Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 
["select nazwa from kategorie where id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 152

["select plik from kategorie where id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 131
["select plik from kategorie where id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 171
["select parent from kategorie where id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 115
["select plik from kategorie where id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 177

SPIS TREŚCI

SPIS TREŚCI

 

WSTĘP ………………………................................................................................……………. 5

OD REDAKCJI ……………………............................................................................………. 7

 

SZPITALE WARSZAWSKIE

Zofia Podgórska-Klaw – Szpital św. Łazarza …………………………….……............................. 9

Jadwiga Kuczyńska-Sicińska - Historia Karowej …………….................................……….. 36

Longin Marianowski – I Klinika Położnictwa i Ginekologii WUM ……………………............… 42

Krzysztof Czajkowski – II Katedra i Klinika Położnictwa i Ginekologii WUM .…......….. 54

Romuald Dębski – Kliniczny oddział położnictwa i ginekologii w Szpitalu

   Bielańskim ………..............................................................................................….. 72

Romuald Dębski – Klinika Położnictwa i Ginekologii CMKP w Szpitalu im. prof.

   W. Orłowskiego ……............................................................................................. 80

 

ARTYKUŁY

Longin Marianowski – Udział Warszawskich położników i ginekologów

   w rozwoju medycyny ……................................................................................….. 87

Edmund Waszyński – Warszawskie zjazdy ginekologów Polskich ………………….......…… 89

Zofia Podgórska-Klawe – Opieka nad dzieckiem porzuconym w dawnej

   Warszawie ………..........................................................................................………. 94

Tadeusz Tołłoczko – Czy lekarz prawy musi znać prawo? ……..............……….…………. 131

 

WSPOMNIENIA

Michał Troszczyński, Piotr I. Roszkowski i Barbara Wielowieyska – Prof. Ireneusz

   Roszkowski (1909-1996) ……………….............................................................……. 147

Ewa Radwańska – Słowo o Jerzym Teterze …………….......................................…….. 164

Janusz S. Wasyluk – Profesor Edward Rużyłło (1909-2009) ……………….................… 168

Irena Ćwiertnia-Sitkowska - Dziennik z lat 1944-1945 ……………….............……………… 173

 

Z POŻÓŁKŁYCH KART „PAMIĘTNIKA”

Hanna Bojczuk - Pierwszy prywatny zakład leczniczy dla kobiet …..............………….. 197

Monika Nowakowska-Zamachowska – Franciszek Ludwik Neugabauer ……….…....…. 204

 

JUBILEUSZE

Wiesława Granowska – Dwunaste Wolffiana 12 czerwca 2008 r. ………...........………. 217

Andrzej Środka – Laudacja prof. Andrzeja Kierzka …………….................................... 221

Wiesława Granowska – Jubileusz 188-lecia TLW …………..................................…….. 222

Beata Zawadowicz – Władysław Biegański – patron współczesnych lekarzy ….……… 225

 

KRONIKA

Jerzy Jurkiewicz - Sprawozdanie Prezesa i Zarządu z działalności Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego za rok 2008/2009 …………………..….......…. 239

Wiesława Granowska - 90. rocznica odzyskania niepodległości ………………………………. 250

Andrzej Zaorski – Lekarze wokół Naczelnika ………………................................…………. 254

Halina Dusińska – 100-lecie Zakładu Służby Zdrowia w Rudce ……………...........………. 266

Beata Zawadowicz – Doktor Władysław Biegański znowu „Przyjmuje” ……….....…….. 269

 

ANEKS

Tadeusz Tołłoczko – Strajk Lekarzy – Spojrzenie Klinicysty ……………..........……………. 275

Edward Towpik – Recenzje książek ………………………….…………….............................….. 287

 

Informacja dla autorów ……………………….................................................……………….. 291


OD REDAKCJI

OD  REDAKCJI

Powierzenie mi roli redaktora 13. tomu “Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego“, poświęconego głównie położnictwu i ginekologii warszawskiej, przyjąłem  z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony uznałem, że spotkało mnie wyróżnienie, które sprawiło mi  przyjemność i radość; z drugiej zaś pojawiła się obawa, czy podołam przyjętej odpowiedzialności. Mam pełną świadomość specyfiki  redagowania „Pamiętnika”, tak odmiennej od pracy redaktorskiej nad podręcznikiem lub czasopismem fachowym.   Zwróciłem się więc z prośbą o konsultację do prof. dr. hab. Edmunda Waszyńskiego, znawcy przedmiotu i miłośnika historii medycyny, w szczególności ginekologii i położnictwa. Ucieszyła mnie jego przychylność, a także zgoda na napisanie historii warszawskich zjazdów ginekologów polskich. 

   Położnictwo i ginekologia należą do jednej z czterech podstawowych dziedzin  klinicznych, aczkolwiek jako odrębną gałąź medycyny   wyodrębniła się z chirurgii dopiero w początkach XIX wieku. Kilka polskojęzycznych pozycji wydrukowanych w latach wcześniejszych było właściwie  jedynie poradnikami dla położnic.

Wybitną postacią  XVIII-to wiecznej medycyny polskiej, pionierem  polskiej myśli położniczej był Rafał Czerwiakowski, żyjący w latach 1743 - 1816. W 1780 roku został on mianowany na stanowisko profesora chirurgii, położnictwa i anatomii Uniwersytetu Jagiellońskiego, pełnił przy tym funkcje lekarza nadwornego  króla  Stanisława  Augusta. 

W swym kilkutomowym  dziele  dotyczącym chirurgii zawarł wiele cennych  spostrzeżeń dotyczących  głównie  ginekologii.  

W kolejnych latach  położnictwo i  ginekologia rozwijają się, pojawiają się  nowe nazwiska, osobowości, które wniosły wkład myśli  położniczo–ginekologicznej w dorobek medycyny światowej.

W tej grupie znaleźli poczesne miejsca naukowcy  wywodzący  się  ze środowiska  warszawskiego. Ich biografie, działalność i osiągnięcia zostały przedstawione w prezentowanym tomie „Pamiętnika”. Wydaje się to tym bardziej uzasadnione, że  w roku 2009 Warszawski Uniwersytet Medyczny  organizuje  uroczystości  200 – lecia  nauczania medycyny w Warszawie.   Współorganizatorem tego jubileuszu jest  Towarzystwo  Lekarskie  Warszawskie. 

Powszechnie  wiadomo, że  dydaktyką  zajmują się głównie  ośrodki akademickie, toteż „Pamiętnik” poszerza naszą wiedzę o historii warszawskich klinik ginekologiczno-położniczych, przybliża sylwetki ich założycieli, kierowników i współpracowników. Autorzy poszczególnych artykułów ukazują główne kierunki działalności dydaktycznej, naukowo-badawczej oraz organizacyjnej tych placówek. Czynią to w sposób dowolny, co redakcja akceptowała, dokonując niekiedy niezbędnych skrótów.

We wcześniejsze dzieje warszawskiego szpitalnictwa wprowadzają nas dwa interesujące artykuły prof. Zofii Podgórskiej-Klawe, oparte na bogatych materiałach źródłowych.

Na kartach „Pamiętnika” znajdziemy  legendarną już postać profesora Adama Ferdynanda Czyżewicza juniora, twórcy warszawskiej szkoły położniczej, założyciela i wieloletniego kierownika I Kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego im. Józefa Piłsudskiego. Osobowość Profesora, Jego charyzma są żywe w pamięci nie tylko jego uczniów, ale także w świadomości wielu pokoleń lekarzy, położnych, całej społeczności medycznej.

Biogramy innych wybitnych naukowców znajdą Czytelnicy w rozdziale omawiającym udział ginekologów i położników warszawskich w rozwoju medycyny.

Sądzę, że przypomnienie biografii i dorobku naszych Nauczycieli wywoła chwilę zadumy, nasunie skojarzenia, skłoni do przemyśleń. Oby było ich najwięcej.

Biogramy innych wybitnych naukowców znajdą Czytelnicy w rozdziale omawiającym udział ginekologów  i położników warszawskich w rozwoju medycyny.

            Prezentacja nie obejmuje wszystkich stołecznych jednostek prowadzących w różnej formie dydaktykę w zakresie ginekologii i położnictwa. Wynika to z przyczyn od redakcji niezależnych.  Niektóre placówki zostały omówione  w poprzednich rocznikach  „Pamietnika”, a nowych materiałów redakcja nie otrzymała, mimo wielokrotnie ponawianych próśb i zachęty.

W części wspomnieniowej sylwetkę docenta Jerzego Tetera kreśli jego uczennica i wychowanka, prof. Ewa Radwańska. O profesorze Ireneuszu Roszkowskim piszą jego córka Barbara, syn Piotr i Michał Troszyński.

Profesor Tadeusz Tołłoczko, wybitny chirurg i humanista, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat problemów, z jakimi musi zmierzyć się współczesny lekarz.

Tom zamykają recenzje dwóch ważnych pozycji książkowych, obejmujących  dzieje I Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie oraz dzieje Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby. Redaktorem obu dzieł jest rektor WUM, prof. dr hab. med. Marek Krawczyk, a recenzentem prof. dr hab. med. Edward Topik.

Mam nadzieję, że nowy, 13. tom „Pamiętnika TLW” zostanie przyjęty życzliwie.

Longin Marianowski


Wstęp

 

 

Koleżanki i Koledzy!

 

Rok 2009 – rok wielkich, ważnych rocznic i jubileuszy, rok, w którym Polacy będą wspominać i oceniać na nowo wydarzenia, które zmieniły świat, Polskę i nas samych. Wspólnie z innymi my lekarze będziemy dyskutować i wracać pamięcią do tragicznych skutków II wojny światowej w 70. rocznicę jej wybuchu. Będziemy  zastanawiać się nad bilansem 20 lat, jakie upłynęły od momentu uwolnienia się od trwającej prawie pół wieku dominacji sowieckiej.

Dokonamy też podsumowania efektów działalności naszej lekarskiej korporacji – Izb Lekarskich – o której odrodzenie z taką determinacją i walczyliśmy w latach PRL-u, a   dzisiaj formułuje się o niej tak wiele skrajnie odmiennych, czasem negatywnych, opinii.

Rok  2009 to także uroczyście proklamowany i obchodzony Rok dr. Tytusa Chałubińskiego – profesora warszawskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej i Szkoły Głównej, Prezesa Kasy im. Józefa Mianowskiego, członka rzeczywistego i honorowego Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. Konferencje, sympozja i spotkania poświęcone temu wspaniałemu lekarzowi, moraliście i filantropowi, niestrudzonemu społecznikowi i propagatorowi piękna Tatr, przypominają i przybliżają nam współczesnym jego niezwykłe dokonania i jego postawę, stanowiące pozytywny,  ciągle aktualny wzór postępowania dla kolejnych pokoleń lekarzy.  

Będziemy się cieszyć obchodząc z  dumą rocznicę 200 lat nauczania medycyny w Warszawie. Dorobek dwóch wieków pracy, badań, poświęcenia i ofiar jest, imponujący, jest wspaniałym darem warszawskiego środowiska medycznego dla swojego kraju, dla swojego miasta, dla ludzi. Motto działań Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego – „Ludziom i Ojczyźnie”– stało się wiodącym hasłem obchodów rocznicowych naszej Alma Mater, Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W prosty, piękny sposób wyraża najważniejsze przesłanie działań środowiska medycznego. Na granitowym obelisku, ustawionym przed gmachem Rektoratu, widnieje owinięta wężem laska Eskulapa, a pod nią napis: „Ludziom i Ojczyźnie 1809 – 2009”. Obecnym i przyszłym pokoleniom lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i innym członkom zawodów medycznych wskazuje on jasno wytyczony kierunek, drogę, po której przez 200 minionych lat szli wytrwale nasi poprzednicy, drogę, którą nasi następcy pójść powinni - i pójdą.

Rok 2009, rok wielkich, ważnych dla Polaków rocznic i jubileuszy niech się święci! Niech będzie Rokiem obfitym w plon dobry i pożyteczny dla nas wszystkich. Z nadzieją, że tak się stanie.

Proszę o przyjęcie wyrazów  szacunku wraz z najserdeczniejszymi  pozdrowieniami

              Jerzy Jurkiewicz

                    Prezes

 


Szpital św. Łazarza cz.1

Zofia Podgórska-Klawe

 

  

                                                           Szpital św. Łazarza

 cz.1

 

            W okresie międzywojennym i chyba aż do powstania warszawskiego  przy ul. Mostowej 9 stał odsunięty od ulicy, niepozorny budynek z wysoko umieszczonym parterem i jednym piętrem. Górna kondygnacja liczyła na frontowej elewacji 9 okien w rzędzie, w dolnej, pośrodku, znajdowało się wejście przez obejmujący szerokość trzech  górnych okien, wsparty na słupach ganek. Prowadziły na niego z obu boków schody.  Był to kiedyś główny ,,gmach”( jak  w XVIII w. pisano) Szpitala św. Łazarza, ulokowanego w tym miejscu pod koniec XVI wieku[1].

            Szpital ten powstał w 1591 r., jako powszechna wówczas forma pierwszych szpitali. Ich nazwa, wywodząca się od łacińskiego domus hospitalis, czyli dosłownie dom gościnny, oznaczała przytułek dla wszelkiego rodzaju potrzebujących nędzarzy a więc zniedołężniałych starców, ułomnych, a także chorych, na ogół najliczniejszych,  co powodowało z czasem przekształcanie się przytułków w lecznice.

Założenie Szpitala św. Łazarza było wynikiem okoliczności związanych z odbywającymi się w Warszawie obradami sejmu. Ściągała wówczas do miasta rzesza żebraków różnego autoramentu, a także powiększała się liczba miejscowych bezdomnych z powodu przemieszczania się mieszkańców, opróżniających kwatery dla posłów i ich służby. Sejm, którego pośrednim skutkiem było powstanie szpitala, przypadł na zimowe tygodnie 1590/1591 roku. Termin ten spowodował wyjątkowo ciężką sytuację miejskich nędzarzy.

W akcie założycielskim szpitala napisano: ,,Był Sejm w Warszawie, na którym wiele ludzi po ulicach y w gnoju chorych y drugich dzieci malich (!) zdrowych nagich na zimnie umierało” [2]. Leżący na ulicy chorzy nędzarze, biegające nago dzieci biedaków i zakopani po szyję w nagromadzonych stertach gnoju chorzy na choroby weneryczne stanowili w Warszawie owych czasów zwyczajny element ulicznego krajobrazu[3].

Tym razem jednak połączenie dwóch czynników, czyli towarzyszącego sejmowi przeludnienia i mrozu, domagało się działań. Przebywający w owym czasie przy królu w Warszawie Piotr Skarga ,,upominał na kazaniu ludzi do miłosierdzia y opatrzenia onych umierających”[4]. Na ręce członków założonego przez Skargę w 1590 r. warszawskiego Bractwa Miłosierdzia zaczęły napływać liczne datki, które umożliwiły wynajęcie domów na Nowym Mieście, gdzie można było umieścić potrzebujących i zapewnić im wyżywienie.                                   

Zupełnym nieporozumieniem jest spotykane tu i ówdzie twierdzenie, że był to pierwszy w Polsce szpital dla chorych na raka. Nawet nie można go nazwać ówcześnie szpitalem dla wenerycznych, mimo że w jego akcie założycielskim znalazło się sformułowanie: ,,szpital dla gnojników, to jest w gnoju porzuconych chorych”. Jednak  z dokumentów wynika, że mieszkali w nim w ogóle ubodzy[5], dla chorych wenerycznie przeznaczono dopiero nieco później specjalną dotację[6], a w 1621 r. budowano specjalny dom, nazwany lazaretem[7].

Miało to miejsce już przy ulicy Mostowej, gdzie prawdopodobnie w roku 1595 Bractwo wystawiło dom specjalnie dla szpitala. Do tego czasu szpital mieścił się chyba na Nowym Mieście, bowiem wysunięta przez Giedroycia teza o jego ówczesnej przejściowej siedzibie w kamienicy na rogu Piwnej i Dunaju jest nieprawdziwa[8]. Pierwszy własny dom szpitalny był prawdopodobnie drewniany, bo takie zazwyczaj stawiano w tym okresie, zwłaszcza szpital, tak jak i ten, lokowano poza murami. Jeśliby sięgnąć po analogie z innymi ówczesnymi szpitalami, to zapewne miał jedną dużą, ogrzewaną izbę z umieszczonym, zgodnie z tradycją, przy szczytowej ścianie ołtarzem, poprzedzielaną tarcicami na małe, jednoosobowe komórki[9].

Dzięki Giedroyciowi znamy treść swego rodzaju statutu, czyli zasad, według których szpital miał funkcjonować. Są one bardzo zwięzłe i dotyczą tylko zarządu i uposażenia. Do zarządzania Szpitalem św. Łazarza powołano dwóch prowizorów[10] wybranych przez Bractwo, a utrzymywać się miał wyłącznie z jałmużny, do której powinni nawoływać księża z ambon, ,, co niedziela abo swiento, abo rzadzei wedle potrzeby prowizorowie z innemi z bractwa przidanemi u kościoła na odbieranie jałmużn stać będą y do domow y do Panow chodzić, wedle potrzeby”.  Ten sposób pozyskiwania funduszy okazał się szybko niewystarczający i Bractwo w niedługim czasie zaczęło przekazywać szpitalowi kwoty otrzymywane z dotacji dla Bractwa i za wydzierżawianie własnych domów. W miarę upływu lat dotacje od mieszczan, z przeznaczaniem ich konkretnie na szpital, stawały się nieraz bardzo pokaźne.

Więcej o początkach Szpitala św. Łazarza nie wiemy nic. Wielki pożar miasta w

1607 r. zapewne ominął leżący poza murami szpital, ale niewątpliwie pogorszył stan majątkowy członków Bractwa, co prawdopodobnie odbiło się na funkcjonowaniu całej instytucji. Dopiero w 1621 r. w dokumentach Bractwa, przeglądanych przez Giedroycia, pojawia się wzmianka o stawianiu murowanego ,,lazaretu”, ale czy w tymże roku został ukończony, także nie wiemy. W 1624 r. wybuchła w Warszawie jedna z największych w historii miasta, trwająca dwa lata, epidemia dżumy; ona również musiała zakłócić normalny tryb życia szpitalnego. Jednak już cztery lata później zdołano rozbudować lazaret, który teraz liczył trzy izby, a w 1648 r. powiększono go do czterech izb[11]. W tym samym roku Bractwo zamierzało wybudować przy szpitalu, według biskupiego przywileju

,,dawno otrzymanego[12] , nową kaplicę w miejsce starej, ,,nie skończonej”, z czego wynika, że stan majątkowy szpitala był wówczas nie najgorszy. Mimo rozbudowy szpital był mały. W 1644 r. udzielał schronienia tylko dwunastu ubogim i  niewiadomej liczbie chorych, lokowanych zapewne w owych czterech izbach lazaretu. Jasno to z dokumentu nie wynika. Warto podkreślić, że dokument został sporządzony przez cyrulika, a więc chorzy już wtedy mieli opiekę medyczną, nie wiadomo tylko, czy stałą[13] .

W roku 1655 pod Warszawą stanęli Szwedzi. Rozpoczął się prawie pięcioletni okres, kiedy Warszawa przechodziła z rąk do rąk, była łupiona, palona i burzona[14]. Mimo to jednak w czasie oblężeń i bitew o miasto szpital  nie poniósł większych strat. Ocalały obydwa budynki i spichlerz[15], w jednej tylko izdebce ,,pułap się był obalił i piec po Szwedach”[16]. Szwedzi  poza tym szpitali nie obciążyli  kontrybucją. Natomiast ogromnie zwiększyła się liczba potrzebujących. Wszystkie szpitale w mieście były tak przepełnione, że magistrat w 1660 r. wynajął w rynku kamienicę dla ulokowania bezdomnych i chorych. W szpitalu św. Łazarza  postanowiono oddzielić zdrowych od chorych, ,,zapobiegając [strzeż Boże] infectioni” , prosząc magistrat, aby zdrowych zatrudniono przy oczyszczaniu i porządkowaniu zrujnowanego miasta. Nie poprawiło to jednakże sytuacji i wobec utrzymującego się natłoku i coraz gorszego stanu starego budynku Bractwo postanowiło wystawić nowy, murowany. Zamiar zrealizowano w 1671 r.. Był to ten sam budynek, który przetrwał do XX wieku. W 1675 r. konsekrowano dobudowaną do niego kaplicę.

Odnaleziony przez Giedroycia opis szpitala i nowego ,,gmachu” pochodzi dopiero z roku 1771, ale zapewne przez minione od jego wystawienia lat niewiele się w szpitalu i w tym budynku zmieniło, zwłaszcza że w latach 1702-1710 Warszawę dotknęły ciężkie klęski, związane z wojną o tron między Stanisławem Leszczyńskim a Augustem Sasem, oraz wielka ,,zaraza”, czyli epidemia dżumy. Skutki materialne tych wydarzeń ciążyły nad miastem przez długie lata i na pewno nie pozwalały na  rozbudowę szpitala. W 1771 r. budynek mieścił więc na dole po lewej stronie dwie sale, jedną dla kobiet, drugą dla mężczyzn, a po prawej dużą izbę dla małżeństwa zarządzających, spiżarnię oraz izbę z 4 maglami, na których maglowano nie tylko bieliznę szpitalną lecz także  przyjmowaną z miasta za opłatą, co zresztą ustało pod koniec XVIII wieku. Warszawianie przestali przynosić bieliznę, obawiając się zarażenia chorobą weneryczną[17].

W sali kobiet stało 12 łóżek z zielonymi zasłonami, w sali mężczyzn takich samych łóżek 8. Z obydwu sal przebito drzwi do kaplicy  Za schodami idącymi z obszernej sieni na górę mieściły się kuchnia i piec piekarski.  Na piętrze znajdowały się sala zebrań Bractwa oraz trzy izby pełniące funkcje różnych magazynków. Był to więc budynek częściowo przeznaczony na przytułek, a częściowo gospodarczo-administracyjny. Chorzy – już wówczas tylko weneryczni – przebywali w infirmerii, położonej od strony obecnej ulicy Brzozowej. Piętrowa, murowana infirmeria mogła w tym czasie przyjąć 100 chorych. Na jej parterze ulokowano swego rodzaju izbę przyjęć, w której znajdowały się wanny do kąpieli nowo przyjętych. Piętro podzielono na cztery sale - dwie męskie, dwie kobiece. W każdej części w jednej z dwóch sal leżeli chorzy poddawani  tzw. saliwacji[18], w drugiej przebywali chorzy już po kuracji. Niewielka izdebka pomiędzy salami męską i kobiecą, z wewnętrznymi okienkami wychodzącymi na sale, służyła jako konfesjonał. Miała chronić spowiadającego księdza przed bezpośrednim kontaktem z chorymi, którzy wyznawali swoje grzechy przez okienko[19].

Na ogrodzonym terenie szpitalnym znajdowały się poza tym różne zabudowania, jak stajnia, wozownia itp. a przy wejściu na teren szpitalny stała drewniana budka, w której przesiadywali kolejno ubodzy szpitalni, zbierając jałmużnę od przechodniów. Na tyłach, już pod murem miejskim, był mały cmentarz porośnięty brzozami, od którego wzięła nazwę w drugiej połowie XVIII w. ulica Brzozowa, wcześniej zwana Łazarzową[20]. Cmentarzyk ten w latach, z których pochodzi opis szpitala, nie przyjmował już zapewne nowych grobów, bo w 1753 r. postanowiono zmarłych w szpitalu chować na cmentarzu przy  nieistniejącym dziś kościółku przy końcu ulicy Zakroczymskiej, biegnącej wówczas także przez obecne tereny Cytadeli, gdzie dotąd chowano tylko zmarłych podczas epidemii[21]. Decyzja ta miała związek ze stale zwiększającym się napływem do szpitala chorych (w tym dzieci), a więc i liczbą zgonów.

Liczba przebywających w szpitalu chorych i ubogich wahała się w XVIII w. od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu, przy czym mniejszy stan liczebny nie wynikał z uszczuplania się rzeszy potrzebujących, lecz z ograniczania przyjęć, wynikającego z trudności finansowych. Potrzebujących kuracji w Szpitalu św. Łazarza było bowiem w Warszawie coraz więcej. Jak pisał królewski konsyliarz Ludwik Lafontaine w 1792 r., na 100 rekrutów do wojska w owym czasie 80 było zarażonych chorobą weneryczną, a każdy młody człowiek przed ślubem przeprowadzał na wszelki wypadek kurację rtęciową. Na prowincji nazywano kiłę chorobą warszawską i nigdzie, według Lafontaine’a, nie spotykało się tak ciężkich postaci tej choroby jak w Szpitalu św. Łazarza[22]. Toteż natłok i stan wielu chorych powodował, że warunki w szpitalu ulegały stałemu pogarszaniu. Podróżujący wówczas po Polsce dwaj Francuzi, Fortia de Piles i Boisgelin de Kerdu, zwiedzali szpital i stwierdzili, że w salach, do których ich wpuszczono, warunki były odrażające[23]. Zachowały się zresztą w dokumentach skargi pacjentów na warunki w szpitalu[24]. Mimo to szpital funkcjonował, jak się wydaje, nie gorzej niż we wcześniejszych latach.

Druga połowa XVIII w. zaznaczyła się w historii miasta różnymi działaniami i projektami (na ogół niezbyt skutecznymi), zmierzającymi do poprawy stanu higieny i zdrowotności. Dotyczyło to również szpitali, których sytuację kolejne władze świeckie starały się w miarę możności polepszyć [25]. Dzięki tym staraniom powstało wiele różnych raportów, sprawozdań z wizytacji i regulaminów. Te, które szczęśliwie pod różną postacią się zachowały, malują nam obraz bądź faktycznego stanu ówczesnych szpitali, bądź przynajmniej stanu wiedzy o ich prawidłowym urządzaniu.

Dzięki zachowanej umowie z zarządcą szpitala, pochodzącej z roku około 1792, wiemy, jak byli karmieni, a w każdym razie jak powinni być karmieni szpitalni pacjenci. Na śniadanie umowa zalecała codziennie kleik jęczmienny, okraszony masłem, z kawałkiem chleba. Na obiad trzy razy w tygodniu krupnik, porcję mięsa wołowego i dobrze okraszoną porcję sezonowych jarzyn z kawałkiem chleba, a cztery razy w tygodniu zupę i drugie danie z tzw. legumin (kasz, grochu), okraszone słoniną lub masłem i chleb. Na kolację różne kasze, kluski, jarzyny, dobrze okraszone. Oprócz tego pół kwarty piwa dziennie. Dietę dla ciężej chorych miał przepisywać felczer. Dla nich też była przeznaczona cielęcina. Zarządca powinien tez dbać o czystość w budynkach i na podwórzach oraz o zaopatrzenie szpitala w lampy, które miały się palić na salach chorych przez całą noc[26],[27]. Wiemy też, że chorzy opuszczający szpital musieli w nim pozostawić wszelką przyniesioną ze sobą własność, łącznie z garderobą. Był to zresztą obyczaj obowiązujący i w innych szpitalach, ale na ogół dotyczący zmarłych, natomiast w szpitalu św. Łazarza dodano do mówiącej o tym ustawy wyjaśnienie : ,,ponieważ one zarazie podpadają”. Oprócz pozostawianego dobytku, od

1792 r., według Giedroycia, pobierano od chorych 20 groszy dziennie za kurację. Wcześniej opłata była jakoby dobrowolna.[28]

Ważnym, dotyczącym szpitala dokumentem, ocalonym przez pracę Giedroycia, jest wynik lustracji szpitala z 1792 r., zarządzonej dla wszystkich szpitali przez Komisję Policji Obojga Narodów. Wynika z niej, że szpital sprawował wówczas opiekę nad 89 chorymi wenerycznie, nad 27 ubogimi, tzw. funduszowymi, czyli utrzymywanymi przez miasto, cechy, bądź też z własnych, przekazanych na rzecz szpitala funduszy, a także nad 102 chorymi i kalekami, umieszczonymi przez policję[29]. Ta ostatnia grupa utworzyła się na skutek wielkiej obławy na żebraków, zorganizowanej przez Komisję Policji w październiku 1791 roku. Zatrzymanych, przebadanych i zakwalifikowanych przez lekarzy ulokowano w znajdującej się w pobliżu Prochowni, którą podporządkowano administracji szpitala[30].

Poszerzenie szpitala o Prochownię było wynikiem jednego z projektów zmian w szpitalu, w tym przypadku zrealizowanego. Inne projekty,  m. in. wyprowadzenie ze szpitala ubogich i pozostawienie go wyłącznie dla chorych wenerycznie, nie doszły do skutku, głównie z powodu ówczesnych wydarzeń politycznych, ale też i częściowo z braku odpowiednich funduszy. Szpital św. Łazarza, podobnie jak  pozostałe, utrzymywał się nadal przede wszystkim z rozmaitych dotacji. Przyznane w czasach stanisławowskich niezbyt znaczące zasiłki od władz otrzymywał nieregularnie i krótko. Bractwo starało się włączać zdrowych szpitalnych podopiecznych do starań o powiększanie dochodów, wysyłając ich do pracy poza szpitalem, np. w fabryce tabacznej i w fabryce sukna, Zatrudniano także ubogich, pod nadzorem pomocnika aptekarskiego, przy zbieraniu ziół, co pozwalało zaoszczędzić na ich kupnie[31].

W tym samym okresie, a ściśle w 1789 roku, mimo złych warunków (być może inne szpitale nie wyraziły zgody) kilku lekarzy warszawskich założyło przy szpitalu szkołę dla cyrulików, nazywaną obecnie w różnych pracach szkołą chirurgiczną[32].Z tego prawdopodobnie czasu pochodził odnaleziony przez Giedroycia w jednej z prywatnych bibliotek dokument, zatytułowany ,,Przepisy służby wewnętrznej szpitala św. Łazarza”, niestety, bez daty. Swoją treścią odbijał on od ówczesnych opisów nędznego, przeludnionego szpitala, przy tym niektóre zawarte w nim zalecenia wskazują na to, że miał on związek z założoną szkołą. Wydaje się, że mógł być  jedynie projektem, skądinąd świadczącym o wysokim stopniu znajomości zasad dobrze zorganizowanego szpitala przez jego autora czy też autorów. Warto przytoczyć umieszczone w nim zalecenia,  jest to bowiem ważny przyczynek do wiedzy o dawnych szpitalach i o stanie wiedzy warszawskich lekarzy wieku oświecenia.

,,Przepisy” odnosiły się głównie do cyrulików i ,,infirmerów”, czyli posługaczy, przy czym ,,cyrulik pryncypialny” miał być wg instrukcji tylko jeden, a towarzyszyć mu mieli trzej uczniowie, którzy ,,w niczem mu pomagać nie mają, oprócz samych nawiązków (opatrunków) . . . pilne mając staranie aby bindy i płatki były białe do każdego opatrywania . . . i aby różne kataplazmy, maście , plastry lub tynktury były gotowe. .". Cyrulik z uczniami (obowiązkowo w fartuchach), miał dwa razy dziennie wizytować i opatrywać chorych, a poza tym dopilnować podziału żywności i przepisywać diety. ,,Przepisy” wprowadzały  też całodobowe dyżury, które miał pełnić jeden z uczniów, pilnując m. in. punktualnego zażywania leków i ogólnego porządku, a także przyjmując nowych chorych i wzywając cyrulika do nagłych przypadków.

Część ,,Przepisów” przeznaczona dla infirmarzy wyprzedzała, jak się wydaje, o całe lata sytuację w innych polskich szpitalach a być może i stan faktyczny w samym Szpitalu św. Łazarza. Już samo wyznaczenie ,,pryncypalnej” infirmarki i infirmarza kojarzy się z funkcją przełożonej pielęgniarek i w ogóle ze świeckim pielęgniarstwem, które w szpitalach katolickich pojawiło się dopiero w XX wieku. Do obowiązków tych nadzorujących posługaczy osób miało należeć ,,staranie” o wietrzenie sal rano i po południu, o utrzymywanie czystości, w tym o czyszczenie naczyń na odchody, roznoszenie lekarstw, rozdawanie pokarmów i napojów, dopilnowanie, aby w salach paliła się całą noc lampa, aby palono w piecach ,,przyzwoicie na czas”, dozór nad przygotowywaniem kąpieli leczniczych i należytym wytarciem chorych, ,,aby żadnego zimna nie cierpieli”, dopilnowanie prawidłowego wypełniania tabliczek przy łóżkach z imieniem, wiekiem, rozpoznaniem i datą przyjęcia chorego, a w przypadku jego śmierci natychmiastowego wyniesienia na podwórze i umycia po nim łóżka oraz wyprania kołdry i siennika. Poza tym instrukcja zobowiązywała  infirmarzy do pełnienia nocnych dyżurów oraz do prowadzenia rejestru wydawanych chorym koszul i pantofli. Dwa ostatnie punkty poświęcono obowiązkom kucharki, piekarki i praczki[33].

W ,,Przepisach”  dwa razy wspomniano o lekarzu. Raz jako o instancji odwoławczej w przypadku zaniedbań w kuchni, a drugi raz opisując tryb obchodu lekarskiego, który zresztą mógł również prowadzić główny cyrulik. Wizytującemu miał towarzyszyć cyrulik dyżurny, zaopatrzony w rejestr chorych, zawierający oprócz nazwiska chorego, numer łóżka i zalecenia dotyczące leków i diety, w który należało wpisać kolejne zalecenia, przeniesione po obchodzie na tablicę przy łóżku. Nie były to pierwsze wzmianki o lekarzu w dokumentach dotyczących szpitala. Już w drugiej połowie XVII w. wspomina się o dorywczej opiece lekarskiej.

Pierwsza spisana umowa z lekarzem pochodzi z 1764 roku. Konsyliarz królewski Wilhelm Ritsch, będący zarazem członkiem Bractwa, zawarł z nim umowę o wydzierżawienie mu domu w zamian za bezpłatne leczenie chorych szpitalnych. Zasłużony skądinąd dla Bractwa i dla samego szpitala Ritsch nie wywiązywał się jednak ze swoich obowiązków i umowę zerwano w tym samym roku. Do 1775 roku podobne kłopoty miano z każdym lekarzem, mimo że nie wymagano jeszcze od nich, aby wizytowali chorych regularnie, a głównie, aby nadzorowali cyrulików gratis pro Deo. Z tego okresu wiemy o czterech kolejnych lekarzach.

Z chwilą otwarcia szkoły chirurgicznej należałoby przypuszczać, że nauczający w niej lekarze objęli opieką wszystkich chorych. Jednak chyba tak nie było, bo Giedroyć znalazł wzmiankę z 1793 r. mówiącą o skasowaniu etatu doktora, który dotąd (ale nie wiadomo od kiedy) zajmował jakiś doktor Kozłowski, pobierający roczną pensję w wysokości 100 dukatów[34]. Poza tym chorymi opiekowali się opłacani przez Bractwo felczer i cyrulicy, sami, za zwrotem kosztów, dostarczający szpitalowi potrzebnych leków. Dopiero w 1789 r. szpital otrzymał od Magistratu pozwolenie na otwarcie własnej apteki, dostępnej również dla mieszkańców miasta[35].

Być może odejście Kozłowskiego spowodowało, że w marcu 1794 r., raport o stanie chorych dla Komisji Policji Koronnej podpisał jeden z założycieli szkoły, Jan Stoll. Raport podawał nie tylko liczbę chorych, ale ich nazwiska, wiek, miejsce zamieszkania i rozpoznanie. Rozpoznania potwierdzają spostrzeżenie Lafontaine’a o zaawansowanych stadiach choroby wenerycznej wśród chorych w Szpitalu św.Łazarza. Nie brak tu ubytków chrząstki nosowej i innych zniekształceń. Według raportu niewielu chorych pochodziło z Warszawy, co usprawiedliwiałoby późne zgłaszanie się do szpitala. Wiek chorych mężczyzn wynosił średnio 30 lat, wśród kobiet najstarsza miała 39 lat, najmłodsza 14. Czas pobytu chorych w szpitalu potrzebny do odbycia kuracji rtęciowej obliczano na trzy miesiące. Pacjenci zgłaszali się do szpitali przeważnie sami, niektórych kierowała Komisja Policji lub pojedyncze osoby, np. panowie służbę. Sporo mężczyzn kierowały do szpitala cechy[36]. Przy tak powolnej rotacji i dużej liczbie szturmujących o miejsce trudno się dziwić stałemu przepełnieniu.

Szkoła chirurgiczna, dla której być może ułożono przytoczoną wyżej instrukcję, działała w szpitalu do jesieni 1794 r., czyli do czasu oblężenia Warszawy podczas powstania kościuszkowskiego. Rada Miejska była zmuszona  zlikwidować szkołę, bowiem w szpitalu umieszczano chorych wenerycznie jeńców rosyjskich, co pogorszyło i tak złe warunki i uniemożliwiało zajęcia z uczniami. Zdobycie Warszawy w listopadzie tegoż roku przez Suworowa i roczna okupacja rosyjska warunków tych niewątpliwie nie poprawiły.

W styczniu 1796 r. rozpoczęła się kolejna okupacja i 10-letni okres panowania pruskiego. Władzę nad szpitalami objęła Kriegs und Domainen Kammere, która m. in. rozpoczęła starania o zmianę lokalizacji szpitala i przeniesienie go do większych i bardziej odpowiednich budynków. Proponowano m. in. klasztor Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu i klasztor Pijarów  na terenach obecnej Cytadeli. Sprawa nie doszła do skutku wobec gwałtownych protestów i odwołań prawowitych właścicieli tych obiektów.

Władze pruskie uregulowały natomiast sytuację finansową szpitala. Przede wszystkim władze rządowe spłaciły jego długi i wyznaczyły mu stały zasiłek roczny; poza tym szpital zyskał niewielkie, ale stałe źródło dochodów, otwierając w 1802 r. na swoim terenie fabrykę trykotarzy, zatrudniającą chorych[37]. W tym okresie szpital otrzymał też regularną opiekę lekarską. Sprawował ją niejaki doktor Fryderyk Adolf  Roemer, będący m. in. jednym z założycieli Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. Według Słownika Szarejki od

1803 r. był lekarzem szpitala, w latach późniejszych miał jakoby zostać lekarzem naczelnym[38].

W 1812 r.  po raz pierwszy szpital św. Łazarza wziął udział w nauczaniu medycyny w Warszawie. Studenci otwartego w 1809 r. Wydziału Lekarskiego zaczęli uczęszczać do znajdującego się nadal przy ul. Mostowej szpitala, na zajęcia z chirurgii chorób wenerycznych i kości, prowadzone przez Franciszka Brandta i Józefa Czekierskiego[39].

Projektowane od tylu lat przeniesienie nastąpiło dopiero po kolejnych dwóch zmianach politycznych, mimo, że w dotychczas szpital miał na swoim koncie  nie tylko liczne przypadki szkorbutu, ale i dwie epidemie gangreny szpitalnej, co przy liczbie 330 chorych, których wobec faktycznych 200 miejsc układano po dwóch na jednym łóżku, nie było łatwe do opanowania. Niewiele pomógł także przeprowadzony w latach 1815-1817 remont, w czasie którego naprawiono dach, gzymsy, kominy, drzwi i okna, kładąc też kolorowe tynki.      

Działająca w owym czasie Komisja Województwa Mazowieckiego, której podlegały szpitale, proponowała wystawienie nowego jednopiętrowego budynku z oficynami dla szpitala przy Nowym Świecie, z zabudowaniami gospodarczymi od strony ul. Wróblej. Pomysłu tego nie zrealizowano, mnożyły się tylko inne projekty, nie poprawiające sytuacji w szpitalu[40]. Zwiedzającego w 1830 r. car Mikołaj I zarządził natychmiastowe działania w celu poprawy stanu szpitala, ale w tym samym roku wybuchło powstanie listopadowe. Wreszcie w czerwcu 1832 r., po 237 latach istnienia przy ul. Mostowej, szpital przeniesiono na ulicę Bracką, tuż przy placu św. Aleksandra, obecnym Trzech Krzyży.

 Nie wiemy, jak wyglądała nowa siedziba, poza tym, że sprawująca dozór nad szpitalami od 1832 r. Rada Główna Opiekuńcza w sprawozdaniu za 1833 r. stwierdziła, iż szpital przy Brackiej pod względem czystości i organizacji wewnętrznej ,,w rzędzie nie tylko warszawskich ale i krajowych, pierwsze trzyma miejsce”. Otwarto również przy nim pierwsze w Warszawie, zorganizowane według  właściwych zasad, ambulatorium przyszpitalne[41]. Mógł teraz przyjąć około 350 chorych. Brakowało tam jednak miejsca na dalsze rozszerzanie i po paru latach zakupiono dla szpitala rozległy teren ciągnący się od Nowego Światu wzdłuż ul. Książęcej do nie istniejącej dzisiaj ul. Dolnej Smolnej. Teren ten należał kiedyś do księcia Kazimierza Poniatowskiego, stanowiąc główną część jego słynnych ogrodów. Pozostałością z tych czasów były niektóre zabudowania. Dwa domy, stajnie, owczarnie, wysoki na 80 stóp minaret oraz pod ziemią duża sala z przyległymi sklepionymi korytarzami, dwa piętra pomieszczeń pod stojącą w ogrodzie altaną i wielka sklepiona lodownia. Znajdował się tam także staw rybny, zdrój wyłożony kamieniem, sad i lasek spacerowy.

W dniu 3. lipca 1839 roku położono kamień węgielny pod główny budynek szpitala, zaprojektowany przez Henryka Marconiego. W 1841 r. przeniesiono chorych do nowych budynków, które, gdyby nie zniszczenia  w czasie powstania warszawskiego, stałyby zapewne do dzisiaj, pełniąc nadal funkcję szpitala. W głównym budynku umieszczono chore wenerycznie kobiety, a w przebudowanej altanie książęcej, nad którą dobudowano piętro i urządzono przy niej łaźnie, kąpiele lecznicze i kloaki – chorych mężczyzn. Dla potrzeb chorych przystosowano także sutereny i jeden ze starych budynków, tzw. później pałacyk. W oddzielnych salach znalazł miejsce wyodrębniony już w 1834 r., w owym czasie 20-łóżkowy oddział dla dzieci chorych na kiłę. Inne przerobione dwa dawne budynki przeznaczono dla administracji szpitalnej, na mieszkanie lekarza naczelnego i aptekę oraz na pralnię, suszarnię i ambulatorium. Urządzono też kaplicę. 

Szpital liczył 400 stałych miejsc z możliwością zwiększenia ich liczby do 550. Wszystkie miejsca były zawsze zajęte, bowiem szpital przyjmował nie tylko chorych na choroby weneryczne, ale również ze świerzbem, bardzo wówczas rozpowszechnionym, oraz ,,rakowatych”, cokolwiek by to wówczas oznaczało. Później liczbę miejsc zmniejszono na rzecz unowocześnienia wnętrz.

Szpital, jak zresztą całe miasto, nie miał jeszcze kanalizacji, nie miał też wodociągów. Wodę pompowano ze stawu i źródła przy pomocy kieratu obracanego przez woły.

W 1852 roku szpital ogrodzono od strony ulicy Książęcej murem, który do powstania warszawskiego stanowił charakterystyczny akcent ulicy. W 19 lat później zamontowano wodociągi i doprowadzono gaz[42].

W roku 1861 pełniąca nadzór nad szpitalami Rada Główna Opiekuńcza zwróciła się do szpitala o pozwolenie studentom Wydziału Lekarskiego istniejącej od 1857 r. Akademii Medyko-Chirurgicznej, na odbywanie w nim praktyk wakacyjnych. Według Giedroycia, fakt ten można uważać za początek istnienia w szpitalu kliniki uniwersyteckiej.  Trudno jednak stwierdzić, czy zajęcia te doszły do skutku. Był to przecież okres wydarzeń związanych z wybuchem powstania styczniowego, w których studenci Akademii brali aktywny i liczny udział. Klinikę w pełnym tego słowa znaczeniu otwarto w szpitalu w 1870 roku.

W tymże roku liczący wówczas 300 łóżek szpital obejmował :

Odbudowany po wielkim pożarze z 1858 r. główny, kryty blachą dwupiętrowy budynek, mieszczący 24 sale, 12 separatek, 3 sale opatrunkowe, kaplicę, kuchnię, salę kąpielową o 12 wannach, umywalnie i mieszkania służby. Piętra przeznaczono dla oddziałów kobiecych. Cały parter zajmowała klinika dermatologiczna otwartego po zlikwidowaniu Szkoły Głównej Cesarskiego Uniwersytetu. Podczas remontu założono w budynku centralne ogrzewanie.

Stojąca po prawej stronie głównego budynku, również kryta blachą, piętrowa oficyna, przeznaczona dla chorych mężczyzn, obejmowała 6 dużych sal, 2 mniejsze pokoje, 2 sale opatrunkowe i przybudowaną łaźnię parową, którą w późniejszych latach przerobiono na zwykłą salę kąpielową.

Frontem do ulicy Książęcej stała kryta dachówką oficyna, zwana ,,pałacykiem”, będąca pozostałością po książęcych budowlach. Zajmowali ją chorzy mężczyźni, leczący się ,,sekretnie”. Mieściła 4 sale i 4 separatki oraz pomieszczenie z tzw. aparatem fumigacyjnym, służącym do okadzań. Obok stał parterowy budyneczek, przeznaczony na mieszkanie dla dozorcy.

Dużą, blachą krytą piętrową trzecią oficynę zajmowały pomieszczenia administracji szpitalnej, apteka z laboratorium i  mieszkania naczelnego lekarza, aptekarza i urzędników administracji.

Czwarta, parterowa, niezbyt duża oficyna mieściła pralnię, suszarnię i kocioł parowy. W 1888 roku umieszczono w niej także ambulatorium z poczekalnią, jakie według pierwszego opisu szpitala przy Książęcej było tam od początku i z niewiadomych przyczyn zostało na jakiś czas zlikwidowane. Zabudowania szpitalne uzupełniały kostnica z salą sekcyjną i kilka szop.

Charakterystycznym znakiem szpitala był wysoki, pozostały po fantazjach księcia Poniatowskiego minaret, na którym w latach 1850. chciano umieścić wielki zegar, ale dla którego w rezultacie, do końca jego istnienia, nie znaleziono zastosowania[43].

W tej niewiele zmieniającej się postaci kompleks zabudowań Szpitala św. Łazarza przetrwał aż do powstania warszawskiego.

Szpital św. Łazarza cz.2

Zofia Podgórska-Klawe

 

 

Szpital św. Łazarza

 

cz.2

 

 Jak wyżej wspomniano, w ciągu pierwszych kilkunastu lat XIX w., jeszcze przed przeniesieniem na ul. Bracką, skończył się w szpitalu okres dorywczej opieki lekarskiej i pozostawiania chorych głównie pod opieką cyrulików. W początkach tego okresu trudno ustalić dokładne dane na temat służby lekarskiej. Wydaje się, że funkcja lekarza naczelnego, którym miał być Roemer, oznaczała  początkowo jedynego lekarza kierującego szpitalnym leczeniem i mającego do pomocy tylko cyrulików. W jednym z dokumentów z 1819 r., czytamy o drugim lekarzu, Auguście Lesselu. Ponieważ Roemer zmarł w 1829 r., niewykluczone, że Lessel objął po nim tę funkcję. Wówczas też jakoby przyjęto ,,trzeciego lekarza”, ale przy obecnym stanie źródeł trudno to dokładnie ustalić.

W 1842 r., lekarzem naczelnym został Henryk Podowski[1]. Jednym z asystentów, zatrudnionych w szpitalu  w pierwszym okresie egzystencji przy Książęcej, był Maksymilian Wolf, innym Piotr Kiczorowski[2]. Byli w podobnym wieku i obaj brali udział, jako lekarze, w powstaniu listopadowym. W nieco późniejszych latach XIX w. asystentami, bądź ordynatorami szpitala byli m.in. Karol Kaczkowski, Edward Klink, Teodor Anders[3]. Od roku 1882 funkcję lekarza naczelnego pełnił Ksawery Watraszewski. Oprócz niego szpital zatrudniał pięciu ordynatorów i dwóch asystentów. Wśród nich m. in. Franciszka Giedroycia, Władysława Kopytowskiego, Tadeusza Trzcińskiego, Teofila Żerę[4]. Lekarze szpitalni obsługiwali nie tylko oddziały, ale i ambulatorium przyszpitalne. Zwiększająca się ich liczba miała związek nie tylko z obowiązkiem przyjmowania chorych ambulatoryjnych lecz także zmianą metod leczenia chorób wenerycznych.

Od pierwszych lat istnienia Szpitala św. Łazarza przez długie lata królowała w terapii rtęć. Stosowano ją głównie w postaci maści (o tzw. saliwacji już wyżej powiedziano) w przypadku każdej choroby wenerycznej, bowiem wówczas uważano je za różne postacie tej samej choroby. Leczono również okadzaniami i podawano rtęć doustnie. W pierwszych kilkunastu latach XIX w. spotykamy się już z leczeniem kombinowanym. Przy zachowaniu odwiecznej metody wcierań  ,,merkurialnych” stosowano jeszcze tzw. kąpiele parowe siarczane, czyli ,,fumigacje”. Na jedną taką parówkę używano 1-2 drachmy czystej siarki w proszku. Ponieważ fumigacjom poddawano również chorych ze świerzbem, ogólnie wyniki leczenia oceniano pozytywnie. Inną metodą było łączenie wcierań rtęciowych z głodówką, co jakoby dawało znakomite rezultaty, nawet w zastarzałych przypadkach. Wszystkie te kuracje obsługiwali cyrulicy W latach 30. zaczęto dołączać coraz więcej środków doustnych, nie tylko na bazie rtęci, co już wymagało kontroli lekarskiej. W 1835 r. zainstalowano w szpitalu nowoczesny aparat fumigacyjny, przy pomocy którego można było robić  okadzania z cynobru, siarki i różnych ziół, nie tylko na całe ciało, ale także na pojedyncze członki. Aparat ten, jedyny w mieście, został uznany przez lekarzy za tak skuteczny, że w 1850 r. ustawiono go w pomieszczeniu, w którym można było przyjmować chorych z miasta. Jednorazowe okadzenie kosztowało 30 kopiejek.

W początkach lat 30. dotarła do Warszawy nowa, jak się później okazało, przejściowa, metoda leczenia chorób wenerycznych bez bardzo przykrej w stosowaniu rtęci. Leczenie miało polegać na podawaniu soli gorzkiej i okładach z siarczanu cynku. Sprawująca dozór nad całą służbą zdrowia Rada Lekarska poleciła w 1834 r. przeprowadzenie wśród chorych Szpitala św. Łazarza doświadczeń z zastosowaniem tej metody. Doświadczenia przyniosły zadowalające jakoby rezultaty. Nie można się temu dziwić, wziąwszy pod uwagę, że skoro choroba weneryczna była wówczas w pojęciu lekarzy tylko jedna, to wysoki procent wyleczonych lub zaleczonych mógł dotyczyć chorych z rzeżączką lub z tzw. szankrem miękkim. W parę lat później zaczęto stosować jodek potasu doustnie w postaci syropu. W 1863 r. doustną terapię jodkiem poszerzono o jodek rtęciawy w proszku, z jednoczesnym smarowaniem owrzodzeń maścią rtęciową. Świerzb leczono okadzaniami siarkowymi i szarym mydłem[5].

Osobny problem, z jakim musieli mierzyć się lekarze, stanowiły zarażone chorobami wenerycznymi dzieci, zwłaszcza niemowlęta, przysyłane głównie z Domu Podrzutków znajdującego się przy Szpitalu Dzieciątka Jezus. Nie zachowały się przekazy dotyczące ich leczenia, ale wiadomo, że największą trudność sprawiało ich karmienie. Racjonalnego sztucznego karmienia jeszcze nie znano. W Domu Podrzutków karmiły je specjalnie w tym celu wynajmowane mamki, które do szpitala dla wenerycznych przyjść nie chciały, a karmienie mlekiem krowim, nawet maksymalnie rozcieńczonym, kończyło się prawie zawsze biegunką i zgonem. Mimo to już w 1834 r. wydzielono sale dla ,,nieletnich”, ale przez kilkadziesiąt lat trwały targi między szpitalami św. Łazarza i Dzieciątka Jezus na temat możliwości i obowiązku opieki nad takimi dziećmi. Wreszcie w 1880 r. postanowiono przenieść cały oddział dziecięcy do Szpitala Dzieciątka Jezus. Szpital św. Łazarza przyjmował odtąd jedynie dzieci starsze albo niemowlęta towarzyszące chorym matkom i przez nie karmione[6].

Oddział dla dzieci  już od kilkunastu lat nie był jedynym wydzielonym oddziałem w szpitalu. W 1865 r. stwierdzono konieczność utworzenia osobnego oddziału dla chorób skórnych. Jednak nie oznaczało to jakiegoś szczególnego postępu w terapii. Zwłaszcza w przypadku chorób wenerycznych dreptano w miejscu. Nadal toczył się spór między tzw. unitarystami a dualistami, czyli zwolennikami teorii o istnieniu tylko jednej choroby wenerycznej, a ich przeciwnikami. Nie wynaleziono też skuteczniejszego leku niż rtęć, którą w szpitalu św. Łazarza stale stosowano. Zresztą jako remedium będące nadal w użyciu w całej Europie. Leczono, jak pisał Giedroyć: ,,przeważnie głębokiemi zastrzykiwaniami preparatów merkuryalnych, nieco mniej frykcyami, najmniej środkami merkuryalnemi wewnętrznemi”. Wyrazem postępu był tu sam sposób podawania leku przez wstrzykiwanie. Dopiero w 1909 r. Ehrlich wprowadził do terapii kiły salwarsan. Lekarze Szpitala św. Łazarza bardzo szybko zainteresowali się nowym preparatem. Już w 1910 r. lekarz naczelny Ksawery Watraszewski przedstawił na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego pozytywne wyniki jego stosowania. Rtęć pozostała nadal lekiem specyficznym[7].

W roku tych doświadczeń z nową metodą terapii szpital, razem z innymi warszawskimi szpitalami, od trzech lat pozostawał już pod zarządem miejskiego Magistratu. Przez poprzedzające ten fakt 37 lat w Warszawie rządziła szpitalami zrusyfikowana Rada Miejska Dobroczynności Publicznej, zaniedbująca powierzone jej instytucje. Szpital św. Łazarza nie był wyjątkiem. Mimo, że dysponował już pracownią analityczną i anatomo-  patologiczną, nie zaprowadzono dotąd w jego budynkach kanalizacji a działająca w nim komora dezynfekcyjna, tak ważna w tego typu placówce, była przestarzała i niesprawna. Służba szpitalna spała na salach z chorymi[8].

Magistrat szybko przystąpił do działań w kierunku poprawy stanu szpitali. Utworzono przy szpitalu (podobnie jak przy innych) komisję gospodarczą, złożoną z kilku pracowników szpitala, na której czele stanął Ksawery Watraszewski. Niestety, zanim zdołano wprowadzić jakieś istotne ulepszenia, wybuchła I wojna światowa i  Rosjanie opuścili Warszawę na początku sierpnia 1915 r. Kolejny, tym razem niemiecki, okupant nie mieszał się do spraw szpitalnictwa, pozostawiając je w gestii nowo wybranego samorządu, który-oprócz normalnych w czasie wojennym trudności z wyżywieniem i opałem- musiał rozwiązać problem stale zwiększającej się liczby pacjentów z chorobami zakaźnymi, przede wszystkim z tyfusem. Problem ten, polegający na konieczności zwolnienia i wydzielenia pewnej liczby łóżek, ominął Szpital św. Łazarza, który przyjmował nadal  chorych na choroby weneryczne i skórne. Jednak liczba takich chorych, których należało wyżywić, ogrzać i zaopatrzyć w leki, również dramatycznie wzrosła. Szpital znowu był  przepełniony do tego stopnia, że wydział szpitalnictwa magistratu przeznaczył dla chorych wenerycznie kobiet, głównie dziewcząt ulicznych, dawne koszary Sapieżyńskie przy ul. Zakroczymskiej[9].

Po zakończeniu wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości jedyną większą zmianą w Szpitalu św. Łazarza była ostateczna likwidacja kliniki uniwersyteckiej zresztą i tak praktycznie nie istniejącej od czasu jej zamknięcia w czasie strajku 1905 roku. W 1912 r. bojkotowany przez polską młodzież Carski Uniwersytet zwrócił się wprawdzie do magistratu o jej otwarcie, ale wobec odesłania przez magistrat tej sprawy do specjalnej komisji, otwarcie kliniki odwlekano[10].

Praca w warunkach własnej państwowości zaczęła toczyć się dawnym trybem, tym bardziej, że zespół lekarzy w zasadniczym zrębie pozostał ten sam. Funkcję lekarza naczelnego nadal sprawował Ksawery Watraszewski, wspomagany m. in. przez Władysława Kopytowskiego, Tadeusza Trzcińskiego i Józefa Krysińskiego. Szpital liczył w pierwszych latach po wojnie 7 oddziałów: 4 skórno-weneryczne dla kobiet i mężczyzn, 2 dla przymusowo leczonych przostytutek i 1 dla nieletnich[11]. W 1925 r. otwarto nowy oddział chorób wewnętrznych na 50 łóżek, który objął ówcześnie będący docentem Mściwój Semerau – Siemianowski. W 1927 r. przeniesiono oddział dla nieletnich do osobnego budynku od strony dolnej Smolnej, a w1929 roku przy oddziale wewnętrznym zorganizowano hospicjum dla nieuleczalnie chorych na raka[12].

Od 1924 roku dyrektorem szpitala i lekarzem naczelnym był Henryk Szczodrowski. Za jego kadencji do wybuchu II wojny światowej Szpital św. Łazarza zyskiwał coraz większą renomę jako placówka nie tylko lecznicza, ale i naukowa. Pod koniec 1930 r. z inicjatywy jednego z ordynatorów, Roberta Bernharda, założono w szpitalu naukowe Koło Dermatologów i Lekarzy innych oddziałów oraz utworzono fundusz imienia nieżyjącego już Władysława Kopytowskiego na nagrody za prace naukowe asystentów i wolontariuszy szpitala. Członkowie Koła odbywali raz lub dwa razy w miesiącu posiedzenia kliniczne, prezentując i omawiając przypadki z praktyki szpitalnej, oraz od 1931 r. wydawali rocznik pt. ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”. ,,Pamiętnik” publikował streszczenia posiedzeń, wydarzenia z życia Koła, sprawozdania Zarządu, relacje z przyznawania nagród itp. [13]. Od 1933 roku szpital powiększył się o przeniesiony tu ze Szpitala Przemienienia Pańskiego oddział urologiczny, którego lekarze od razu zaczęli aktywnie uczestniczyć w życiu Koła[14].

Streszczenia posiedzeń klinicznych pozwalają na zorientowanie się w metodach leczenia stosowanych w owym czasie w szpitalu i w rodzaju podawanych leków. Trudno tu podawać wszystkie przypadki, ale przykładowo choroby weneryczne leczono neosalwarsanem w kombinacji z bizmutem i z jodkiem potasu. W wielu chorobach skórnych stosowano naświetlania lampą kwarcową; w przypadkach liszaja czerwonego płaskiego wstrzykiwano mleko, a na zakończenie kuracji salwarsan; chorym dzieciom również podawano zastrzyki salwarsanu i aplikowano kąpiele z sublimatem. Ogólnie arsenał leków był dość ubogi[15]. Natomiast na oddziałach prowadzono różne prace doświadczalne, np. badania nad działaniem gynergenu na krzywą elektrokardiograficzną, jakie na oddziale wewnętrznym wykonywał pod kierunkiem prof. Semerau-Siemianowskiego młody wówczas Edmund Żera.

Koło zorganizowało poza tym bibliotekę, która w 1936 r. otrzymywała drogą prenumeraty lub wymiany 14 tytułów polskich czasopism medycznych i 13 zagranicznych. Biblioteką kierowała jedna z lekarek, Józefa Orgańska.

W 1936 r. Szpital św. Łazarza przy ul. Książęcej liczył 9 oddziałów i 3 pracownie:

I oddział skórno–weneryczny męski.  Ordynator Stanisław Kapuściński, asystent Horwatt-Bożyczko;

II oddział skórno- weneryczny męski. Ordynator Leon Wernic, asystenci Jan Nowakowski, Stanisław Żurakowski.

III oddział skórno- weneryczny kobiet  Ordynator Robert Bernhardt, asystenci Karol Potrzobowski, Tadeusz B. Jarniński, Franciszek Ksawery Sieńko.

IV oddział prostytutek.  Ordynator Ludwik Kwasebart, asystentka Jadwiga Cikowska.

V oddział prostytutek.  Ordynator Witold Borkowski, asystentki Józefa Orgańska, Aniela Ratajówna.

VI oddział skórno- weneryczny męski.  Ordynator Henryk Szczodrowski, asystent Henryk Pastwa.

VII oddział skórno- weneryczny nieletnich. Ordynator Bohdan Michałowski, asystentka Hanna Petrynowska.

VIII oddział urologiczny.  Ordynator Wacław Lilpop, asystenci Włodzimierz Gawroński, Lucjan Fluderski.

IX oddział wewnętrzny.  Ordynator Mściwój Semerau-Siemianowski, asystenci Edmund  Żera, Aleksander Kiciński, Julian Walawski.

Pracownia promieniolecznictwa. Kierownik Edward Bruner, asystentka Irena Pronaszko.

Pracownia analityczna. Kierownik Jerzy Zalewski, asystent Władysław Serafin.

Pracownia anatomo-patologiczna. Kierownik Eustachy Siedlecki[16].

 

W tymże roku w oddziale urologicznym rozpoczął pracę młody lekarz, Stefan Wesołowski. W latach 30. rozpoczął też pracę w szpitalu późniejszy profesor Ksawery Rowiński, organizując pracownię rentgenodiagnostyczną i kierując nią do okupacji hitlerowskiej[17]. Trzeba też wspomnieć, że w niedługim czasie po odzyskaniu niepodległości kierownictwo apteki szpitalnej, połączone z zamieszkaniem w jednym z budynków szpitalnych, objął Ignacy Giedroyć, ojciec Jerzego Giedroycia, redaktora ,,Kultury” paryskiej, który wychowywał się na terenie warszawskiego Szpitala św. Łazarza[18].

W każdym prawie oddziale pracowało po kilku wolontariuszy, a czasem też hospitanci z miejscowości pozawarszawskich. Lekarze szpitalni byli dumni ze stworzenia przez Szpital św. Łazarza własnej szkoły naukowej w dziedzinie dermatologii. Za twórcę szkoły uważali Roberta Bernhardta. Niestety, dalszy jej rozwój przerwał wybuch II wojny światowej.

Dzieje oblężenia Warszawy w 1939 r. znane są z innych publikacji. Szpital św. Łazarza, tak jak i inne szpitale warszawskie, nie został oszczędzony przez wroga mimo wyraźnego oznakowania czerwonymi krzyżami. Zbombardowany został budynek administracyjny i od strony ul. Smolnej oddział urologiczny, w którym w czasie oblężenia lokowano rannych. Jednak ocalał gmach główny i znajdujące się przy nim zabudowania, m. in. charakterystyczny minaret. Po zakończeniu działań wojennych szpitalowi przekazano jako dodatkowe pomieszczenie szkołę przy ul. Nowy Świat, zajętą już zresztą w czasie oblężenia. Wkrótce odbudowano i uruchomiono zburzony oddział i rozpoczęto pracę, starając się przystosować do warunków okupacyjnych. Należało przed zimą wstawić wytłuczone szyby, zdobyć opał, uzupełnić zużyte materiały opatrunkowe i zapewnić chorym podstawowe wyżywienie. W przewidywaniu chyba późniejszej eksmisji udało się też wspólnie z pracownikami Szpitala św. Stanisława przewieźć tam w wózkach do śmieci broń zakopaną po kapitulacji na terenie Szpitala św. Łazarza[19].

„Rządy” okupanta w dziedzinie warszawskiego lecznictwa szpitalnego rozpoczęły się od  postawienia niemieckiego ,,opiekuna” na czele zarządzającego szpitalami wydziału szpitalnictwa magistratu. Pierwszego, dość przyzwoitego, nazwiskiem Richter, zastąpił w krótkim czasie esesman Kurt Schrempf, mianowany lekarzem urzędowym Warszawy. Jednym z pierwszych jego wyczynów było brutalne usunięcie ze szpitala prof. Semerau-Siemianowskiego[20]. W marcu 1941 r. Niemcy wyrzucili Szpital św. Łazarza z jego prawowitej siedziby, dając mu tylko jeden dzień na przeprowadzkę i zabierając wszystkie urządzenia laboratoryjne, aparaty rentgenowskie i urządzenia światłolecznicze. W budynkach szpitalnych zakwaterowali wojskowy szpital niemiecki. Chorzy, personel szpitala i ta część sprzętu, jaką zdołano uratować, znaleźli schronienie w opustoszałym po utworzeniu getta, składającym się z kilku pawilonów Domu Starców i Sierot gminy żydowskiej przy ul. Leszno, między ulicami Wolską i Karolkową[21].

W 1942 roku, po zmianie na stanowisku niemieckiego urzędowego lekarza, powrócił do szpitala prof. Semerau-Siemianowski. Podczas jego nieobecności oddziałem wewnętrznym kierował Ksawery Rowiński. Szpital zachował swoją specjalność i dzięki niej mógł w specyficzny sposób włączyć się w ruch oporu przeciwko Niemcom. Wystawiał mianowicie fałszywe zaświadczenia o chorobie wenerycznej osobom zagrożonym wywózką na przymusowe roboty do Niemiec[22]. Szpital dotrwał do wybuchu powstania bez poważniejszych zakłóceń okupacyjnego trybu życia.

Od pierwszego dnia powstania do szpitala zaczęli napływać ranni i chronić się okoliczna ludność, dla której szpital wydawał się bezpiecznym miejscem. W części od strony ul. Karolkowej zajęła pozycję placówka powstańcza, czego Niemcy w sposób oczywisty nie mogli nie zauważyć i co przyczyniło się do biegu wydarzeń w dniu 5 sierpnia. Tego dnia wieczorem hitlerowcy wkroczyli na teren szpitala.

Rozpoczęła się jedna z większych rzezi w historii powstania. Ponieważ chorzy, personel i większość chroniącej się tu ludności ulokowana była z powodu trwającego ostrzału w piwnicach, Niemcy kazali zdrowym wyjść na podwórze szpitalne, a następnie zaczęli wrzucać do piwnic przez okna granaty i strzelać do leżących ciężko chorych i rannych. Wyprowadzonych na podwórze zabijano na miejscu lub kierowano po kilkoro do piwnicy, gdzie kazano im wchodzić na rosnący stos zwłok i tam zabijano strzałami w tył głowy. Z tej masakry ocalało pod trupami kilkoro tylko postrzelonych osób, które po wojnie przekazały relacje o tych wydarzeniach.

Niemcy zamordowali wówczas ponad 1000 osób– chorych, pielęgniarek świeckich i zakonnych, personelu niższego, ich rodzin, ludności Woli, wśród niej bardzo dużo dzieci; zginęło także dziesięć 15-17-letnich harcerek, przysłanych do szpitala jako sanitariuszki powstańcze. Z personelu lekarskiego zginęła tylko dr Lucyna Szymańska. Pozostałych lekarzy i część pielęgniarek, dzięki interwencji leczonych w szpitalu rannych Niemców, odprowadzono do Szpitala św. Stanisława. Pełniący tego dnia dyżur doktor Mieczysław Justyna uciekł do znajdującego się obok dziecięcego Szpitala Karola i Marii. W sumie ocalało z rzezi około 30-40 osób. Po dokonaniu masakry Niemcy podpalili budynki przy Wolskiej i Karolkowej od piwnic[23].

Po Szpitalu św. Łazarza pozostała tylko garstka personelu, która mogła podtrzymać dawne tradycje. W czasie powstania uległa również zniszczeniu właściwa siedziba szpitala przy ul. Książęcej. Toczyły się tam w drugim miesiącu powstania ciężkie walki. Powstańcy utracili ten teren w dniu 13 września. Tak skończyła się historia szpitala istniejącego od końca XVI wieku.

Po wojnie nowe władze postanowiły nie przywracać dawnej lecznicy przy ul. Książęcej. Ruiny dawnych jej zabudowań rozebrano. Usunięto nawet niewiele uszkodzony minaret, który mógł pozostać jako pamiątka po historycznej instytucji. Budynki przy ul. Leszno (obecnie 15) odbudowano w 1948 roku[24]. Ulokowano w nich szpital dermatologiczny, któremu socjalistyczne władze nadały numer, nie pozwalając na próby nawiązania do dawnych tradycji przez przyjęcie dawnej nazwy. Powrócono do niej dopiero w ostatnich latach, chroniąc przed zapomnieniem obszerny rozdział dziejów warszawskiego szpitalnictwa. Jednak mimo tego nawiązania, okres powojenny aż do czasów obecnych to zupełnie inny, nowy rozdział z innej historii.



[1] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”, 1933,  t. III, z. 2, s. 129.

[2] P. Szarejko, Słownik...t. V, s. 203-204, 517-518.

[3] Tamże, t. I s.202 – 205, 251 – 252 ; t. V, s.  220 – 221, 550.  Dziękuję Pani mgr Hannie Bojczuk za pomoc w ustalaniu tych nazwisk na podstawie materiałów w będących w jej posiadaniu, podobnie jak i nazwisk z okresu międzywojennego.

[4] F. Giedroyć, Rys historyczny...,s. 157.

[5] Tamże, s. 135-144.

[6] Tamże, s. 146-149.

[7] Z. Podgórska – Klawe, Rozwój nauk medycznych w Towarzystwie Lekarskim Warszawskim w latach 1820 – 1915. [w:] Towarzystwo Lekarskie Warszawskie 1820-2005, Część pierwsza 1820 – 1917, Praca zbiorowa pod red. Zofii Podgórskiej – Klawe, s 510, 556, 611-612.

[8] Zofia Podgórska-Klawe, Szpitale warszawskie...., s.259

[9] Tamże, s 273 – 274.

[10] Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807 – 1915.Praca zbiorowa pod red. Stefana Kieniewicza, Warszawa 1981, s. 526.

[11] Materiały otrzymane od mgr Hanny Bojczuk.

[12] J. Supady, Organizacje i instytucje onkologiczne w Polsce przed II wojną światową. ,,Polskie Archiwum Medycyny Wewnętrznej” 2008, z. 1-2,  s. 77 – 81.

[13] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza”, 1933, t. III, z. 2, s. 158 – 177.

[14] S. Wesołowski, Dr med. Wacław Lilpop, ,,Urologia Polska” 1991.

[15] ,,Pamiętnik kliniczny szpitala św. Łazarza” 1931, t. I, z. II passim.

[16] Rocznik Lekarski Rzeczpospolitej na 1936 rok.

[17] M. Bajer, Rowińscy,  ,,Forum Akademickie” 2005,  z. 9.

[18] Dodatek do ,,Rzeczpospolitej” z dn. 27 VII 2006.

[19] A. Krysztof, Z historii Warszawskiego Miejskiego Szpitala Zakaźnego, ,,Szpitalnictwo Polskie” 1963, z. 2, s. 55 – 70.

[20] Z. Podgórska – Klawe, Szpitale warszawskie, s. 309.

[21] S. Wesołowski, op. cit.

[22] B. Michałowski, Rys historyczny Szpitala św. Łazarza w Warszawie. ,,Szpitalnictwo Polskie” 1963, z. 4, s. 192.

[23] Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. I, cz. I, Warszawa 1974,  Relacje s. 251 – 253,  264, 309 - 311


["select count(id) from newsy where kategorie_id=24≠wsy_id=164"]
[You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '‰ wsy_id=164' at line 1]

Warning: mysql_fetch_row(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/klubleka/public_html/tlw-waw-pl/inc/funkcje.php on line 345
Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82