Towarzystwo Lekarskie Warszawskie
Siedziba Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego
Rok
założenia
1820
 

Pamiętnik TLW 2012

 powrót
Dr med. Antoni Ostaszewski (1896-1946) – Lekarz, żołnierz, społecznik

Barbara OSTASZEWSKA – CHRZANOWSKA

 

ANTONI OSTASZEWSKI (1896-1946) - Lekarz, żołnierz, społecznik

 

Antoni Ostaszewski urodził się w Piotrkowie Trybunalskim 26 czerwca 1896 roku. Ojciec Władysław (1851-1935) herbu Ostoja zmuszony warunkami musiał sprzedać majątek Piekary gm. Woźniki (wówczas gubernia piotrkowska) i przeniósł się do Piotrkowa Tryb. Ożenił się w 1877 r. z Anielą z domu Szmitt (Szmith), córką właściciela majątku Owczary, Stobnica koło Sulejowa.

Ze względu na wykształcenie techniczne, zatrudniono go na kolei na stanowisku maszynisty. Pierwsze pociągi prowadził w białych rękawiczkach. Z małżeństwa Władysława i Anieli urodziło się 14 dzieci. Rodziły się tylko córki, synowie byli albo martwi, albo umierali zaraz po urodzeniu. W związku z tym Antoni został niezwłocznie po urodzeniu oddany pod opiekę św. Antoniemu Padewskiemu i do 7 lat nosił w brązowe ubranko.

 

W Piotrkowie ukończył prywatne gimnazjum im. Bolesława Chrobrego. W 1915 roku po wielu staraniach udało mu się dostać na Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, gdzie rozpoczął studia medyczne. Były to dla niego ciężkie lata. Ojca Rosjanie ewakuowali w głąb Rosji, matka pozostała z młodszym rodzeństwem sama i potrzebowała pomocy. Antoni otaczał ją wielbiącą miłością. Do końca życia pozostał w nim wielki szacunek dla kobiet. Na studiach wyróżniał się zdolnościami, szczególnie w dziedzinie chemii. Profesor Leon Marchlewski (1869-1946), biochemik, zwrócił na niego uwagę i polecał jako korepetytora studentom nie dającym sobie rady z tym przedmiotem. Pasjonowała go praca społeczna. Zaangażował się więc w działalność Komitetu Opiekuńczego pod przewodnictwem biskupa Sapiehy, którego celem była opieka nad ubogą ludnością Podhala i obecnych Bieszczad. Tamtejszą ludność dziesiątkowały epidemie tyfusu.

Z całym zapałem młodzieńczych lat rzucił się w wir tej pracy. Jeżdżąc chłopską furmanką, a często pieszo udawał się do biedaków i szczepił przeciwdurową szczepionką. Była to ciężka praca pionierska, pełna poświęcenia i trudu.

Antoni Ostaszewski był rozkochany w historii naszego kraju, tradycji żołnierskiej, która w jego rodzinie była bardzo żywa; dziadowie byli powstańcami 1831 i 1863 roku. Najulubieńszą jego lekturą były powieści historyczne, a zwłaszcza trylogia Sienkiewicza.

Podczas kolejnych ferii poznał w domu rodzinnym pułkownika Władysława Sikorskiego, który był bardzo zaprzyjaźniony z domem Ostaszewskich. Późniejszy generał Władysław Sikorski, w latach 1914-1916 szef departamentu wojskowego NKN w Piotrkowie Tryb., po pewnym czasie, poznawszy osobowość młodego Ostaszewskiego, poradził mu, aby ukończył medycynę jako wojskowy. Antek nie zawahał się ani chwili. Wstąpił jako ochotnik do Wojska Polskiego. Był rok 1918. Jako student medycyny pełnił funkcję lekarza batalionowego w 26. pułku piechoty i 49 pułku piechoty, a jednocześnie lekarza na oddziale zakaźnym w Szpitalu Świętej Trójcy w Piotrkowie Tryb.

(fot. 1 :Antoni Ostaszewski 1918r.)

W roku 1921 wrócił do Krakowa, by ukończyć przerwane studia medyczne. W Krakowie razem z dr. Tadeuszem Żeleńskim - Boyem zorganizowali Stację Kropla Mleka dla kobiet, którym brakowało pokarmu. Przed ostatnim egzaminem dyplomowym w 1924 r. został powołany do objęcia stanowiska lekarza w dywizjonie samochodowym w Grodnie; jednocześnie pracował w Szpitalu Okręgowym na oddziale wewnętrznym. Tam też powrócił do pracy społecznej, organizując obozy harcerskie i przysposobienia wojskowego.

 

            W marcu 1926 r. otrzymał dyplom doktora wszechnauk lekarskich na Uniwersytecie Jagiellońskim i z powodu złego stanu zdrowia zwolnił się z wojska. Zamieszkał na Górnym Śląsku, którym bardzo się interesował. Śląsk, który mimo silnej germanizacji nigdy nie przestał być polski, i górnicy, dla których pracował w ambulatorium w tzw. Kasie Brackiej, stali mu się bardzo bliscy i drodzy. Górnicy darzyli go sympatią i zaufaniem, był ich przyjacielem.

(fot. 2 : Dyplom)

 

Ministerstwo Spraw Wojskowych upomniało się znów o dr Ostaszewskiego. Mianowano go lekarzem pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie. Jednocześnie był ordynatorem oddziału noworodkowego w Szpitalu Wojewódzkim w Cieszynie. Długie lata spędzone w Cieszynie wypełnione były ciężką pracą zawodową i bardzo aktywną pracą w Związku Ziem Zachodnich. Współpracował tam z generałem Józefem Kustroniem (1892-1939).

Antoni Ostaszewski był bardzo cenionym lekarzem pediatrą. Sam nie miał dzieci. Lubiany przez nie i przez kolegów lekarzy, pozostawił po sobie dobre, niezapomniane wspomnienia. Będąc w szpitalu w Cieszynie z okazji V Zjazdu Naukowego, organizowanego z okazji 100 lat tego szpitala przez Polskie Towarzystwo Medycyny Społecznej 16. października 1988 r., miałam okazję rozmawiać o nim z dawnymi współpracownikami.

(fot. 3,4 : Program Zjazdu w Cieszynie 1988r.)

Był żonaty z Emilią Dubicką, którą znał jeszcze z Piotrkowa Tryb.; Przeżywał boleśnie rozstanie z rodziną i ukochanymi siostrami, ale panie nie darzyły się sympatią. (fot. 5 :Antoni Ostaszewski 1933r.)

Doktor Ostaszewski był człowiekiem o ujmującej powierzchowności, pogodny, przyjacielski, serdeczny, uczynny. Powszechnie lubiany, zżyty z gronem kolegów oficerów. Interesował się taktyką, strategią i grami wojennymi, w których brał czynny udział. Był nie tylko lekarzem, ale i żołnierzem. Mianowany w 1936 r. ze starszeństwem do stopnia majora. W 1937 r. ukończył półroczny kurs Szefów Sanitarnych przy Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie, kierowanej przez gen. Tadeusza Kutrzebę (885-1947). Wyższa Szkoła Wojenna była uczelnią posiadającą dział naukowy – służbę zdrowia - odpowiadający dzisiejszemu wydziałowi, kierowany przez pułkownika Stanisława Orlewicza. Nadawała stopień oficera dyplomowanego. Doktor Ostaszewski bywał wtedy na ulicy Filtrowej, u swego brata Jana, a mojego ojca. Bawił się ze mną, pięcioletnią dziewczynką, był zawsze wesoły i skory do psot, nabierał mnie, tylko czasem zamyślał się. Miał być moim chrzestnym ojcem, ale jego żona nie zgodziła się na to.

W kampanii wojennej 1939 r. brał udział od początku w stopniu majora, jako szef sanitarny 21. dywizji piechoty górskiej. Przebył z nią całą kampanię wojenną. I wtedy ujawniła się cała jego osobowość. Wrzesień to piękna karta jego życia W czasie walk, jakie staczała 21. DPG, dr mjr Ostaszewski ratował rannych z największym poświęceniem i odwagą W ciężkim boju 15 września 1939 r. pod Dzikowem-Głuszycami, gdzie główny punkt opatrunkowy mieścił się w szkole w Dzikowie Starym, pod huraganowym ogniem niemieckiej artylerii, pod bombami Luftwaffe, która nie honorowała znaków Czerwonego Krzyża, dr Ostaszewski zakładał opatrunki, uspokajał rannych, ratował życie walczącym żołnierzom. Zyskał ogromne uznanie i opinię bardzo dzielnego i ofiarnego oficera lekarza. Dnia 16 września około godziny czternastej  mjr dr Ostaszewski opatrywał śmiertelnie rannego dowódcę dywizji generała Józefa Kustronia.

Dywizja została rozbita. Major dr Antoni Ostaszewski dostał się do niewoli niemieckiej. W obozie jenieckim, zlokalizowanym za Sanem, z powodu złego stanu zdrowia uzyskał od władz niemieckich zwolnienie 20 października 1939 r. Odszukał żonę Emilię u przyjaciół w Staszowie i postanowił wrócić do rodzinnego Piotrkowa Tryb., sądząc, że tu będzie mu łatwiej podjąć pracę i walkę. Przy pomocy przyjaciół i siostry bratowej Haliny Wróblewskiej znalazł mieszkanie w domu państwa Kołakowskich w al. 3-go Maja 3 (przez Niemców nazwana Lipową), gdzie urządził się z żoną i gosposią Joanną.

Otworzył gabinet, pracował w Polskim Czerwonym Krzyżu, Ubezpieczalni Społecznej i w Szpitalu Świętej Trójcy na oddziale zakaźnym. Szczególną opieką otaczał rodziny wojskowe. Wrażliwy na cierpienia ludzkie, głęboko humanitarny, bezinteresownie leczył piotrkowską biedotę, często zostawiając dla leczonych maluchów zasiłek pieniężny, przeznaczony na zakup zapisanych lekarstw czy żywności. Udzielał też pomocy lekarskiej Żydom, a codziennymi gośćmi były dzieci żydowskie, które każdego dnia dokarmiał wraz z żoną w swoim domu. Groziła za to kara śmierci.

Jeszcze w grudniu 1939 r. nawiązał kontakt z organizacją podziemną Związkiem Walki Zbrojnej (ZWZ) i został mianowany pierwszym komendantem Piotrkowa Tryb. W marcu 1940 r. przekazał tę funkcję następcy, a sam został szefem sanitarnym obwodu piotrkowskiego. Organizował służbę sanitarną lekarzy i pielęgniarek do tej tajnej pracy. Energiczny i ruchliwy, organizował piątki konspiracyjne, kolportaż prasy podziemnej dostarczanej z Warszawy, służbę wywiadowczą.

Doktor Antoni Ostaszewski utrzymywał ścisły kontakt z grupami kolejarzy, realizującymi wówczas tzw. mały sabotaż. Były to dopiero początki konspiracji. W tych latach narastania terroru hitlerowskiego w Polsce dr Ostaszewski często powtarzał: Nil desperandum - przetrzymamy, zwyciężymy. Dnia 2 listopada 1942 r. został aresztowany wraz z żoną przez piotrkowskie gestapo wskutek tzw. wsypy. W czasie śledztwa gestapo połamano mu wszystkie palce u rąk i stóp, ale nikogo nie wydał. Następnie przewieziono oboje do obozu koncentracyjnego w Majdanku. Z ustnych relacji prof. Romualda Sztaby (1913-2002), chirurga dziecięcego, który w tym czasie również przebywał w obozie, wiadomo, że Antoni gromadził wokół siebie młodych lekarzy, podnosząc ich morale, dodając otuchy i sił do przetrwania i zachowania godności lekarza. Pracował jako lekarz na tzw. polu jeńców radzieckich. Współpracował z dr. Stanisławem Konopką, prof. M. Michałowiczem, dr. dr. Nowakiem, dr. Wieliczańskim i innymi. Jak zawsze uczynny, koleżeński, spełniał swoje obowiązki lekarskie z całym poświęceniem i oddaniem wobec współwięźniów i towarzyszy niedoli, wykonywał za kolegów pracę i często dzięki niemu uniknęli śmierci.

W 1943 roku wywieziony z Majdanka w obozowym pasiaku, przechodził kolejne kacety – Gross Rosen, Oranienburg, Sachsenhausen. Pracował jako drwal, cieśla, w kamieniołomach, przy budowie dróg. Wieczorami, gdy inni towarzysze niedoli korzystali z krótkiego odpoczynku, on udzielał pomocy lekarskiej tym, którzy jej potrzebowali. W Sachsenhausen przez pewien czas pracował w ambulatorium obozowym wraz z innymi lekarzami Polakami (prof. Brücknerem z Bydgoszczy, dr. Olkiem z Poznania, dr. Stanisławem Korbotiukiem). Zwierzchnikiem był Niemiec dr Heinz Baumkoetter. Tam zetknął się z kolegą szkolnym z piotrkowskiego gimnazjum, doprowadzanym od czasu do czasu do ambulatorium, generałem Stefanem Roweckim ps. „Grot”, który cierpiał na potworne bóle  przewodu pokarmowego.

Dane mu było jednak doczekać końca wojny, wrócić po wielu tygodniach przedzierania się do umiłowanej Ojczyzny, do domu, do Piotrkowa Tryb., gdzie już wcześniej, w maju 1945 r. wróciła żona. Udało się odzyskać mieszkanie, wróciła też ich dawna głucha gosposia Joasia. Od razu podjął pracę lekarską w oddziale PCK i w Ubezpieczalni Społecznej, poza tym podjął praktykę prywatną.

(fot. 6 :Antoni Ostaszewski 1946r.)

Znów jak dawniej leczył i pomagał najbiedniejszym, pozostawiając pieniądze na lekarstwa. Pracował bardzo intensywnie, dla żony, która chciała odzyskać blask ich dawnego domu. Znajdował jeszcze czas, aby spotykać się z siostrami, bratem, bratanicą, czyli ze mną. Pogodę ducha zachował, zawsze sypał żartami i przeżycia wojenne obracał w anegdoty.

Pamiętam święta Bożego Narodzenia 1945 r., gdy w ich w domu zasiadła do stołu wigilijnego prawie cała rodzina. Zgodnie z tradycją było dwanaście potraw, w tym szczupak w galarecie, barszcz czerwony z uszkami, kapusta z grzybami, karp smażony i kasza jaglana, kutia, mleczko makowe, kompot z suszu i inne specjały. W rodzinie Ostaszewskich istniała tradycja, że w czasie wigilii nie wolno podnosić się od stołu, bo kto się podniesie, w następnym roku umrze. Stryj Antek zaczął się śmiać, wstając po zapałki, aby zapalić papierosa, i powiedział: „Przez wszystkie lata obozowe chodziłem w czasie organizowanych wigilii i jakoś jestem z wami, więc i teraz też wstanę”.

Nadal pracował ciężko, ale humor wciąż mu dopisywał. 13 czerwca 1946 r., w dniu imienin, zespół pracowników piotrkowskiego oddziału Ubezpieczalni Społecznej taką mu przygotował laurkę:

(fot. 7 : Laurka z dn13.06.1946r.)

 

Wśród Naczelnych Lekarzy

Jeden nam się wydarzył

Choć tam czasem pogdera

Przecie dusza to szczera.

Uchybienie zobaczy -

Na personel sobaczy,

Ale daj Mu chorego -

Wtedy skoczy pod niebo.

Leków tyle dać każe

Że apteka się maże

A kierownik Apteki

Pyta po co te leki?

I tak dalej i dalej -

Ale U. Es. to chwali,

Bo ten Lekarz Naczelny -

To chłop chwacki i dzielny.

Przeszedł tyle, zna życie -

Więc Mu dzisiaj - przy „Spircie”-

Albo może przy wódce -

Wszyscy, powiem pokrótce:

Żyj nam Panie Doktorze

I błogosław Ci Boże

Przez lat długie zagony -

I wspominaj te strony,

Gdzie Ci wszyscy są radzi,

Choć nikomu nie kadzisz -

I niech Święty Antoni

Wszystkie smutki przegoni,

Byś mógł z nami- to powiem -

Naczelnego pić zdrowie!

 

Na początku lipca 1946 roku wybrał się z żoną na urlop, jechali jakimś rozklekotanym autobusem. Zasłabł. Nie było pomocy. Wycieńczony, wyniszczony organizm nie wytrzymał trudów podróży, przeżyć obozowych. Wielu członków rodziny cierpiało na chorobę lokomocyjną. Zmarł na zawał mięśnia sercowego 6. lipca 1946 roku.

Brat przewiózł go do Piotrkowa Tryb. Został pochowany na Starym Cmentarzu przy ul. Cmentarnej. Za jego trumną szło około pięciu tysięcy ludzi.

Był lekarzem z powołania, żołnierzem z zamiłowania, społecznikiem z potrzeby serca, ale przede wszystkim był Polakiem, gorącym patriotą, miłującym swoją ziemię ojczystą ponad wszystko. Odszedł za wcześnie.

Odznaczony Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Niepodległości i za kampanię wrześniową Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Krzyż ten wmurowany jest w tablicę poświęconą jego pamięci w kościele Panien przy ul. Rycerskiej w Piotrkowie Trybunalskim.

(fot. 8,9 : Legitymacja Krzyża Walecznych.)

(fot. 10,11 : Legitymacja Virtuti Militari V klasy.)

Ja po otrzymaniu dyplomu lekarskiego przyrzekłam sobie nad jego grobem, że w pracy zawodowej będę go naśladować.

 

 

Piśmiennictwo:

1. Marek Cywiński, Szpital Śląski Tradycja i dzień dzisiejszy.

100-lecie Szpitala Śląskiego w Cieszynie 1888–1988. 16.10.1988

2. Halina Kępińska –Bazylewicz ps. „Kora”, Dr Antoni Ostaszewski, Przegl. Lek. Kraków, Rok XXV ser. II 1969 Nr 1 zesz. 9 (204 – 206).

3.Leg. MSW Nr 40502 ppor. Antoni Ostaszewski  Krzyż Walecznych 19.10.1921 r.

4.Leg. MON Zaświadczenie DK mjr Ostaszewki Antoni s.Władysława z dn.16.11.1967 r.  potwierdzające nadanie odznaczenia wojskowego za udział w walkach z hitlerowskim najeźdźcą w 1939 r. Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.

5. Barbara Ostaszewska-Chrzanowska, Wspomnienia własne i rodzinne.

6.Roczniki Lekarskie niemieckie. 1944.GBL, Stan Lekarzy z 1941r.dopisek ręką prof. Stanisława Konopki

7.Roczniki Lekarskie GBL 1933 r. 1936 r. s.140. 1938 r. s.77.

8.Rocznik Oficerski 1939. Stan na 23 marca 1939 od Ryszard Rybka, Kamil Stepan, wyd. Księgarnia Akademicka Fundacji Czynu Niepodległościowego, Kraków 2006.

10. R. Wankiewicz Ocena pracy służby zdrowia w czasie wojny obronnej 1939 roku. Praca habilitacyjna. Akademia Medyczna w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1987, s. 1–105.

 

 

Towarzystwo Lekarskie Warszawskie, Ul. Raszyńska 54, 02-032 Warszawa, Tel/fax 0-22 823-96-82