. będącej VII cyrkułem Warszawy. Pragę zamieszkiwał w tym czasie największy (14,5%) i najbardziej stabilny odsetek ludności żydowskiej. Według znajdującego się w Archiwum Głównym Akt Dawnych listu Żydów warszawskich do Komisji Policji Koronnej[1], datowanego na 12 IX 1793 r., pozwolenie na otwarcie tego szpitala wydał marszałek wielki litewski Władysław Gurowski, czyli, wnosząc z innych, podpisywanych przez Gurowskiego dokumentów związanych z Warszawą, stało się to zapewne około 1784 roku. Szpital praski funkcjonował jeszcze w 1796 roku, jako przede wszystkim, jak należy  mniemać, przytułek, w którym poza chorymi otrzymali schronienie ubodzy i dzieci, osierocone w czasie szturmu Pragi[2].

Datą, co do której nie nasuwają się żadne wątpliwości, jest rok 1799. Wówczas to, w okresie 10- letnich rządów pruskich w Warszawie, dzięki staraniom Dawida Kónigsberga, Żydzi warszawscy uzyskali od władz pozwolenie na otwarcie własnego szpitala na terenie lewobrzeżnej Warszawy. Szpital, który ulokowano przy ulicy Nowolipie nr hip. 2426 (30), początkowo podlegał pruskiej Dyrekcji Policji. Przed opuszczeniem Warszawy władze pruskie oddały go w 1805 roku gminie żydowskiej, która powierzyła nadzór nad szpitalem czterem członkom Bractwa pielęgnowania chorych. Lekarzem na Nowolipiu był jeden z członków-założycieli Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, Jan Beniamin Kuntze.[3] Podobnie jak w innych szpitalach w tym okresie, jeden lekarz stanowił cały personel lekarski szpitala.

W 1808 roku gmina przeniosła szpital do wynajętego dwupiętrowego budynku przy ulicy Marszałkowskiej, nr hip. 1382 ( 119)[4], zakupionego na własność w 1811 roku. Ulica Marszałkowska należała wówczas do obszaru, na którym osiedlali się Żydzi, toteż w 1821 roku postanowiono liczący dotąd ok. 50 łóżek szpital powiększyć i zakupiono ze składek społeczeństwa sąsiednią posesję nr hip. 1381 (117), gdzie wkrótce wystawiono nowy budynek. Od 1809 r. Janowi Kuntze pomagał w opiece nad chorymi Franciszek Brandt, odwiedzając szpital dwa razy w tygodniu.

W 1824 roku dekret carski wyznaczył dla ludności żydowskiej inny obszar miasta, położony w północnej dzielnicy przy ulicy Franciszkańskiej, z terminem wyprowadzenia się z rejonu Marszałkowskiej do 1.V.1825 roku.[5] Ówczesny opiekun szpitala Jakub Epstein[6] już w 1824 roku znalazł dla niego nowe pomieszczenie przy nie istniejącej dzisiaj ulicy Zielonej, biegnącej przez obecne tereny cytadeli. Gmina zakupiła z ofiar i pożyczek dom nr hip.2064, w którym po przebudowie ulokowano szpital, otwarty w 1827 roku. Szpital był nadal niewielki, liczył 13 izb, w których można było pomieścić 70 chorych, izbę do ,,kąpieli fumigacyjnych” i izbę modlitewną[7]. Grono lekarzy powiększyło się w 1829 roku o Józefa Bernsteina i Ludwika Koehlera[8] a od października1830 do listopada 1831 o Ludwika Józefa Bierkowskiego.[9]

Po pięciu latach okoliczności ponownie zmusiły gminę do szukania nowego miejsca dla szpitala. Po zdławieniu powstania listopadowego władze rosyjskie rozpoczęły w 1832 roku budowę cytadeli i wysiedliły z przewidzianych pod nią terenów wszystkich mieszkańców. Nową siedzibę znaleziono w niezbyt wielkiej odległości, na narożniku ulic Pokornej i Inflanckiej, nr hip.2214b. Szpital został przeniesiony w 1833 roku a we wrześniu 1838 roku zaczął przyjmować pacjentów do nowego, dwupiętrowego budynku, wystawionego na dokupionej, przyległej posesji od strony ulicy Inflanckiej. Mógł wówczas pomieścić 330 chorych.[10]

Był to już okres działania powołanej w 1832 roku Rady Głównej Opiekuńczej Instytutów Dobroczynnych, której podlegały szpitale warszawskie, oraz t. zw. Rad Szczegółowych dla każdego szpitala. Jednym z pierwszych rozporządzeń Rady Głównej było polecenie mianowania w szpitalach lekarzy naczelnych, pełniących przede wszystkim obowiązki administracyjne dotyczące urządzeń wewnątrzszpitalnych, bez prawa ingerencji ,,w sposoby leczenia” innych lekarzy.  Do Rad Szczegółowych , do których powoływano prezydującego opiekuna, trzech obywateli ,,osiadłych” i lekarza naczelnego, należał ogólny nadzór nad finansami i gospodarką szpitalną.[11] W Szpitalu Starozakonnych opiekunem prezydującym w Radzie został Jakub Epstein, natomiast z mianowaniem lekarza naczelnego chyba zwlekano, bo w Radzie Szczegółowej zasiedli obaj lekarze szpitalni, czyli Józef Bernstein i Ludwik Koehler. Dopiero w 1834 roku mianowano lekarzem naczelnym Józefa Bernsteina, którego zastąpił na tym stanowisku w 1838 roku Ludwik Koehler.[12]   Od 1836 roku w szpitalu zaczął pracować Dawid Rosenthal, a w 1838 roku Ludwik Koehler przyjął na etat t. zw. lekarza miejscowego Franciszka Groera, późniejszego wybitnego chirurga i lekarza naczelnego Szpitala św. Ducha w Warszawie a w Szpitalu Starozakonnych swego następcę na stanowisku ordynatora oddziału chirurgicznego.[13]

Nowy szpital zajmował obszerny teren pomiędzy ulicami Inflancką, Pokorną i Kłopot (obecnie zajęty pod zajezdnię autobusową). W głównej, dwupiętrowej części i w jej oficynie mieściły się oddziały : wewnętrzny, pod kierownictwem Józefa Bernsteina; chorób zewnętrznych czyli chirurgiczny, obejmujący początkowo również oftalmologię i położnictwo, prowadzony przez Ludwika Koehlera; a w starym, piętrowym budynku oddział dla chorych wenerycznie i ,,wyrzutowych” (skórnych) a poza tym ambulatorium, kancelaria, kąpiele zwykłe i lecznicze, apteka a także synagoga a właściwie pokój na nią przeznaczony i mieszkanie miejscowego lekarza. Na dziedzińcu urządzono ogród z ławkami dla chorych chodzących.  W drugim podwórzu, oddzielonym murem od pozostałych zabudowań, znajdował się barak dla chorych zakaźnie, czyli w praktyce zabezpieczenie lokalowe na wypadek epidemii, przede wszystkim cholery, bo pojęcie chorób zakaźnych nie było jeszcze w owym czasie sprecyzowane. Poza tym znalazły się tam stajnie, wozownia i dwie kostnice. Jedna dla zmarłych wyznania mojżeszowego druga dla zmarłych w szpitalu chrześcijan. Szpital obsługiwał bowiem wszystkich bez różnicy wyznania. 

Na krańcu posesji umieszczono dwa domki dla psychicznie chorych, również oddzielone murem od innych budynków i we własnym ogrodzie. Jeden domek przeznaczono dla kobiet, drugi dla mężczyzn. Szpital był dobrze, jak na owe czasy, wyposażony i urządzony. Trzyokienne sale liczyły po 12 łóżek, po 6 przy przeciwległych ścianach. Pod środkowymi oknami ustawiono umywalnie z zamykanym dwoma kranami zbiornikiem z wodą. Duża szafa mieściła bieliznę, naczynia i w dolnej części rozkładane łóżko dla pełniącego w nocy dyżur posługacza. Stojąca przy drzwiach ławka służyła jako podręczny stolik przy rozdawaniu posiłków. Stały na niej naczynia, talerze, miseczki ale i przyrząd do lewatyw oraz naczynia z podziałką do puszczania krwi i do spuszczania ropy. Jeszcze mniej wspólnego z obecnymi pojęciami o higienie miało ustawienie tuż obok, bo po drugiej stronie drzwi ,,szafy z water-klozetem”, codziennie oczyszczanej od strony korytarza. Jednak ówcześnie było to urządzenie, w porównaniu z większością innych warszawskich szpitali, niezwykle nowoczesne i właśnie higieniczne a także wręcz luksusowe. [14]

Głównym i bardzo dokuczliwym mankamentem był brak odpowiedniej opieki pielęgnacyjnej. Dotyczyło to zresztą wszystkich ówczesnych szpitali Nie rozwiązywało tego powszechnego problemu nawet zaangażowanie w opiekę nad chorymi Sióstr Miłosierdzia, których liczba była stale niedostateczna. Szpital Starozakonnych w ogóle nie miał takiej możliwości i długo zadawalał się zatrudnianiem niewyszkolonych i często prymitywnych posługaczy. Dopiero w 1844 roku powstało przy Szpitalu ,,Zgromadzenie pomocnicze pielęgnowania chorych”, liczące ok. 100 członków. Wybierano ich przez balotowanie z pośród członków gminy, cieszących się nieposzlakowaną opinią.[15] Każdej nocy 6-ciu członków zgromadzenia pomagało posługaczom szpitalnym w obsłudze chorych, od 21,00 do 4,00 w zimie i od 22,00 do 3,00 w lecie. Poza tym dwóch z nich codziennie sprawdzało zgodność wydawanych posiłków z zaleceniami lekarskimi. Być może nowy porządek miał związek ze zmianą na stanowisku lekarza naczelnego, którym w 1843 roku został Dawid Rosenthal, pełniący swą funkcję bardzo sumiennie, jak można wnosić z umieszczanych przez niego w Pamiętniku Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego sprawozdań ze szpitala.[16]  

Natomiast już w 1841 roku zreformowano działalność szpitalnego ambulatorium. Dotąd ambulatoria przy wszystkich szpitalach działały na ogół jako placówki udzielające swego rodzaju wsparcia. Rzadko przyjmował w nich lekarz i nie zawsze po pomoc zgłaszali się sami chorzy, częściej ich rodzina. Udzielano w nich porad i wydawano nieodpłatnie odpowiednie leki. Teraz  w ambulatorium zaczął przyjmować w określonych godzinach lekarz miejscowy a chorych zobowiązano do zgłaszania się osobiście. W niedługim czasie dyżury w ambulatorium zaczęli pełnić kolejno wszyscy ordynatorzy. Apteka szpitalna nadal wydawała ubogim, nawet nie będącym pacjentami szpitala lub szpitalnego ambulatorium, darmowe leki. Wydawano także, w razie potrzeby bezpłatnie, kule, szczudła dla inwalidów, paski przepuklinowe a nawet kwoty pieniężne, przeznaczone na zatrudnienie mamek dla noworodków, których matki zmarły w czasie porodu lub połogu

W 1845 roku z inicjatywy Jakuba Epsteina utworzony został przy szpitalu fundusz wsparcia rekonwalescentów, udzielający pomocy tym, którzy z powodu choroby utracili możność zarobkowania.

Wszystkie potrzeby materialne zaspokajano głównie z ofiarności społeczeństwa żydowskiego.

Szpital przy ulicy Pokornej funkcjonował aż do końca XIX wieku. Pracowało w nim coraz więcej wybijających się lekarzy. W początku lat 50-tych oddział weneryczno-skórny objął Julian Loewengluck. W 1859 roku, po praktyce u najwybitniejszych chirurgów Berlina i Wiednia, oddział chirurgiczny objął po Franciszku Groerze  28-letni Ludwik Chwat. Oddział liczył wówczas ponad 100 łóżek a w szpitalu stopniowo pogarszały się warunki z powodu  coraz bardziej podupadających budynków i, m. in. nie dozwalającej na gruntowny remont ciasnoty, wzrastającej razem z liczbą ludności żydowskiej. Chwat obsługiwał cały oddział sam, jedynie z pomocą felczera, to też do operowania poważniejszych przypadków zapraszał znanych chirurgów z innych szpitali. Natomiast trudne warunki wyzwoliły w nim zdolności wynalazcze. W rezultacie ogłosił kilkanaście projektów ulepszeń narzędzi i sprzętu chirurgicznego, z których część została zauważona na Wystawie Wszechświatowej w Wiedniu w 1873 roku i na Wystawie Higienicznej w Warszawie w 1887 roku.[17] Do wybitnych lekarzy pracujących w latach 60-tych w szpitalu należał również Witold Jodko-Narkiewicz, okulista, późniejszy ordynator w Instytucie Oftalmicznym w Warszawie.

Szpital miał więc zapewnioną dobrą opiekę medyczną, a nawet zorganizowano w nim laboratorium, ale niestety pogarszała  się jego sytuacja materialna. Chorzy teoretycznie powinni byli, jak zresztą we wszystkich szpitalach, wnosić niewielkie opłaty za kurację ale w praktyce nie udawało się tych opłat wyegzekwować. W 1862 roku zaległe koszty szpitalnych kuracji wynosiły 6417 rubli.[18]  Poza tym lekarze często stawali bezradnie wobec przepełnienia i braku odpowiednich warunków higienicznych. Całkowite zabudowanie terenu szpitalnego uniemożliwiało wystawienie dodatkowych pomieszczeń, z kolei na dobudowę piętra nie pozwalała bliskość cytadeli, w pobliżu której władze nie wydawały zgody na podwyższanie budynków.  Mimo jednak złej sytuacji materialnej szpitala, młodzież lekarska - jak pisał w wiele lat później jeden z lekarzy[19] - biła się o wolne w nim posady, co wskazywałoby na renomę, jaką cieszyli się szpitalni ordynatorzy, pod których kierunkiem młodzi chcieli pracować. Trudno jednak na podstawie zachowanych materiałów cokolwiek powiedzieć o  poziomie stosowanych w szpitalu metod leczniczych w owym okresie. Sprawozdania z działalności szpitala, drukowane co pewien czas  w czasopismach lekarskich, mówią głównie o ruchu chorych i o klasyfikacji leczonych w szpitalu chorób, rzadko podając sposób ich leczenia.

W 1883 roku trudna sytuacja lokalowa szpitala dojrzała do zmian. Ordynatorzy szpitalni, razem ze sprawującym od 1879 roku funkcję naczelnego lekarza Józefem Kinderfreudem, powzięli uchwałę, że należy bezwzględnie wybudować nowy, większy szpital. Uzgadnianie z gminą podjęcia tego nie łatwego wyzwania trwało prawie trzy lata. Dopiero w 1886 roku uzyskano jej  i jej prezesa zgodę. Prezesem gminy był wówczas Ludwik Natanson, wybitny lekarz, członek Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, założyciel i redaktor Tygodnika Lekarskiego, niezwykle czynny społecznik, który w imieniu gminy rozpoczął starania o pozwolenie władz na zbieranie składek na budowę.[20] Jak podaje znany w tym okresie działacz w dziedzinie szpitalnictwa, dr Bolesław Jakimiak, w 1887 roku otrzymano zgodę, z zastrzeżeniem, że zebrana suma nie może przekroczyć 400 tys. rb.[21] Według innych źródeł suma ta występuje przy informacji o rozpisaniu w 1898 roku pożyczki w obligacjach. W każdym razie rozpoczęto zbieranie funduszów i można już było utworzyć Komitet Budowy Szpitala, którego przewodnictwo objął Ludwik Natanson, będący wówczas jednocześnie przewodniczącym Komitetu Higieny Publicznej Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. Komitet składali wówczas najwybitniejsi higieniści warszawscy. Toteż na jednym z jego zebrań, w grudniu 1887 roku, Natanson wystąpił z prośbą o uwagi na temat projektowanego szpitala, czym spowodował wywiązanie się trwającej przez kilka kolejnych posiedzeń dyskusji, w czasie której omówiono i poddano rzeczowej krytyce  niemal wszystkie aspekty projektu. Różnica zdań dotyczyła przede wszystkim lokalizacji. Brano pod uwagę 8 miejsc, m. in. okolice ulicy Smoczej, plac za rogatką Mokotowską, za rogatką Jerozolimską, między ulicą Czerniakowską a Solcem i wreszcie miejsce za rogatką Wolską. Do dyskusji zaproszono geologa, który przedstawił zebranym jakość gruntów, ilość wody zaskórnej i t. p. w okolicy proponowanych lokalizacji. Zgodzono się , że teren pod szpital powinien obejmować ok. 6o tys. łokci kw.[22] oraz, że szpital powinien być wystawiony nowoczesnym na owe czasy systemem pawilonowym, pozwalającym na unikanie zakażeń wewnątrzszpitalnych. Żywą dyskusję wywołała kwestia rozmiaru sal szpitalnych. Dotychczas sale  w warszawskich szpitalach liczyły po kilkanaście a nawet kilkadziesiąt łóżek. Uważano, że ułatwia to opiekę i dozór nad chorymi. Na zachodzie przeważała już idea sal mniejszych, podkreślająca nie tylko lepsze w nich warunki higieniczne ale i skuteczniejsze zaspakajanie potrzeb psychicznych leżących chorych. Po długiej i ciekawej dyskusji zgodzono się na kompromis, zakładający w projekcie sale obydwu rodzajów. Urządzeniom wewnętrznym poświęcono kolejne posiedzenia, omawiając każdy szczegół, od rozplanowania koniecznych pomieszczeń, rodzaju ścian i podłóg, przez sposoby wentylacji, urządzenie sal operacyjnych, sal chorych, bielizny i t. p., po zadania lekarzy. W związku z tym ostatnim zagadnieniem wiele uwagi poświęcono nowości w skali warszawskiej, czyli gabinetom lekarskim na oddziałach. Jako ciekawostkę można podać, że np. Natanson był im przeciwny, bo ,,w żadnym szpitalu ich nie widział”. Jednak większość dyskutantów zgodziła się, że lekarz powinien mieć miejsce, gdzie mógłby się przebrać, trzymać książki czy nawet zjeść śniadanie.[23]

Nie sposób tu przedstawić  wszystkich elementów tej bardzo ciekawej historycznie dyskusji, ale należy stwierdzić że dotąd żaden projekt budowy szpitala w Warszawie nie był tak dobrze pod względem zasad budownictwa szpitalnego przygotowany. Niezależnie od ustaleń powziętych na zebraniach Komitetu Higieny, Komitet budowy otrzymał dodatkowo informacje o rozwiązaniach zagranicznych, jakie przywieźli ze sobą Zygmunt Kramsztyk i Ludwik Natanson ze specjalnie w tym celu odbytej podróży do Niemiec, Austrii i Francji. Pierwszym krokiem w realizacji wycyzelowanego w ten sposób projektu było nabycie placu pod budowę. Gmina zgodziła się na jedną z propozycji przedstawionych w trakcie dyskusji w Towarzystwie Lekarskim, mówiącą o lokalizacji za rogatką Wolską i zakupiono na terenie majątków Wielka Wola i Czyste 6,7 hektarów ziemi. Rozpoczęły się teraz starania o zatwierdzenie planu budowy przez Radę Miejską Dobroczynności Publicznej. Istniejąca od 1870 roku Rada, którą władze zaborcze zastąpiły po Powstaniu Styczniowym dawną Radę Ogólną, miała nadzór nad wszystkimi szpitalami w mieście i w ciągu 37 lat swej działalności niemało przyczyniła się do upadku warszawskiego szpitalnictwa. Z wydaniem zezwolenia na wystawienie nowego szpitala zwlekała aż 3 lata. Do budowy można było przystąpić dopiero po 8 latach od podjęcia przez gminę o niej decyzji. Jej końca nie dożył gorący orędownik i w dużej mierze sprawca projektu, Ludwik Natanson, który zmarł w 1896 roku. Funkcję przewodniczącego Komitetu budowy objął po nim Jan Bersohn. Plany szpitala sporządzili architekci : Artur Goebel i Czesław Domaniewski.

Budowę rozpoczęto od budynku administracyjnego, w części zaprojektowanego na synagogę szpitalną. W maju 1894 roku położono kamień węgielny pod synagogę , wmurowano też w fundament opis historii warszawskiego szpitala żydowskiego w języku hebrajskim i polskim i kilka egzemplarzy aktualnych czasopism. Z końcem 1897 roku pierwszy z pawilonów był gotów do użytku. Staraniem zawiązanego dla pomocy szpitalowi Komitetu Dam został wyposażony w pościel i niezbędną bieliznę i w styczniu 1898 roku przyjął chorych z Pokornej, z najpilniej potrzebującego poprawy warunków oddziału psychiatrycznego. Przenosiny  pozostałych oddziałów odłożono do czasu ukończenia całej budowy. W kwietniu 1902 roku przyjęto pierwszych chorych a w czerwcu tegoż roku uroczyste, oficjalne otwarcie rozpoczęto nabożeństwem w szpitalnej synagodze a część urzędową przemówieniami prezesa Zarządu Gminy Żydowskiej, Michała Bergsona, Przewodniczącego Komitetu budowy Jana Bersohna i pierwszego lekarza naczelnego nowego szpitala i od początku głównego inicjatora całego przedsięwzięcia, Zygmunta Kramsztyka. Szpital, wprawdzie na okrojonym terenie i zmniejszony o kilka budynków, można oglądać do dzisiaj. Jest to obecny Szpital Wolski przy ulicy Kasprzaka.

W 1902 roku ulica Kasprzaka była wąską ulicą Dworską i do niej sięgały zabudowania szpitalne. Od tej też strony był wjazd do szpitala. Na wysuniętym w stronę ulicy pasie terenu stały zabudowania gospodarcze i dom dla służby, w którym urządzono 160-łóżkowy oddział dla rekonwalescentów i ochronkę dla dzieci niższego personelu. Głębiej rozciągał się obszerny teren, na którym luźno rozmieszczono 8 pawilonów dla chorych. Każdy pawilon obejmował jeden lub dwa oddziały, zgodnie z ówcześnie przyjętym podziałem nozologicznym, a więc : wewnętrzny i chorób nerwowych, chirurgiczny, oftalmiczny i ginekologiczny, chorób płucnych, gardlanych i usznych, położniczy, chorób skórnych i wenerycznych oraz oddzielone każdy z osobna murem od pozostałych pawilony : chorób umysłowych i zakaźnych. Ten ostatni o oryginalnym rzucie poziomym w kształcie skrzydeł wiatraka. Szpital był skanalizowany i zaopatrzony w wodociąg, ogrzewany centralnie i oświetlany gazem i elektrycznością, przy tym dysponował własnym agregatem i studnią głębinową. Przy planowaniu i wyposażaniu wnętrz uwzględniono prawie wszystkie postulaty stawiane w dyskusjach w Towarzystwie Lekarskim Warszawskim. Dotyczyły one urządzenia sal operacyjnych, założenia i wyposażenia pracowni a także przeznaczenia pomieszczeń na pokoje lekarskie. Przy planowaniu sal chorych, których ogólna liczba wynosiła 195, zwyciężyła koncepcja sal małych, na parę łóżek a nawet jednoosobowych. Przy takim układzie wszystkie pawilony razem mogły pomieścić 550 chorych. Sale otrzymały aż do przesady ,,sterylny” wystrój. Wykładane kafelkami ściany i podłogi, do minimum ograniczone sprzęty, brzydkie żelazne łóżka miały ułatwiać utrzymywanie sal w idealnej czystości. Chorzy dysponowali też dziennymi pomieszczeniami i ogrodem, o który zadbano od początku, zadrzewiając teren i sadząc ozdobne krzewy i kwiaty oraz ustawiając ławki i altanki.  

Otoczony murem obszar szpitalny przecinały liczne, wybrukowane aleje, oświetlone po zmroku ustawionymi wzdłuż nich latarniami.[24]

Koszt całej budowy szpitala, stawianego siłami społecznymi, zamknął się sumą 1,2 mln rubli. W tym samym czasie, budowany przez zrusyfikowaną Radę Miejską Dobroczynności Publicznej Szpital Dzieciątka Jezus, według powszechnej opinii tandetnie i źle wykonany, pochłonął 2 117 494 ruble.[25] Były to jednak już ostatnie lata działalności Rady. Mimo powoływania przez nią różnych komisji , będących odpowiedzią na mnożące się krytyczne artykuły w prasie lekarskiej, sytuacja warszawskiego szpitalnictwa, wobec rabunkowego gospodarowania przez Radę funduszami szpitalnymi, stale się pogarszała.

Wśród protestujących przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy znajdowali się również lekarze Szpitala Starozakonnych z Zygmuntem Kramsztykiem na czele. W założonym i prowadzonym przez niego czasopiśmie ,,Krytyka Lekarska”, ukazał się 1897 roku m. in. krótki artykuł, wprost postulujący reformę Rady.[26] Objęcie przez Kramsztyka kierownictwa szpitala, poza tym, ze przyczyniło się do założenia w szpitalu w 1903 roku koła naukowego, jemu samemu przybliżyło problemy z jakimi borykały się szpitale warszawskie , a które nie omijały i jego placówki. M. in. dotyczyło to napływu biedoty z prowincji  i co za tym szło, pojawiania się kwestii braku miejsc. Gubernialne Rady Dobroczynności Publicznej  doprowadziły złą gospodarką do likwidacji wielu szpitali  i jak wykazał przeprowadzony w 1900 roku, z inicjatywy m. in. Kramsztyka, spis jednodniowy, około 30% chorych, leżących w warszawskich szpitalach pochodziło z poza Warszawy, mimo, że o wolne miejsce było już bardzo trudno. ,,Przyjęcie chorych do szpitala – pisał w 1904 roku  Kramsztyk – ma charakter smutnego konkursu nędzy i cierpienia o wolne łóżko w szpitalu”.[27]

Trudno powiedzieć czy urągająca władzom zaborczym działalność piśmiennicza  Kramsztyka, czy uczestnictwo któregoś z licznych już szpitalnych lekarzy w ruchu rewolucyjnym, stały się przyczyną szykany, jakiej został poddany szpital w lutym 1906 roku. Przeprowadzono w nim wówczas ścisłą rewizję, trwającą od godziny 15 do północy.[28]

W tym samym roku w czerwcu , wobec zupełnego bankructwa Rady, na naradzie jej przedstawicieli i Zarządu Miejskiego, zapadła decyzja o przekazaniu szpitali warszawskich miastu. W sierpniu 1907 decyzja ta została oficjalnie zatwierdzona i Szpital Starozakonnych, razem z innymi stał się szpitalem miejskim.[29]

W tym okresie pracowało w nim już wielu lekarzy.  Nie jest łatwo niestety odtworzyć ich pełny skład, zresztą nie byłoby możliwe podanie tutaj wszystkich nazwisk, bo liczba lekarzy szpitalnych była zbyt duża. Poprzestaniemy na wymienianiu nazwisk ordynatorów a i to zapewne nie wszystkich, bo wiedza o nich jest ograniczona dostępnością materiałów. Wiemy o tych, których uwzględnili autorzy różnych słowników,  n. b. poprzedzając zrekonstruowanie ich życiorysów długimi i żmudnymi poszukiwaniami źródeł. Niektóre biogramy umieszczono w Encyklopedii Warszawy. Jednak ich odnalezienie, zarówno w słownikach jak w encyklopedii, często wymaga uprzedniej znajomości nazwisk poszukiwanych osób. Z kolei zachowane przedwojenne spisy lekarzy  bardzo rzadko podawały ich miejsce pracy i rodzaj zatrudnienia.

 



[1] Zob. Z. Podgórska –Klawe, Szpitale Warszawskie 1388 – 1945, Warszawa 1975, s.124.

[2] Tamże, s.135.

[3] J. Rosenthal, Opis Szpitala Starozakonnych w Warszawie [w:] Rys historyczno-statystyczny szpitali i innych zakładów dobroczynnych w Królestwie Polskim, t. II Warszawa 1872 s. 66.

[4] S. Herbst, Ulica Marszałkowska, Warszawa 1949, s. 50.

[5] Tamże s.56.

[6] były oficer kościuszkowski, kupiec, filantrop, od 1811 r. członek loży wolnomularskiej ,,Bracia Polacy Zjednoczeni”. L. Hass, Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Polsce (1721-1821), Warszawa 1980, s. 335.

[7] F. M. Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu miasta Warszawy, Warszawa 1974 s. 237.

[8] S. Kośmiński, Słownik lekarzów polskich, obejmujący... cudzoziemców w Polsce osiadłych, dokładną bibliografię lekarską polską...Warszawa 1883-1888.

[9]P. Szarejko, Słownik Lekarzy Polskich XIX wieku, t. II, Warszawa 1994.

[10] F. M. Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny..., s. 286.

[11] Zbiór urządzeń i wiadomości dotyczących Instytutów Dobroczynnych w Królestwie Polskiem, Warszawa 1841, s. 9, 14, 109.

[12] Zbiór Urządzeń.... Warszawa 1834 s. 62-63.

[13] P. Szarejko, Słownik...t.II Warszawa 1994.

[14] J. Rosenthal, Opis Szpitala Starozakonnych w Warszawie [w:]Rys historyczno-statystyczny szpitali w Królestwie Polskim, t. II, Warszawa 1872, s.68, 79-82.

[15] Z. Podgórska-Klawe, Szpitale...s.200.

[16] ,,Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego”, m. in. lata 1848, 1849, 1859, 1869.

[17] P. Szarejko, Słownik...t. II, Warszawa 1994.

[18] Zdanie Sprawy Rady Głównej Zakładów Dobroczynnych za 1962 rok, Warszawa 1963 s.15

[19] G. Lewin, Przegląd roczny, ,,Krytyka Lekarska” 1904, z. 2, s. 35-42.

[20] Nowy Szpital Starozakonnych. Księga Pamiątkowa. Sprawozdanie Komitetu Budowy,  Warszawa 1909 s 22.

[21] B. Jakimiak, Rozwój, organizacja i stan obecny Szpitalnictwa Warszawskiego, Warszawa 1928, s.56.

[22] Łokieć – ok. 60 cm.

[23],,Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego”, 1890 t. LXXXVI, s. 90 – 174.

[24] Nowy Szpital Starozakonnych. Księga Pamiątkowa....s. 26 i n.