Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2009

 powrót
Franciszek Ludwik Neugebauer

Monika Nowakowska-Zamachowska

Franciszek Ludwik Neugebauer

 

 

Franciszek Ludwik Neugebauer urodził się 13 IV 1856 r. w Kaliszu. Pochodził z protestanckiej rodziny szwedzkiej, osiadłej za czasów Jana Kazimierza na Śląsku, która w końcu XVIII wieku przeniosła się do Wielkopolski. Ojcem Franciszka był Ludwik Adolf Neugebauer, światowej sławy ginekolog i położnik, profesor Szkoły Głównej Warszawskiej. Jako pierwszy na świecie w 1867 r. wykonał operację plastyczną u pacjentki z całkowitym wypadaniem macicy, polegającą na „częściowym pośrodkowym zeszyciu pochwy". Operacja, która weszła na stałe do dorobku światowej ginekologii, nazwana została później operacją sposobem Neugebauer- Le Fort, pomimo oczywistego pierwszeństwa Neugebauera w wykonaniu tego zabiegu. Neugebauer wprowadził też własne metody operacji przetok pęcherzowo-pochwowych i ustalił na łamach polskiej prasy wskazania do wentrofiksacji macicy. Był autorem wielu własnych narzędzi ginekologicznych i chirurgicznych, służących ulepszaniu metod badania ginekologicznego i operatywy. Jego śladami podążył Franciszek, który na pewno zyskał co najmniej takie samo światowe uznanie jak jego ojciec, choć rozsławiła go głównie działalność pozazabiegowa.

Edukację szkolną rozpoczął w Warszawie w IV Gimnazjum Klasycznym, następnie kontynuował naukę w  gimnazjum we Wrocławiu, po ukończeniu którego rozpoczął studia medyczne w Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim. Ze względu na niski poziom nauczania przeniósł się do Dorpatu, gdzie w 1881 r. uzyskał stopień doktora. Dzięki staraniom ojca uzupełniał swoją wiedzę nie tylko na europejskich (m. in. na uniwersytecie w Lipsku u K.S. Credégo, Dreźnie i w Berlinie u E. Bergmanna), ale także na amerykańskich uczelniach,. Warto wspomnieć również o tym, że w 1882 r. pracował jako lekarz na statku linii północno niemieckich „ Nurnberg”.

Zdobywszy w ten sposób gruntowna wiedzę, mógł rozpocząć pracę zawodową. Po powrocie do Warszawy jesienią 1887 r. został mianowany honorowym akuszerem miejskim. W latach 1887-1890 pracował jako asystent  u swojego ojca w klinice ginekologiczno-położniczej, mieszczącej się na terenie Szpitala Św. Ducha. Od roku 1893 był kierownikiem ambulatorium chorób kobiecych w Szpitalu Ewangelickim, następnie od 1897 r. do końca życia ordynatorem założonego przez siebie oddziału ginekologicznego w tymże szpitalu. Jego kandydatura na wykładowcę w Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim została odrzucona pod pretekstem słabej znajomości języka rosyjskiego. Pomimo to stał się światowym autorytetem w zakresie etiologii kręgozmyku i obojnactwa. Przyczyniły się do tego jego liczne prace naukowe drukowane w różnych językach w zagranicznych czasopismach.

Neugebauer był przede wszystkim praktykiem, niezwykle biegłym położnikiem, ale także operatorem. Jednak badania naukowe, które prowadził, wybiegały daleko poza proste problemy sali operacyjnej czy porodowej, a jego zainteresowania sięgały innych dziedzin medycyny, jak ortopedia, anatomia i embriologia. Był autorem ponad 620 prac i ponad 700 udanych laparotomii; opisał 550 spostrzeżeń własnych, dotyczących występowania ciał obcych w macicy, 110 przypadków pozostawienia w jamie brzusznej ciał obcych używanych w trakcie zabiegów ginekologicznych, 250 przypadków ciąży bliźniaczej o nieprawidłowym położeniu, 220 zwężeń i zwyrodnień pochwy, 149 przetok pęcherzowo-macicznych i 137 powstałych podczas stosunku płciowego przypadków urazów żeńskich narządów moczowo-płciowych. Uchodził za wybitnego znawcę literatury medycznej, doskonałego operatora, erudytę, poliglotę i oratora.

Prace, które rozsławiły go na świecie, dotyczyły badań nad miednicą kręgozmykową. Jako praktykujący położnik widział w zniekształceniach miednicy niezwykle istotny problem związany z decyzją o sposobie ukończenia ciąży. W sytuacji, gdy cięcie cesarskie było zabiegiem powikłanym znaczną śmiertelnością wśród matek, wskazania do jego wykonania były znacznie ograniczone. Jednym z nich była niewspółmierność porodowa, wynikająca ze zwężonej, zniekształconej miednicy. Miednice krzywicze – płaskie, czy zwężone wskutek kifozy lędźwiowo-krzyżowej  (spondylizematyczne), pod pewnymi warunkami dawały szanse urodzenia żywego płodu drogami natury. Miednica kręgozmykowa, zniekształcona bardzo znacznie już w płaszczyźnie wchodu, nie rokowała porodu drogami natury i była bezwzględnym wskazaniem do ciecia cesarskiego. Neugebauer przeprowadził różnicowanie miednic: kręgozmykowej, luksacyjnej (luxatio coxarum duplex iliaca), krzywiczej płaskiej i zwężonej spondylizematycznej. Należy zwrócić uwagę na fakt, że ówczesna liczba patologii układu kostno-szkieletowego była bardzo wysoka wśród rodzących, co wynikało ze złych warunków socjoekonomicznych, a co za tym idzie z niedożywienia, awitaminoz, ciężkiej pracy fizycznej itp. Stąd ortopedyczne badania Neugebauera w tym kierunku były w owych czasach niezwykle istotne , a jego odkrycia szeroko znane w literaturze światowej.

Trudność w przeżyciowym diagnozowaniu wad miednicy wynikała z braku badań obrazowych. Istniała więc konieczność precyzyjnego rozpoznawania nieprawidłowości miednicy na podstawie objawów klinicznych. Określanie wymiarów miednicy okazało się niewystarczające. Neugebauer rozpoczął badania porównawcze: długości tułowia, kończyn górnych i dolnych oraz stosunku palców zwieszonego ramienia do kolan, które jednak nie przyniosły spodziewanych efektów. Postanowił więc przyglądnąć się preparatom anatomopatologicznym miednic kostnych, aby ustalić etiopatogenezę kręgozmyku i wysunąć wnioski kliniczne.

Badania rozpoczął w 1884 r. od preparatów zgromadzonych w muzeum anatomicznym w Londynie, gdzie swoimi badaniami zainspirował tamtejszego anatoma i chirurga Arbuthona Lane’a. Lane ogłosił następnie szereg prac na ten temat, potwierdzając teorię Neugebauera o uciskowej etiologii tych zmian, tzn. że „kręgozmyk jest deformacją nabytą za życia zewnątrzmacicznego skutkiem działania ciężaru”. Zmiany w układzie szkieletowym powstają na skutek jednostajnych i zbyt długich obciążeń kości i stawów i są zależne od rozłożenia ciężaru, ucisku oraz wrażliwości poszczególnych części kostnych. Lane twierdził nawet, że po kośćcu nieboszczyka potrafi rozpoznać jego zawód w życiu doczesnym! Co ciekawe, takie przeciążeniowe zmiany chorobowe układu kostnego, powstałe najczęściej na skutek ciężkiej i długotrwałej pracy fizycznej, były uważane za zmiany fizjologiczne, w przeciwieństwie do zmian patologicznych związanych na przykład ze zmianami reumatycznymi czy wrodzonymi. Na badaniach w Londynie nie zakończył Neugebauer swojej działalności w tym zakresie. Zbadał także inne preparaty miednic kręgozmykowych, porozrzucane po całej Europie, w tym preparaty bardzo rzadkie. Przy porównywaniu zmian wystąpiły znaczące trudności wynikające z braków w pozostałym szkielecie kostnym. Preparaty miednic miały zwykle zachowane tylko 2-3 kręgi lędźwiowe i nieliczne więzadła. Pomimo tych ograniczeń Neugebauer wyciągnął  istotne wnioski. Potwierdził spostrzeżenie o tym, że kręgozmyk jest spowodowany ciężką pracą w młodym wieku, a więc przeciążeniem kręgosłupa. Określił czynniki predysponujące, czyli brak łączności kostnej w łuku kręgowym pochodzenia wrodzonego (braki ossyfikacyjne), lub nabytego (np. ze złamania). Przychylił się również do tezy innych autorów o etiologii związanej ze złamaniami górnych wyrostków stawowych pierwszego kręgu krzyżowego (przypuszczenia te potwierdził Lane, znajdując w preparatach miednic kostnych początkowe i przejściowe stadia kręgozmyku). Dalsze szczegółowe badania Neugebauera, poparte dokładnymi rysunkami, podają patomechanizm tego schorzenia. Autor wyjaśnia: „Nie cały V krąg krzyżowy zmienia pozycje względem kości krzyżowej, a tylko przednia połowa kręgu tzn. trzon i część łuku kręgowego nosząca wyrostki poprzeczne i górne stawowe w skutek czego przemieszcza się ku przodowi część kręgosłupa, na trzonie piątego lędźwiowego kręgu leżąca, podczas gdy tylna połowa łuku V kręgu lędźwiowego pozostaje in situ w nienaruszonym zetknięciu ze stawowymi wyrostkami krzyżowymi. Cała sprawa zatem wychodzi raczej na przekształcenie ostatniego kręgu lędźwiowego niż na przemieszczenie. I rzeczywiście, porównując kształty takiego kręgu z normalnymi, uderza od razu wydłużenie i zwężenie części łuku otaczających foramina intervertebralia (...) Ponieważ tylne, czyli dolne wyrostki stawowe ostatniego kręgu lędźwiowego pozostają in situ jako zatrzymane na miejscu wskutek fizjologicznego działania górnych wyrostków stawowych pierwszego kręgu krzyżowego, przednia część ostatniego kręgu lędźwiowego musi więc być odpowiednio do stopnia wydłużenia ku przodowi przemieszczaną, a tendencja owa do kręgozmyku staje się tem większa pod wpływem działania ciężaru tułowia (...). Na skutek tego przednia część kręgu lędźwiowego przemieszcza się ku dołowi przed przednią powierzchnią promontorium, a w wyniku następowych zmian zapalnych dochodzi do częściowego zaniku tarczy chrząstkowej pomiędzy kręgowej ostatniej. W następstwie zaś wtórnych spraw zapalnych dochodzi często do spojenia synostotycznego trzonów i ich brzegów(...)”.

Wszystko to daje w końcowym efekcie charakterystyczny obraz kręgozmyku. Chora prezentuje nasiloną lordozę lędźwiową, nachylenie miednicy, na początku nadmierne, w celu kompensacji zmian w kręgosłupie będzie się zmniejszało, aż do uzyskania wartości ujemnych. Jest to proces umożliwiający  pacjentce chód poprzez utrzymanie wyprostowanej postawy ciała i równowagi. Spojenie łonowe „uniesie się do góry”. Klinicznie będziemy obserwować objaw Neubegauera polegający na tym , że górny brzeg spojenia łonowego znajduje się wyżej niż  górna granica owłosienia łonowego. Charakterystycznego wyglądu dopełni skrócona klatka piersiowa, częściowo zanurzona do miednicy większej, tak że grzebienie kości biodrowych obejmują dolne żebra. Wskutek tego powstają fałdy powłok skórnych skierowane ku przodowi i dołowi tzw. Thorakopelvine einsenkungsfalten (drugi objaw opisany przez Neugebauera). Zmiany w szkielecie powodują krótki wąskotorowy chód.

 

W badaniu wewnętrznym: „palec wprowadzony do pochwy w kierunku promontorium nie natrafia na takowe, lecz na występ kostny utworzony przez trzon ostatniego kręgu lędźwiowego. Wskutek tego sprzężna akuszeryjna w takiej miednicy nie pozostaje identyczną z anatomiczną a jest krótszą od niej o długość wystającej ku przodowi części trzonu ostatniego kręgu lędźwiowego, wchód miednicy okazuje się być zakrytym częściowo przez lordotycznie wygiętą ku przodowi część lędźwiową kręgosłupa”.

Badania te miały znaczenie przede wszystkim praktyczne. Ustalały one konkretne wskazania do rozwiązania ciąży cięciem cesarskim. Zaburzenia w budowie miednicy kostnej były ściśle analizowane pod względem możliwości porodu drogami natury, a opis przypadku, o ile to było możliwe, uzupełniony był analizą przeszłości położniczej pacjentki, ewentualnie przebiegu obecnej ciąży i porodu. Do zabiegu cięcia cesarskiego podchodzono z wielką ostrożnością. Obawiano się przede wszystkim krwotoku i sepsy. Dodatkową przeszkodą była bardzo niska świadomość i głęboko zakorzenione przekonanie, pewnie jeszcze z czasów przed antysptyką i znieczuleniem, że zgoda na zabieg operacyjny jest równoznaczna ze śmiercią. Neugebauer opisał między innymi przypadek swojej pacjentki – Zofii Pezak, żony niemieckiego kolonisty spod Warszawy, z miednica płaską krzywiczą o sprzężnej prawdziwej 6 cm, która zmarła po czwartym zabiegowym porodzie, połączonym za każdym razem z embriotomią na żywym płodzie, nie wyrażając zgody na cięcie cesarskie. Neugebauer podsumował przypadek słowami: „Rodząca przy czwartym porodzie padła ofiarą stenosis pelvis i głupoty". Bardzo ciekawy jest też opis pierwszego porodu tej pacjentki, świetnie odzwierciedlający nie tylko sytuację rodzących pod koniec XIX w, ale też znakomicie ukazujący samego doktora Neugebauera jako lekarza. "Rodząca znajdowała się w warunkach jaknajgorszych. Żal mi było żywe dziecko zabić, na cięcie nie chciałem się zdecydować w małej izdebce, gdzie zaledwie tyle było miejsca, aby pomiędzy ścianą i łóżkiem krzesło można postawić, pomijając brak światła, przygotowania do aseptyki, asystencji i.t.d. Obiecałem rodzącej żywe dziecko, jeśli zdecyduje się na operację w klinice. Po dwugodzinnych pertraktacjach z matką i jej sąsiadem, właścicielem wiatraka za Wolskimi rogatkami, który stanowczo odradzał od każdej operacyi w klinice, gdzie wszystkie kobiety umierają, nareszcie udało mi się namówić matkę, aby się zgodziła. Poszła więc do sąsiada po wóz na resorach; mija jednak godzina po godzinie, biedna pierwiastka wije się z bólów, obawiam się pęknięcia macicy; wreszcie kazałem parobkowi założyć konie do wozu jaki był na miejscu, z kol. Weisselem wytapicerowaliśmy furę poduszkami i pierzynami jakie tylko były na miejscu i posadziliśmy chorą na wozie. Kol. W. po jednej stronie, ja po drugiej, jedną nogą na wozie, drugą nazewnątrz objęliśmy chorą każdy jednym ramieniem, dałem chorej napić się koniaku i jazda, krok za krokiem polnemi drogami do rogatek (...). Po przeszło dwugodzinnej wolnej jeździe, w mieście po żelaznym bruku, aby zmniejszyć o ile można trzęsienie, stanęliśmy przed kliniką. Zawiadomiłem w tej chwili prof. Jastrebowa, prosząc o bezzwłoczne przybycie w celu dokonania cesarskiego ciecia. Prof. Jastrebow wobec tego, że wtedy jeszcze nie było w klinice urządzonej ad hoc sali operacyjnej, że aseptyka zdawała mu się jeszcze niedostatecznie zagwarantowaną, nie zdecydował się na cięcie cesarskie. Poród ukończono więc perforacją czaszki, czyli embryotomią na żywym płodzie, z pomyślnym zresztą dla matki przebiegiem".

Z biegiem czasu zmiany szkieletowe przeciążeniowe, uznawane za fizjologiczne, zostały przekwalifikowane na patologiczne, w związku z ogromnym postępem nauki, a tym samym świadomości. Leczenie chorób ostrych i przewlekłych, poprawa warunków bytowych, poprawa warunków pracy, rozwój profilaktyki, zastosowanie w lecznictwie witaminy D, znacznie ograniczyły liczbę zniekształceń miednicy zarówno zwyrodnieniowych, krzywiczych jak i pourazowych. Ciecie cesarskie jest zabiegiem obecnie rutynowo stosowanym we współczesnym położnictwie w sytuacji zagrożenia życia matki lub płodu. Problem szczegółowego diagnozowania zaburzeń układu kostno-szkieletowego zszedł więc na plan dalszy i stał się domeną ortopedów.

Innym bardzo ciekawym działem, którym zajmował się Neugebauer, a w zasadzie był jego pionierem, to badanie śladów chodzenia, czyli ichnogramów ludzkich. Wyniki części z tych badań próbował autor zastosować w położnictwie w różnicowaniu poszczególnych patologii miednicy. Autor zwrócił uwagę na zainteresowania ortopedów odciskami stóp oraz na badania porównawcze chodów różnych gatunków zwierząt. Zainspirowało go to do podjęcia własnych pionierskich badań. Zaowocowało one pracą doktorską; jak podaje sam autor: ”W 1884 r. podczas studiów lekarskich w Paryżu przedstawiłem moją pracę Charcotowi, który tak się tą kwestią zainteresował, że musiałem w jego pracowni zdjąć kilka ichnogramów w szpitalu Salpetrière. Asystent profesora – Gille de le Tourette, w następstwie podjął się pracy wystudiowania praktycznej wartości mojego wynalazku co do dyagnozy i symptomatologii”.

Badania ichnogramów znalazły potem zastosowanie w neurologii, medycynie sadowej i chorobach wewnętrznych. W Polsce posłużył się tą metodą m. in. Władysław Biegański w pracy pt. „ O niedomodze mięśni wskutek stwardnienia tętnic”.

Metoda tworzenia ichnogramów czyli śladów chodzenia była prosta. Pacjent przemieszczał się wzdłuż chodnika z szarego papieru przypiętego pineskami do podłoża (chodziło o zabezpieczenie przed zwijaniem w razie pociągania kończyną, np. w przypadku niedowładu.). Stopy pacjenta musiały zostać uprzednio natarte proszkiem karminowym (w praktyce zostawiał najlepszej jakości ślady). Następnie obrysować należało ślady stóp i sfotografować je. W trakcie doświadczenia należało dbać o jak najbardziej naturalny chód pacjenta, najlepiej odciągając jego uwagę, „zagajając rozmową". Kobiety nie mogły w tym czasie trzymać rąbka sukni, ponieważ w znacznym stopniu zaburzało to równowagę chodu.

Przebadał w ten sposób kobiety i mężczyzn, zdrowych i ze schorzeniami kolan, bioder, kręgosłupa, układu nerwowego, a także trzeźwych i pijanych. Celem stwierdzenia rasowych różnic w sposobie chodzenia zaprosił nawet do udziału w eksperymencie murzynkę. Zgodnie ze skrupulatnym opisem była to 22-letnia panna Petterson, którą poznał w Warszawie, lecząc jej matkę na wypadanie macicy!

Autor swoją pracę traktował jako wstęp do dalszych badań dla innych dziedzin medycyny. Ciekawe jest to, co Neugebauer napisał o niej w 12 lat później: „Wyniki moich badań są skromne, ogłoszone bynajmniej nie jako skończona praca wszechstronnie opracowana, a bardziej urywkowo, aforystycznie. >>Multa sed non multum<< muszę tym razem powiedzieć o własnej pracy, która jednak czasu niemało mi zabrała. Kto się tego rodzaju studyum podejmie, na różnego rodzaju prace natrafi: 108 osobom myłem nogi przed badaniem ich chodzenia, przed zabarwianiem stopy karminem, również po chodzeniu musiałem te nogi obmywać, ileż godzin klęczałem na podłodze przy koloracyi ichnogramów, rysowaniu konturów stóp i.t.d., była to czynność cokolwiek uciążliwa, szczególnie jeśli miałem przed sobą indywidua z warstwy ubogiej niezbyt gorliwej względem zachowania czystości (...). Dziś zapomniało się o tym, lecz w danej chwili było to nieprzyjemnem dosyć, aby zaniechać zamiaru. Cóż robić? Nie ma światła bez cienia!”.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że Gilles de la Tourette, analizując w swojej pracy ichnogramy w chorobach układu nerwowego metodą Neugebauera, przebadał tylko 28 osób.

Zajmował się również Neugebauer problemami obojnactwa. Jak sam podaje, zbadał 19 „wrzekomych obojnaków” oraz zgromadził bogata kazuistykę ok. 730 przypadków. Obecnie wydaje się, że opisane przypadki odpowiadają różnym wrodzonym i nabytym zaburzeniom różnicowania się płci, między innymi: obojnactwu prawdziwemu i obojnactwu rzekomemu, w tym zespołom dysgenezji gonad, zespołom niewrażliwości na androgeny i zespołom nadnerczowo-płciowym. Zwracał uwagę nie tylko na płeć gonadalną pacjenta, uzależniając ją od obecności jader czy jajników, ale także na orientacje seksualną i zalecał ewentualne operacje plastyczne (polegały głównie na usuwaniu jąder z przepuklin pachwinowych lub na wycinaniu niedorozwiniętego penisa lub przerośniętej łechtaczki). Opisał dwa bardzo rzadkie przypadki kazuistyczne. Pierwszy to przypadek zdwojenia zewnętrznych narządów płciowych kobiecych, występujących równolegle obok siebie na sromie. U pacjentki stwierdził ponadto dwie pochwy i dwie macice jednorożne, każda z jednym jajowodem i jajnikiem, dwa pęcherze moczowe, kręgosłup rozchodził się od 3 kręgu lędźwiowego na dwa z podziałem na dwa rdzenie kręgowe, tylko dwie nerki.

W drugim wyjątkowym przypadku obojnactwa, u prawidłowo fenotypowej kobiety na kroczu pomiędzy sromem a odbytem znajdowała się struktura odpowiadająca najpewniej niecałkiem rozwiniętemu penisowi.

Zebrany materiał zmobilizował Neugebauera do próby wyjaśnienia zaburzeń na gruncie embrionalnym, a choć sam się tym szczegółowo nie interesował, to zainicjował w Polsce badania nad podziałem i mechanizmami rozwoju wad wrodzonych człowieka. Badania nad różnicowaniem płci uzupełniały prace z zakresu nieprawidłowego owłosienia u kobiet (hirsutyzm), a także u mężczyzn. Interesowały go także zaburzenia psychiczne u osobników z „wrzekomym obojnactwem”. Dziś można by również powiedzieć, że był jednym z pionierów endokrynologii ginekologicznej. Inne jego prace dotyczyły zagadnień z zakresu położnictwa, patologii ciąży, operacji ginekologicznych. Publikował w języku polskim, niemieckim, angielskim, francuskim i rosyjskim. Były to prace głównie kazuistyczne, poruszające najtrudniejsze problemy ówczesnej ginekologii. Za najważniejsze z tych prac zostały uznane prace o miednicy kręgozmykowej oraz o obojnactwie. W latach 1945-1968 były wielokrotnie cytowane przez autorów amerykańskich, angielskich, francuskich, niemieckich, szwajcarskich, szwedzkich i włoskich. Niestety, najważniejsza praca – „ O hermafrodytyzmie”, nie została wydrukowana po polsku, a jedynie w języku niemieckim ze względu na koszty nakładu. Było to podyktowane najprawdopodobniej motywami praktycznymi, mianowicie druk w tym języku dawał możliwość dotarcia do czytelników w całej Europie Zachodniej, a także poza nią. Praca wydana w języku ojczystym zapewne przepadłaby bez echa ze względu na barierę językową. O szerokim uznaniu przez środowisko lekarskie świadczy krótka opinia o jego pracach wystawiona na jednym z posiedzeń Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego; „Były to prace przeważnie kazuistyczne, poruszające jednak najbardziej sporne pytania, będące na dobie. Dopatrzeć się zawsze w nich można sumiennego obserwatora, o niezwykłej erudycji, która była owocem długoletnich studyów naukowych w Uniwersytetach i klinikach (...)”. Praca o kręgozmyku jest oceniona jako „ praca kapitalna, oparta na gruntownych studyach anatomicznych, rzucająca nowe światło na dotychczas ciemną i zawiłą sprawę patologiczną”. Praca o obojnactwie „jest to, śmiało powiedzieć można , skarbnica wiedzy w tej kwestyi, zestawiona krytycznie na podstawie własnej dość licznej i ogromnej kazuistyki. Nic więc dziwnego, że prace tej miary zyskały mu szeroki rozgłos w całym świecie naukowym, czego dowodem było zawezwanie go na członka korespondenta licznych towarzystw naukowych Europy i Ameryki, a między innemi bardzo rzadkie dla cudzoziemca odznaczenie, mianowicie wybór na członka korespondenta Paryskiej Akademii Lekarskiej”. Należał do 33 towarzystw naukowych, między innymi był członkiem honorowym Obstetrical Society w Nowym Jorku, członkiem korespondentem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, członkiem korespondentem Królewskiej Belgijskiej Akademii Nauk oraz Towarzystw Ginekologiczno-Położniczych w Amsterdamie, Brukseli, Budapeszcie, Dreźnie, Edynburgu, Filadelfii, Hamburgu, Kijowie, Kolonii, Lipsku, Madrycie, Monachium, Moskwie, Paryżu, Petersburgu i w Rzymie.

Był bardzo zaangażowany w prace Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, którego członkiem był od 1882 r. W latach 1904-1907 pozostawał na stanowisku wiceprezesa, a w latach 1907-1914 prezesa wspomnianego Towarzystwa. W tym czasie przedstawił około 200 odczytów: „ wszystkie dotyczyły kwestyi bardzo aktualnych lub pokazów rzadkich i pouczajacych. Wypowiadane były przytem z wielka swadą, przeplatane nieraz humorem, tak że nawet przez niefachowców były zawsze słuchane z wielkim zajęciem”. Wypływa stad wniosek, iż musiał być również niezrównanym dydaktykiem! Był organizatorem, a zarazem jednym z najintensywniej działających członków sekcji ginekologicznej tego Towarzystwa. Przez siedem lat z rzędu był przewodniczącym tej sekcji. Działał również w Komisji Bibliotecznej wspomnianego Towarzystwa, systematycznie przekazując do biblioteki bardzo cenne pozycje i to w w wielkiej liczbie. Znał bardzo dobrze kilka języków (w tym starożytne), dzięki czemu mógł być referentem polskiej i rosyjskiej literatury w czasopismach ginekologicznych niemieckich i francuskich.

Od 1886 r. był członkiem redakcji „Nouvell'es Archives d'Obstétrique et de Gynécologie", a od 1909 r. " Przeglądu Chirurgicznego i Ginekologicznego.

Był również propagatorem higieny, współorganizatorem I Zjazdu Higienistów w Warszawie. Na wystawach higienicznych prezentował preparaty, narzędzia i aparaty lecznicze.

Warto wspomnieć o pozamedycznych zainteresowaniach Neugebauera, jakimi były archeologia, ogrodnictwo i muzyka. Grał na skrzypcach w zespołach kameralnych. W 1900 r. uczestniczył w wyprawie parowcem „Augusta Victoria” do wybrzeży Norwegii oraz na Szpicbergen.

Kończąc tę krótką historię o wielkim człowieku, nie wolno pominąć rzeczy równie ważnej, jak jego działalność zawodowa i naukowa. Doktor Franciszek Neugebauer był dobrym przyjacielem, człowiekiem o wysokiej etyce zawodowej, dbającym o dobro chorych. We wspomnieniach kolegów pozostał jako „człowiek usposobienia pogodnego, zawsze uczynny dla kolegów, udzielający im chętnie wskazówek nie tylko w kwestyach lekarskich (...).Odznaczał się charakterem prawym, był sumiennym i biegłym lekarzem, pozostawił żal istotny pośród swoich przyjaciół, kolegów i licznej rzeszy wdzięcznych pacyentek.”.

Zmarł po krótkiej chorobie 13 XI 1914 r. w Warszawie. Jest pochowany w grobie rodzinnym na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim obok rodziców i brata – Edmunda Ludwika, doktora chemii.

Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82