Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2009

 powrót
Szpital św. Łazarza cz.2

Zofia Podgórska-Klawe

 

 

Szpital św. Łazarza

 

cz.2

 

 Jak wyżej wspomniano, w ciągu pierwszych kilkunastu lat XIX w., jeszcze przed przeniesieniem na ul. Bracką, skończył się w szpitalu okres dorywczej opieki lekarskiej i pozostawiania chorych głównie pod opieką cyrulików. W początkach tego okresu trudno ustalić dokładne dane na temat służby lekarskiej. Wydaje się, że funkcja lekarza naczelnego, którym miał być Roemer, oznaczała  początkowo jedynego lekarza kierującego szpitalnym leczeniem i mającego do pomocy tylko cyrulików. W jednym z dokumentów z 1819 r., czytamy o drugim lekarzu, Auguście Lesselu. Ponieważ Roemer zmarł w 1829 r., niewykluczone, że Lessel objął po nim tę funkcję. Wówczas też jakoby przyjęto ,,trzeciego lekarza”, ale przy obecnym stanie źródeł trudno to dokładnie ustalić.

W 1842 r., lekarzem naczelnym został Henryk Podowski[1]. Jednym z asystentów, zatrudnionych w szpitalu  w pierwszym okresie egzystencji przy Książęcej, był Maksymilian Wolf, innym Piotr Kiczorowski[2]. Byli w podobnym wieku i obaj brali udział, jako lekarze, w powstaniu listopadowym. W nieco późniejszych latach XIX w. asystentami, bądź ordynatorami szpitala byli m.in. Karol Kaczkowski, Edward Klink, Teodor Anders[3]. Od roku 1882 funkcję lekarza naczelnego pełnił Ksawery Watraszewski. Oprócz niego szpital zatrudniał pięciu ordynatorów i dwóch asystentów. Wśród nich m. in. Franciszka Giedroycia, Władysława Kopytowskiego, Tadeusza Trzcińskiego, Teofila Żerę[4]. Lekarze szpitalni obsługiwali nie tylko oddziały, ale i ambulatorium przyszpitalne. Zwiększająca się ich liczba miała związek nie tylko z obowiązkiem przyjmowania chorych ambulatoryjnych lecz także zmianą metod leczenia chorób wenerycznych.

Od pierwszych lat istnienia Szpitala św. Łazarza przez długie lata królowała w terapii rtęć. Stosowano ją głównie w postaci maści (o tzw. saliwacji już wyżej powiedziano) w przypadku każdej choroby wenerycznej, bowiem wówczas uważano je za różne postacie tej samej choroby. Leczono również okadzaniami i podawano rtęć doustnie. W pierwszych kilkunastu latach XIX w. spotykamy się już z leczeniem kombinowanym. Przy zachowaniu odwiecznej metody wcierań  ,,merkurialnych” stosowano jeszcze tzw. kąpiele parowe siarczane, czyli ,,fumigacje”. Na jedną taką parówkę używano 1-2 drachmy czystej siarki w proszku. Ponieważ fumigacjom poddawano również chorych ze świerzbem, ogólnie wyniki leczenia oceniano pozytywnie. Inną metodą było łączenie wcierań rtęciowych z głodówką, co jakoby dawało znakomite rezultaty, nawet w zastarzałych przypadkach. Wszystkie te kuracje obsługiwali cyrulicy W latach 30. zaczęto dołączać coraz więcej środków doustnych, nie tylko na bazie rtęci, co już wymagało kontroli lekarskiej. W 1835 r. zainstalowano w szpitalu nowoczesny aparat fumigacyjny, przy pomocy którego można było robić  okadzania z cynobru, siarki i różnych ziół, nie tylko na całe ciało, ale także na pojedyncze członki. Aparat ten, jedyny w mieście, został uznany przez lekarzy za tak skuteczny, że w 1850 r. ustawiono go w pomieszczeniu, w którym można było przyjmować chorych z miasta. Jednorazowe okadzenie kosztowało 30 kopiejek.

W początkach lat 30. dotarła do Warszawy nowa, jak się później okazało, przejściowa, metoda leczenia chorób wenerycznych bez bardzo przykrej w stosowaniu rtęci. Leczenie miało polegać na podawaniu soli gorzkiej i okładach z siarczanu cynku. Sprawująca dozór nad całą służbą zdrowia Rada Lekarska poleciła w 1834 r. przeprowadzenie wśród chorych Szpitala św. Łazarza doświadczeń z zastosowaniem tej metody. Doświadczenia przyniosły zadowalające jakoby rezultaty. Nie można się temu dziwić, wziąwszy pod uwagę, że skoro choroba weneryczna była wówczas w pojęciu lekarzy tylko jedna, to wysoki procent wyleczonych lub zaleczonych mógł dotyczyć chorych z rzeżączką lub z tzw. szankrem miękkim. W parę lat później zaczęto stosować jodek potasu doustnie w postaci syropu. W 1863 r. doustną terapię jodkiem poszerzono o jodek rtęciawy w proszku, z jednoczesnym smarowaniem owrzodzeń maścią rtęciową. Świerzb leczono okadzaniami siarkowymi i szarym mydłem[5].

Osobny problem, z jakim musieli mierzyć się lekarze, stanowiły zarażone chorobami wenerycznymi dzieci, zwłaszcza niemowlęta, przysyłane głównie z Domu Podrzutków znajdującego się przy Szpitalu Dzieciątka Jezus. Nie zachowały się przekazy dotyczące ich leczenia, ale wiadomo, że największą trudność sprawiało ich karmienie. Racjonalnego sztucznego karmienia jeszcze nie znano. W Domu Podrzutków karmiły je specjalnie w tym celu wynajmowane mamki, które do szpitala dla wenerycznych przyjść nie chciały, a karmienie mlekiem krowim, nawet maksymalnie rozcieńczonym, kończyło się prawie zawsze biegunką i zgonem. Mimo to już w 1834 r. wydzielono sale dla ,,nieletnich”, ale przez kilkadziesiąt lat trwały targi między szpitalami św. Łazarza i Dzieciątka Jezus na temat możliwości i obowiązku opieki nad takimi dziećmi. Wreszcie w 1880 r. postanowiono przenieść cały oddział dziecięcy do Szpitala Dzieciątka Jezus. Szpital św. Łazarza przyjmował odtąd jedynie dzieci starsze albo niemowlęta towarzyszące chorym matkom i przez nie karmione[6].

Oddział dla dzieci  już od kilkunastu lat nie był jedynym wydzielonym oddziałem w szpitalu. W 1865 r. stwierdzono konieczność utworzenia osobnego oddziału dla chorób skórnych. Jednak nie oznaczało to jakiegoś szczególnego postępu w terapii. Zwłaszcza w przypadku chorób wenerycznych dreptano w miejscu. Nadal toczył się spór między tzw. unitarystami a dualistami, czyli zwolennikami teorii o istnieniu tylko jednej choroby wenerycznej, a ich przeciwnikami. Nie wynaleziono też skuteczniejszego leku niż rtęć, którą w szpitalu św. Łazarza stale stosowano. Zresztą jako remedium będące nadal w użyciu w całej Europie. Leczono, jak pisał Giedroyć: ,,przeważnie głębokiemi zastrzykiwaniami preparatów merkuryalnych, nieco mniej frykcyami, najmniej środkami merkuryalnemi wewnętrznemi”. Wyrazem postępu był tu sam sposób podawania leku przez wstrzykiwanie. Dopiero w 1909 r. Ehrlich wprowadził do terapii kiły salwarsan. Lekarze Szpitala św. Łazarza bardzo szybko zainteresowali się nowym preparatem. Już w 1910 r. lekarz naczelny Ksawery Watraszewski przedstawił na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego pozytywne wyniki jego stosowania. Rtęć pozostała nadal lekiem specyficznym[7].

W roku tych doświadczeń z nową metodą terapii szpital, razem z innymi warszawskimi szpitalami, od trzech lat pozostawał już pod zarządem miejskiego Magistratu. Przez poprzedzające ten fakt 37 lat w Warszawie rządziła szpitalami zrusyfikowana Rada Miejska Dobroczynności Publicznej, zaniedbująca powierzone jej instytucje. Szpital św. Łazarza nie był wyjątkiem. Mimo, że dysponował już pracownią analityczną i anatomo-  patologiczną, nie zaprowadzono dotąd w jego budynkach kanalizacji a działająca w nim komora dezynfekcyjna, tak ważna w tego typu placówce, była przestarzała i niesprawna. Służba szpitalna spała na salach z chorymi[8].

Magistrat szybko przystąpił do działań w kierunku poprawy stanu szpitali. Utworzono przy szpitalu (podobnie jak przy innych) komisję gospodarczą, złożoną z kilku pracowników szpitala, na której czele stanął Ksawery Watraszewski. Niestety, zanim zdołano wprowadzić jakieś istotne ulepszenia, wybuchła I wojna światowa i  Rosjanie opuścili Warszawę na początku sierpnia 1915 r. Kolejny, tym razem niemiecki, okupant nie mieszał się do spraw szpitalnictwa, pozostawiając je w gestii nowo wybranego samorządu, który-oprócz normalnych w czasie wojennym trudności z wyżywieniem i opałem- musiał rozwiązać problem stale zwiększającej się liczby pacjentów z chorobami zakaźnymi, przede wszystkim z tyfusem. Problem ten, polegający na konieczności zwolnienia i wydzielenia pewnej liczby łóżek, ominął Szpital św. Łazarza, który przyjmował nadal  chorych na choroby weneryczne i skórne. Jednak liczba takich chorych, których należało wyżywić, ogrzać i zaopatrzyć w leki, również dramatycznie wzrosła. Szpital znowu był  przepełniony do tego stopnia, że wydział szpitalnictwa magistratu przeznaczył dla chorych wenerycznie kobiet, głównie dziewcząt ulicznych, dawne koszary Sapieżyńskie przy ul. Zakroczymskiej[9].

Po zakończeniu wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości jedyną większą zmianą w Szpitalu św. Łazarza była ostateczna likwidacja kliniki uniwersyteckiej zresztą i tak praktycznie nie istniejącej od czasu jej zamknięcia w czasie strajku 1905 roku. W 1912 r. bojkotowany przez polską młodzież Carski Uniwersytet zwrócił się wprawdzie do magistratu o jej otwarcie, ale wobec odesłania przez magistrat tej sprawy do specjalnej komisji, otwarcie kliniki odwlekano[10].

Praca w warunkach własnej państwowości zaczęła toczyć się dawnym trybem, tym bardziej, że zespół lekarzy w zasadniczym zrębie pozostał ten sam. Funkcję lekarza naczelnego nadal sprawował Ksawery Watraszewski, wspomagany m. in. przez Władysława Kopytowskiego, Tadeusza Trzcińskiego i Józefa Krysińskiego. Szpital liczył w pierwszych latach po wojnie 7 oddziałów: 4 skórno-weneryczne dla kobiet i mężczyzn, 2 dla przymusowo leczonych przostytutek i 1 dla nieletnich[11]. W 1925 r. otwarto nowy oddział chorób wewnętrznych na 50 łóżek, który objął ówcześnie będący docentem Mściwój Semerau – Siemianowski. W 1927 r. przeniesiono oddział dla nieletnich do osobnego budynku od strony dolnej Smolnej, a w1929 roku przy oddziale wewnętrznym zorganizowano hospicjum dla nieuleczalnie chorych na raka[12].

Od 1924 roku dyrektorem szpitala i lekarzem naczelnym był Henryk Szczodrowski. Za jego kadencji do wybuchu II wojny światowej Szpital św. Łazarza zyskiwał coraz większą renomę jako placówka nie tylko lecznicza, ale i naukowa. Pod koniec 1930 r. z inicjatywy jednego z ordynatorów, Roberta Bernharda, założono w szpitalu naukowe Koło Dermatologów i Lekarzy innych oddziałów oraz utworzono fundusz imienia nieżyjącego już Władysława Kopytowskiego na nagrody za prace naukowe asystentów i wolontariuszy szpitala. Członkowie Koła odbywali raz lub dwa razy w miesiącu posiedzenia kliniczne, prezentując i omawiając przypadki z praktyki szpitalnej, oraz od 1931 r. wydawali rocznik pt. ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”. ,,Pamiętnik” publikował streszczenia posiedzeń, wydarzenia z życia Koła, sprawozdania Zarządu, relacje z przyznawania nagród itp. [13]. Od 1933 roku szpital powiększył się o przeniesiony tu ze Szpitala Przemienienia Pańskiego oddział urologiczny, którego lekarze od razu zaczęli aktywnie uczestniczyć w życiu Koła[14].

Streszczenia posiedzeń klinicznych pozwalają na zorientowanie się w metodach leczenia stosowanych w owym czasie w szpitalu i w rodzaju podawanych leków. Trudno tu podawać wszystkie przypadki, ale przykładowo choroby weneryczne leczono neosalwarsanem w kombinacji z bizmutem i z jodkiem potasu. W wielu chorobach skórnych stosowano naświetlania lampą kwarcową; w przypadkach liszaja czerwonego płaskiego wstrzykiwano mleko, a na zakończenie kuracji salwarsan; chorym dzieciom również podawano zastrzyki salwarsanu i aplikowano kąpiele z sublimatem. Ogólnie arsenał leków był dość ubogi[15]. Natomiast na oddziałach prowadzono różne prace doświadczalne, np. badania nad działaniem gynergenu na krzywą elektrokardiograficzną, jakie na oddziale wewnętrznym wykonywał pod kierunkiem prof. Semerau-Siemianowskiego młody wówczas Edmund Żera.

Koło zorganizowało poza tym bibliotekę, która w 1936 r. otrzymywała drogą prenumeraty lub wymiany 14 tytułów polskich czasopism medycznych i 13 zagranicznych. Biblioteką kierowała jedna z lekarek, Józefa Orgańska.

W 1936 r. Szpital św. Łazarza przy ul. Książęcej liczył 9 oddziałów i 3 pracownie:

I oddział skórno–weneryczny męski.  Ordynator Stanisław Kapuściński, asystent Horwatt-Bożyczko;

II oddział skórno- weneryczny męski. Ordynator Leon Wernic, asystenci Jan Nowakowski, Stanisław Żurakowski.

III oddział skórno- weneryczny kobiet  Ordynator Robert Bernhardt, asystenci Karol Potrzobowski, Tadeusz B. Jarniński, Franciszek Ksawery Sieńko.

IV oddział prostytutek.  Ordynator Ludwik Kwasebart, asystentka Jadwiga Cikowska.

V oddział prostytutek.  Ordynator Witold Borkowski, asystentki Józefa Orgańska, Aniela Ratajówna.

VI oddział skórno- weneryczny męski.  Ordynator Henryk Szczodrowski, asystent Henryk Pastwa.

VII oddział skórno- weneryczny nieletnich. Ordynator Bohdan Michałowski, asystentka Hanna Petrynowska.

VIII oddział urologiczny.  Ordynator Wacław Lilpop, asystenci Włodzimierz Gawroński, Lucjan Fluderski.

IX oddział wewnętrzny.  Ordynator Mściwój Semerau-Siemianowski, asystenci Edmund  Żera, Aleksander Kiciński, Julian Walawski.

Pracownia promieniolecznictwa. Kierownik Edward Bruner, asystentka Irena Pronaszko.

Pracownia analityczna. Kierownik Jerzy Zalewski, asystent Władysław Serafin.

Pracownia anatomo-patologiczna. Kierownik Eustachy Siedlecki[16].

 

W tymże roku w oddziale urologicznym rozpoczął pracę młody lekarz, Stefan Wesołowski. W latach 30. rozpoczął też pracę w szpitalu późniejszy profesor Ksawery Rowiński, organizując pracownię rentgenodiagnostyczną i kierując nią do okupacji hitlerowskiej[17]. Trzeba też wspomnieć, że w niedługim czasie po odzyskaniu niepodległości kierownictwo apteki szpitalnej, połączone z zamieszkaniem w jednym z budynków szpitalnych, objął Ignacy Giedroyć, ojciec Jerzego Giedroycia, redaktora ,,Kultury” paryskiej, który wychowywał się na terenie warszawskiego Szpitala św. Łazarza[18].

W każdym prawie oddziale pracowało po kilku wolontariuszy, a czasem też hospitanci z miejscowości pozawarszawskich. Lekarze szpitalni byli dumni ze stworzenia przez Szpital św. Łazarza własnej szkoły naukowej w dziedzinie dermatologii. Za twórcę szkoły uważali Roberta Bernhardta. Niestety, dalszy jej rozwój przerwał wybuch II wojny światowej.

Dzieje oblężenia Warszawy w 1939 r. znane są z innych publikacji. Szpital św. Łazarza, tak jak i inne szpitale warszawskie, nie został oszczędzony przez wroga mimo wyraźnego oznakowania czerwonymi krzyżami. Zbombardowany został budynek administracyjny i od strony ul. Smolnej oddział urologiczny, w którym w czasie oblężenia lokowano rannych. Jednak ocalał gmach główny i znajdujące się przy nim zabudowania, m. in. charakterystyczny minaret. Po zakończeniu działań wojennych szpitalowi przekazano jako dodatkowe pomieszczenie szkołę przy ul. Nowy Świat, zajętą już zresztą w czasie oblężenia. Wkrótce odbudowano i uruchomiono zburzony oddział i rozpoczęto pracę, starając się przystosować do warunków okupacyjnych. Należało przed zimą wstawić wytłuczone szyby, zdobyć opał, uzupełnić zużyte materiały opatrunkowe i zapewnić chorym podstawowe wyżywienie. W przewidywaniu chyba późniejszej eksmisji udało się też wspólnie z pracownikami Szpitala św. Stanisława przewieźć tam w wózkach do śmieci broń zakopaną po kapitulacji na terenie Szpitala św. Łazarza[19].

„Rządy” okupanta w dziedzinie warszawskiego lecznictwa szpitalnego rozpoczęły się od  postawienia niemieckiego ,,opiekuna” na czele zarządzającego szpitalami wydziału szpitalnictwa magistratu. Pierwszego, dość przyzwoitego, nazwiskiem Richter, zastąpił w krótkim czasie esesman Kurt Schrempf, mianowany lekarzem urzędowym Warszawy. Jednym z pierwszych jego wyczynów było brutalne usunięcie ze szpitala prof. Semerau-Siemianowskiego[20]. W marcu 1941 r. Niemcy wyrzucili Szpital św. Łazarza z jego prawowitej siedziby, dając mu tylko jeden dzień na przeprowadzkę i zabierając wszystkie urządzenia laboratoryjne, aparaty rentgenowskie i urządzenia światłolecznicze. W budynkach szpitalnych zakwaterowali wojskowy szpital niemiecki. Chorzy, personel szpitala i ta część sprzętu, jaką zdołano uratować, znaleźli schronienie w opustoszałym po utworzeniu getta, składającym się z kilku pawilonów Domu Starców i Sierot gminy żydowskiej przy ul. Leszno, między ulicami Wolską i Karolkową[21].

W 1942 roku, po zmianie na stanowisku niemieckiego urzędowego lekarza, powrócił do szpitala prof. Semerau-Siemianowski. Podczas jego nieobecności oddziałem wewnętrznym kierował Ksawery Rowiński. Szpital zachował swoją specjalność i dzięki niej mógł w specyficzny sposób włączyć się w ruch oporu przeciwko Niemcom. Wystawiał mianowicie fałszywe zaświadczenia o chorobie wenerycznej osobom zagrożonym wywózką na przymusowe roboty do Niemiec[22]. Szpital dotrwał do wybuchu powstania bez poważniejszych zakłóceń okupacyjnego trybu życia.

Od pierwszego dnia powstania do szpitala zaczęli napływać ranni i chronić się okoliczna ludność, dla której szpital wydawał się bezpiecznym miejscem. W części od strony ul. Karolkowej zajęła pozycję placówka powstańcza, czego Niemcy w sposób oczywisty nie mogli nie zauważyć i co przyczyniło się do biegu wydarzeń w dniu 5 sierpnia. Tego dnia wieczorem hitlerowcy wkroczyli na teren szpitala.

Rozpoczęła się jedna z większych rzezi w historii powstania. Ponieważ chorzy, personel i większość chroniącej się tu ludności ulokowana była z powodu trwającego ostrzału w piwnicach, Niemcy kazali zdrowym wyjść na podwórze szpitalne, a następnie zaczęli wrzucać do piwnic przez okna granaty i strzelać do leżących ciężko chorych i rannych. Wyprowadzonych na podwórze zabijano na miejscu lub kierowano po kilkoro do piwnicy, gdzie kazano im wchodzić na rosnący stos zwłok i tam zabijano strzałami w tył głowy. Z tej masakry ocalało pod trupami kilkoro tylko postrzelonych osób, które po wojnie przekazały relacje o tych wydarzeniach.

Niemcy zamordowali wówczas ponad 1000 osób– chorych, pielęgniarek świeckich i zakonnych, personelu niższego, ich rodzin, ludności Woli, wśród niej bardzo dużo dzieci; zginęło także dziesięć 15-17-letnich harcerek, przysłanych do szpitala jako sanitariuszki powstańcze. Z personelu lekarskiego zginęła tylko dr Lucyna Szymańska. Pozostałych lekarzy i część pielęgniarek, dzięki interwencji leczonych w szpitalu rannych Niemców, odprowadzono do Szpitala św. Stanisława. Pełniący tego dnia dyżur doktor Mieczysław Justyna uciekł do znajdującego się obok dziecięcego Szpitala Karola i Marii. W sumie ocalało z rzezi około 30-40 osób. Po dokonaniu masakry Niemcy podpalili budynki przy Wolskiej i Karolkowej od piwnic[23].

Po Szpitalu św. Łazarza pozostała tylko garstka personelu, która mogła podtrzymać dawne tradycje. W czasie powstania uległa również zniszczeniu właściwa siedziba szpitala przy ul. Książęcej. Toczyły się tam w drugim miesiącu powstania ciężkie walki. Powstańcy utracili ten teren w dniu 13 września. Tak skończyła się historia szpitala istniejącego od końca XVI wieku.

Po wojnie nowe władze postanowiły nie przywracać dawnej lecznicy przy ul. Książęcej. Ruiny dawnych jej zabudowań rozebrano. Usunięto nawet niewiele uszkodzony minaret, który mógł pozostać jako pamiątka po historycznej instytucji. Budynki przy ul. Leszno (obecnie 15) odbudowano w 1948 roku[24]. Ulokowano w nich szpital dermatologiczny, któremu socjalistyczne władze nadały numer, nie pozwalając na próby nawiązania do dawnych tradycji przez przyjęcie dawnej nazwy. Powrócono do niej dopiero w ostatnich latach, chroniąc przed zapomnieniem obszerny rozdział dziejów warszawskiego szpitalnictwa. Jednak mimo tego nawiązania, okres powojenny aż do czasów obecnych to zupełnie inny, nowy rozdział z innej historii.



[1] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”, 1933,  t. III, z. 2, s. 129.

[2] P. Szarejko, Słownik...t. V, s. 203-204, 517-518.

[3] Tamże, t. I s.202 – 205, 251 – 252 ; t. V, s.  220 – 221, 550.  Dziękuję Pani mgr Hannie Bojczuk za pomoc w ustalaniu tych nazwisk na podstawie materiałów w będących w jej posiadaniu, podobnie jak i nazwisk z okresu międzywojennego.

[4] F. Giedroyć, Rys historyczny...,s. 157.

[5] Tamże, s. 135-144.

[6] Tamże, s. 146-149.

[7] Z. Podgórska – Klawe, Rozwój nauk medycznych w Towarzystwie Lekarskim Warszawskim w latach 1820 – 1915. [w:] Towarzystwo Lekarskie Warszawskie 1820-2005, Część pierwsza 1820 – 1917, Praca zbiorowa pod red. Zofii Podgórskiej – Klawe, s 510, 556, 611-612.

[8] Zofia Podgórska-Klawe, Szpitale warszawskie...., s.259

[9] Tamże, s 273 – 274.

[10] Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807 – 1915.Praca zbiorowa pod red. Stefana Kieniewicza, Warszawa 1981, s. 526.

[11] Materiały otrzymane od mgr Hanny Bojczuk.

[12] J. Supady, Organizacje i instytucje onkologiczne w Polsce przed II wojną światową. ,,Polskie Archiwum Medycyny Wewnętrznej” 2008, z. 1-2,  s. 77 – 81.

[13] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”, 1933, t. III, z. 2, s. 158 – 177.

[14] S. Wesołowski, Dr med. Wacław Lilpop, ,,Urologia Polska” 1991.

[15] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza” 1931, t. I, z. II passim.

[16] Rocznik Lekarski Rzeczpospolitej na 1936 rok.

[17] M. Bajer, Rowińscy,  ,,Forum Akademickie” 2005,  z. 9.

[18] Dodatek do ,,Rzeczpospolitej” z dn. 27 VII 2006.

[19] A. Krysztof, Z historii Warszawskiego Miejskiego Szpitala Zakaźnego, ,,Szpitalnictwo Polskie” 1963, z. 2, s. 55 – 70.

[20] Z. Podgórska – Klawe, Szpitale warszawskie, s. 309.

[21] S. Wesołowski, op. cit.

[22] B. Michałowski, Rys historyczny Szpitala św. Łazarza w Warszawie. ,,Szpitalnictwo Polskie” 1963, z. 4, s. 192.

[23] Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. I, cz. I, Warszawa 1974,  Relacje s. 251 – 253,  264, 309 - 311

Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82